Sensacja na Wimbledonie. Roger Federer odpadł w ćwierćfinale

/ John Togasaki \ CC BY 2.0

  

Broniący tytułu i rozstawiony z „jedynką” Szwajcar Roger Federer odpadł w ćwierćfinale wielkoszlemowego Wimbledonu. Walczący o rekordowy dziewiąty triumf w Londynie tenisista przegrał z Kevinem Andersonem z RPA 6:2, 7:6 (7-5), 5:7, 4:6, 11:13.

Federer w pierwszym secie rozprawił się z rywalem w 26 minut i wydawało się, że równie szybko wygra dwa kolejne. Drugi zaczął się jednak od prowadzenia Andersona 3:0 - wówczas słynny Szwajcar po raz pierwszy w tej edycji Wimbledonu został przełamany (pierwszy raz o krok od straty podania był zaś dopiero w 1/8 finału). Wicelider światowego rankingu doprowadził do remisu 3:3, a potem trwała wyrównana walka. W tie-breaku faworyt kontrolował przebieg wydarzeń.

Zacięta rywalizacja trwała także w kolejnej odsłonie. W 10. gemie zawodnik z RPA obronił piłkę meczową. Ku powszechnemu zaskoczeniu chwilę później to on popisał się „breakiem”. Przy stanie 6:5 przegrywał już 0:40, ale zapisał na swoim koncie pięć kolejnych punktów i wygrał tę partię. Tym samym na 34 zatrzymała się seria kolejnych wygranych setów Federera w Wimbledonie.

Ambitnie walczący Anderson złapał wiatr w żagle, a tenisista z Bazylei udane zagrania przeplatał nietypowymi dla niego prostymi błędami. Kolejny raz stracił podanie, które kosztowało go przegranie czwartej partii, przy stanie 3:3. W 10. gemie był o punkt od doprowadzenia do wyniku 5:5, ale rywal wyszedł z opresji i wykorzystał drugiego setbola.

Najwięcej emocji przyniosła trwająca półtorej godziny decydująca odsłona. Obaj gracze przeważnie szybko wygrywali przy swoim podaniu. Słabszy moment Andersona, który wciąż musiał „gonić” wynik, w ósmym gemie mógł być kosztowny, ale niżej notowany z tenisistów wybronił się przed przełamaniem.

Mierzący 2,03 m zawodnik z RPA opiera swoją grę na potężnym i precyzyjnym serwisie. W środę posłał 28 asów. Wiele razy zaś przeciwnik co prawda odebrał jego podanie, ale potem nie był w stanie już nic zdziałać. Anderson zanotował też trzy podwójny błędy. Federer miał 16 asów i tylko raz oddał rywalowi punkt za sprawą dwóch zepsutych serwisów z rzędu. Przytrafiło mu się to przy stanie 11:11 i 30:30. Po chwili posłał piłkę w siatkę, co oznaczało przełamanie dla zawodnika z RPA. Ten sprostał presji i efektownie rozegrał ostatniego gema, posyłając na koniec serwis, z którym Federer sobie nie poradził.

Mecz trwał cztery godziny i 14 minut. W czterech wcześniejszych pojedynkach tych zawodników Anderson nie wygrał nawet seta.

Federer po raz 16. wystąpił w ćwierćfinale Wimbledonu, a w środę walczył o 13. występ w kolejnej rundzie tej imprezy.

W poprzednim sezonie został pierwszym singlistą od czasu Bjoerna Borga, który w 1976 roku triumfował w Londynie, nie przegrywając po drodze ani jednego seta. Najdłuższa seria kolejno wygranych partii w tym turnieju w przypadku słynnego zawodnika z Bazylei, który startował teraz w Wimbledonie po raz 20., miała miejsce w latach 2005-2006, kiedy zapisał na swoim koncie 34 sety z rzędu. W środę wyrównał to osiągnięcie.

36-letni Federer - poza ubiegłoroczną edycją - triumfował w Londynie także w latach 2003-07, 2009 i 2012. Żaden inny singlista nie może pochwalić się ośmioma zwycięstwami w tym turnieju. Wśród kobiet dziewięć razy najlepsza była Amerykanka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova.

Anderson to finalista ubiegłorocznego US Open. W Wimbledonie jego najlepszym wynikiem dotychczas była 1/8 finału. Jest pierwszym reprezentantem RPA w „czwórce” tej imprezy od 1983 roku, gdy to tego etapu dotarł Kevin Curren.

O awans do finału 32-letni zawodnik powalczy ze zwycięzcą meczu między rozstawionym z „dziewiątką” Amerykaninem Johnem Isnerem i Kanadyjczykiem Milosem Raonicem (13.).

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalena.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Bieszczady: słońce, cisza i... jelenie

/ jarekgrafik

  

4 stopnie Celsjusza było w czwartek rano w Ustrzykach Górnych w Bieszczadach. W górach są bardzo dobre warunki do uprawiania turystyki pieszej i rowerowej. Od kilku dni trwa rykowisko jeleni. Wielu turystów ich odgłosy traktuje jako ryk niedźwiedzi.

"W Ustrzykach Górnych rano zanotowaliśmy 4, a w Cisnej 7 st. Celsjusza. Wszędzie jest bezwietrznie i słonecznie. Widać w promieniu co najmniej kilku kilometrów"

- powiedział ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Hubert Marek.

Dodał, że "pogoda sprzyja wędrówkom po górach". "Wędrującym po Bieszczadach i Beskidzie Niskim wart jednak przypomnieć, że mamy już drugą połowę września i zmrok zapada wcześniej niż jeszcze miesiąc temu. Coraz krótszy dzień należy brać pod uwagę przy planowaniu wycieczek" - zaznaczył.

W lasach południowo-wschodniej Polski od kilku dni trwa rykowisko, czyli okres godowy jeleni karpackich. Przed zmrokiem i o świcie można usłyszeć porykiwanie samców oraz ich uderzenia wieńcami o drzewa.

"Godowy ryk jelenia często mylony jest przez turystów z rykiem niedźwiedzia. Każdego dnia nasi ratownicy odbierają po kilka telefonów zaniepokojonych tym faktem osób. Rykowisko potrwa jeszcze dwa-trzy tygodnie"

- dodał Marek.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl