Chińskie władze żądają wywieszania narodowej flagi i śpiewania hymnu w kościołach

/ pixabay.com /Creative Commons CC0/eloneo

  

Władze chińskiej prowincji Henan zaostrzają przepisy religijne. Od księży wymaga się teraz zbierania informacji o finansach wiernych, a podczas nabożeństw należy śpiewać chiński hymn – informuje katolicki serwis AsiaNews, powołując się na duchownych.

Według raportu francuskiej katolickiej agencji informacyjnej Eglises D’Asie w prowincji Henan w środkowych Chinach, w której mieszka około miliona katolików, wprowadzono pięć nowych przepisów dotyczących działalności religijnej. Jedna z tych reguł zobowiązuje księży do przekazywania lokalnym władzom informacji na temat liczby i sytuacji majątkowej wiernych – powiedziało tej agencji dwóch pracujących tam duchownych.

To całkowicie nieodpowiedzialne. Ten manewr skrywa intencję odebrania osobom o niskich dochodach, praktykującym katolicyzm, dostępu do rządowych dotacji

- ocenił jeden z księży, zastrzegając anonimowość w obawie przed retorsjami ze strony władz. Dodał, że na początku lipca przedstawiciele rządu odwiedzili jego kościół i wręczyli mu okólnik zawierający pięć nowych przepisów.

Władze uzasadniają nowe regulacje chęcią usprawnienia metod zarządzania kościołami i innymi miejscami religijnymi. Jednak według księdza jest to raczej pretekst do ograniczania działalności religijnej w regionie.

Drugi przepis zobowiązuje duchownych do przekazywania władzom informacji na temat chodzących do kościoła osób niepełnoletnich. Wcześniej w tym roku urzędy nadzorujące religię katolicką w Henanie zakazały wstępu do kościołów osobom poniżej 18. roku życia. Wówczas zabroniono również prowadzenia w miejscach praktyk religijnych zajęć dydaktycznych dla niepełnoletnich.

Zgodnie z lipcowym okólnikiem we wszystkich miejscach praktyk religijnych wywieszona musi być zawsze chińska flaga, a podczas każdej uroczystości odśpiewany musi zostać chiński hymn narodowy – przekazał AsiaNews. Funkcjonariusze będą składać niezapowiadane wizyty w kościołach, gdy uznają to za stosowne, by zapewnić przestrzeganie nowych przepisów – dodano w okólniku.

W maju dyrektor szkoły teologii na Uniwersytecie Hongkongu Ying Fuk-tsang oceniał, że represje wobec chrześcijan w prowincji Henan są systematyczne i zaplanowane oraz stanowią element polityki władz przeciwko religii. Według katolickiego portalu UCA News na fali tegorocznej kampanii zamykano w tym regionie kościoły i związane z nimi przedszkola.

Nowe regulacje wpisują się w tendencję do zacieśniania kontroli Komunistycznej Partii Chin (KPCh) nad obywatelami w każdej sferze życia. Chińskie władze obawiają się, że religia może być wykorzystywana przez "obce siły" do wtrącania się w wewnętrzne sprawy kraju lub propagowania wśród jego mieszkańców zachodniego systemu wartości.

W ubiegłym roku hongkoński dziennik "South China Morning Post" informował, że urzędnicy przyznający zapomogi w ubogim powiecie Yugan na południu Chin nakłaniali chrześcijan, by zdjęli ze ścian swoich domów krzyże i wizerunki Jezusa, zastępując je portretami prezydenta Xi Jinpinga. Na lokalnym kanale społecznościowym napisano wtedy ponadto, że kampania redukcji ubóstwa ma na celu również "przekształcenie wyznawców religii w wyznawców partii"

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold pokazują wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl