Konstytucja, Adolf Hitler i psychiatryk

Wdałem się ostatnio w publiczną (na Twitterze) dyskusję z dziennikarzami „GW”. Ci zaczęli mnie przekonywać, że aktualnie w Polsce rządzi nazizm. Nie że PiS jest zły, szkodliwy czy nieskuteczny. Tu jeszcze jest możliwa polemika. Nie – oni de facto twierdzili, że Adolf Hitler dzierży władzę. Psychiatryk? Tak. Niewarte dyskusji? Tak. Ale jednocześnie zdałem sobie wtedy sprawę – jak większość moich znajomych, i lewicowych, i prawicowych – jak reaguję, gdy słyszę określenie „nazizm”.

Ot, wzruszeniem ramion i pełnym politowania spojrzeniem. Do tego stopnia ta banda wariatów zużyła te odniesienia historyczne. Zresztą tak się ma rzecz nie tylko z kwestiami II wojny światowej. Ostatnio cały polski internet obiegły zdjęcia z zabawnymi komentarzami. Mieliśmy polskiego bramkarza z podpisem: „Jak mam bronić, gdy w Polsce łamana jest konstytucja?” albo piłkarza Lewandowskiego z: „Nie gram, bo bronię sądów”. Hitem okazała się fotografia kompletnie pijanego Maradony na trybunach, wznoszącego w górę oczy i ręce z napisem: „KON-STY-TU-CJA!”. Właściwie można byłoby tym spuentować. Histeryczność, nienawiść, a zwłaszcza nieznośny patos błyskawicznie same siebie ośmieszyły i zamieniły się w karykaturę. W kontekście czysto doraźnym – prawica może się z tego tylko cieszyć. Niestety, długofalowe skutki działań tych klaunów z KOD-u czy „GW” najprawdopodobniej będą tragiczne. Bo słowa czy pojęcia, o których mowa, są dla państwa fundamentalne. Tak samo jak pamięć o okropnościach, które zgotowały nam Niemcy w czasie II wojny światowej. Tymczasem są one sukcesywne mieszane z błotem w przestrzeni publicznej, wystawiane na pośmiewisko, co prowadzi do destrukcji tych pojęć. To, że ostatnio klauni wycierają sobie swoje umalowane buźki słowami takimi jak demokracja czy konstytucja, nie znaczy jeszcze, że są one elementami rekwizytów cyrkowych. A powoli dochodzimy do momentu, gdy będą kojarzyć się nam tylko z pajacami z KOD-u czy „GW”. Dlatego miałbym pewien apel do tych ludzi. Tak jak niegdyś wasz idol powiedział: „odp#@przcie się od generała”, tak może czas, żebyście wy odp#@przyli się od konstytucji, demokracji i Zagłady.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Filmem w Kościół

Reżyser Wojciech Smarzowski przystąpił do promowania swojego najnowszego dzieła. „Kler”, bo tak się ono nazywa, opowiada o patologiach wśród duchownych Kościoła katolickiego. Już z zapowiedzi filmu należy się spodziewać, że będzie tak, jak zawsze u Smarzowskiego – nagromadzenie hipotetycznie możliwych, patologicznych wydarzeń, mające w zamyśle reżysera pokazywać „prawdziwy obraz”.

Tak było w „Weselu”, tak było w „Drogówce”. Równie mocno babrał się Smarzowski w patologii w ekranizacji powieści Jerzego Pilcha „Pod Mocnym Aniołem”. W „Wołyniu” jeszcze trochę niuansował, ale z zapowiedzi „Kleru” wynika, że będzie to jazda bez trzymanki. Promujący „Kler” plakat z wielką purpurową świnką skarbonką, gdzie otwór na monety ma kształt krzyża, świadczy o tym najlepiej. Podobnie jak wypowiedzi reżysera o tym, że należy wypowiedzieć konkordat i zdjąć krzyże ze ścian w budynkach publicznych, czy filmik, w którym on sam przebiera się za księdza. Smarzowski przekonuje także, że należy usunąć religię ze szkół. Aż dziw, że przy poprzednich filmach nie proponował delegalizacji alkoholu, wesel lub rozwiązania policji czy okupacji Ukrainy. No ale przecież „nie wolno porównywać”.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl