Donald Trump rozpoczął pierwszą wizytę w Wielkiej Brytanii

/ twitter.com/screenshot/@realDonaldTrump

  

Prezydent USA Donald Trump rozpoczął po południu czterodniową wizytę w Wielkiej Brytanii, w trakcie której spotka się m.in. z królową Elżbietą II, premier Theresą May i liderami biznesu, a także obejrzy pokaz "nowatorskich zdolności wojskowych".

To pierwszy pobyt Trumpa w Wielkiej Brytanii od objęcia urzędu prezydenta w styczniu 2017 roku.

Rządowy samolot Air Force One wylądował tuż przed godz. 14 czasu lokalnego (15 czasu polskiego) na lotnisku Stansted pod Londynem. Po wyjściu na płytę lotniska, prezydent przesiadł się do wojskowego śmigłowca Marine One, który skierował się do rezydencji ambasadora Stanów Zjednoczonych w Londynie.

Następnie uda się do podlondyńskiego pałacu Blenheim, w którym urodził się Winston Churchill, były premier Wielkiej Brytanii i jeden z ulubionych polityków Trumpa. Tam weźmie udział w uroczystym bankiecie na jego cześć i spotka się z przedstawicielami biznesu.

Wieczorem Trump wróci do londyńskiej rezydencji ambasadora. W okolicy rezydencji mają odbyć się wielotysięczne protesty przeciwko wizycie Trumpa w Wielkiej Brytanii. Największy marsz przeciwko jego polityce zaplanowany jest jednak na piątek rano. Wtedy również nad miastem będzie latał sześciometrowy sterowiec przedstawiający karykaturalny wizerunek amerykańskiego prezydenta w pielusze.

Drugiego dnia wizyty Trump i May razem odwiedzą bazę wojskową, w której - jak napisano w programie - "zobaczą pokaz nowatorskich zdolności wojskowych Wielkiej Brytanii" i efekty wspólnych brytyjsko-amerykańskich ćwiczeń żołnierzy. Następnie pojadą do podlondyńskiej rezydencji szefowej rządu w Chequers na rozmowy dwustronne dotyczące polityki zagranicznej.

Później prezydent uda się na zamek w Windsorze, gdzie spotka się z królową Elżbietą II. Tego samego wieczoru odleci do Szkocji, gdzie spędzi weekend, grając w golfa. W poniedziałek Trump odleci do Finlandii, gdzie w Helsinkach spotka się z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold pokazują wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl