Kolejny sukces rządu. Potężna inwestycja w Ostrołęce! Zobacz ZDJĘCIA

Podpisanie umowy odbyło się w siedzibie ostrołęckiej elektrowni / fot. niezalezna.pl

Dla 50-tysięcznej Ostrołęki na Mazowszu dzisiejszy dzień zapisze się złotymi zgłoskami w historii miasta. W obecności ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego dokonano podpisania umowy na budowę bloku C ostrołęckiej elektrowni o mocy 1000 MW. To kolejny sukces rządu i powrót do inwestycji, którą koalicja PO-PSL próbowała wyrzucić do kosza.

W 2012 roku grupa Energa dość niespodziewanie wycofała się z planowanej budowy bloku C elektrowni w Ostrołęce. Dla wschodniej Polski był to duży cios, bo przecież elektrownia miała być ogromną szansą na rozwój całego regionu. Za kadencji PO-PSL uważano jednak inaczej. Dziś wielka inwestycja staje się faktem. Konsorcjum GE Power i Alstom Power Systems będzie wykonawcą ostatniej węglowej elektrowni w Polsce, co dziś potwierdzono zawartą umową.

- Wyrażam zadowolenie, że dochodzi do podpisania tego kontaktu. Mam nadzieję, że budowa rozpocznie się szybko, bo jak usłyszałem - wszyscy są przygotowani. Od 2015 roku zużycie energii elektrycznej w Polsce wzrosło o 5 procent. To właśnie jeden duży blok energetyczny. Realizacja tego projektu spowoduje, że będę miał mniej nieprzespanych nocy. Ta decyzja spowoduje nie tylko pewne uspokojenie u nas. Jesteśmy dobrymi sąsiadami dla państw bałtyckich. Budowa tego bloku zapewnia stabilną energetyczną synchronizację państw bałtyckich z systemem energetycznym Unii Europejskiej - mówił minister energii Krzysztof Tchórzewski, który osobiście wziął udział w uroczystości.

Szef resortu energii podkreślił, że rząd dąży do tego, by poziom życia obywateli był podobny jak w całej Unii Europejskiej. Jak przyznał...

To największa inwestycja na wschodniej części Polski od 1990 roku. Jeżeli weźmiemy pod uwagę podobną inwestycję, która miała miejsce w Kozienicach, tam w ciągu dwóch najgorętszych lat na placu budowy było zatrudnionych 120 firm, a wielkość zatrudnienia dochodziła do 7 tysięcy ludzi. To wielkie miejsce do zatrudnienia na tej troszeczkę gołej przemysłowo wschodniej części Polski. To jeden z większych placów budowy w Polsce, przybędzie tu fachowców, ludzie się dokształcą.

Starania o budowę nowej elektrowni w Ostrołęce doskonale pamiętają parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Arkadiusz Czartoryski i senator Robert Mamątow byli jednymi z tych, którzy walczyli o zmianę niekorzystnej decyzji wydanej przez ówcześnie rządzących. Przed sześcioma laty zablokowano budowę, choć wcześniej włożono mnóstwo wysiłku i pieniędzy w przygotowanie terenu pod inwestycję. O tym, jak za rządów PO-PSL traktowano nie tylko tę inwestycję, ale także parlamentarzystów, osobiście mówił poseł Czartoryski.

W 2007 roku padły pierwsze zapewnienia, że Energa rozpocznie prace nad budową nowej elektrowni w Ostrołęce. Był trudny rok 2012, kiedy projekt został zawieszony i zamknięty. Pamiętam, że z senatorem Robertem Mamątowem byliśmy wtedy w siedzibie Energa SA. Nikt nie odważył się z nami spotkać, nikt nam nie podał ręki. Dzwoniłem wtedy do ministra Tchórzewskiego, a Krzysztof powiedział: "Arku, będzie taki czas, kiedy zmieni się rząd i powrócimy do tego projektu". Z całego serca dziękujemy panu ministrowi za wieloletnią determinację.

Niezwykle zadowolony z podpisania umowy na wykonanie bloku C elektrowni w Ostrołęce był Arkadiusz Siwko, prezes Energa SA. Złożył on podziękowania osobom, bez których nie byłoby możliwe doprowadzenie tej inwestycji do szczęśliwego końca.

Bez pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, premiera Mateusza Morawieckiego i całego rządu nie byłyby możliwe decyzje o rozwoju gospodarczym kraju i inwestycji, która stanowi nowe miejsca pracy, buduje bezpieczeństwo gospodarcze i energetyczne. Bez zaangażowania, determinacji i nadzoru ministra Krzysztofa Tchórzewskiego ta inwestycja by nie powstała - mówił Siwko.

Prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski nie ukrywał wzruszenia decyzją o podpisaniu umowy na budowę elektrowni. - To dla regionu wyjątkowy prezent. To co jest szansą dla tej wyjątkowej, bohaterskiej ziemi, przekazujecie nam w 100-leciu odzyskania przez Polskę niepodległości. Różne obszary dziś łączymy. Z jednej strony 100 lat od odzyskania niepodległości, kiedy Polacy mówili, że Polska znów jest wolna. A polska energetyka jest utrzymaniem i utrwalaniem tej niepodległości - stwierdził.

Obecny podczas uroczystości radca ds. ekonomicznych w ambasadzie USA John Armstrong podkreślił, że podpisana umowa świadczy o tym, że dla Polski i USA bezpieczeństwo energetyczne jest sprawą szczególną. Przekazał także serdeczne życzenia i gratulacje od władz Stanów Zjednoczonych.

Kiedy rozpocznie się budowa elektrowni? Dokładnej daty nie można jeszcze podać, choć minister Tchórzewski wyraził nadzieję, że ekipy na placu budowy pojawią się jak najszybciej, najlepiej jeszcze w tym roku. Obietnica wyborcza, którą złożyli Jarosław Kaczyński i Beata Szydło, staje się faktem.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi

Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold pokazują wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl