Kapryśna pogoda psuje interes hotelarzom

/ pixabay.com/Andre_Rau

  

Nawet co trzecia rezerwacja nad morzem i co czwarta w górach jest odwoływana przez zmiany pogody - wynika z raportu portalu Nocleg.pl. Tymczasem synoptycy przewidują kolejne gwałtowne załamanie aury. Znów stracą hotelarze, ale też sami turyści, którzy pomimo wpłaconych zaliczek zrezygnują z wyjazdu.

Ci, którzy wybrali wakacje w Polsce, już na początku sezonu przekonali się, że słońce i wysokie temperatury nie są gwarantowane pod naszą szerokością geograficzną. Załamanie pogody, a nawet sama prognoza zwiastująca spadek temperatury i deszcz, natychmiast wpływają na krajowy ruch turystyczny. Znacznie częściej niż przed laty Polacy decydują się odwołać wcześniejsze rezerwacje.

- Wyposażeni w internet i aplikacje pogodowe, śledzimy to, co szykuje nam natura godzina po godzinie. Jeśli tak jak dwa tygodnie temu, robi się zimno i deszczowo, to nie wahamy się w ostatniej chwili odwołać rezerwacji - mówi Grzegorz Kołodziej z Nocleg.pl.

Tak było na początku wakacji, kiedy temperatura mocno spadła. W wybranych miejscach nad morzem aż co trzecia rezerwacja została anulowana, ze stratą dla hotelarzy (średnio 813 złotych), ale też dla turystów, tracących średnio 316 złotych zadatku.

Gdy mają przyjść burze i deszcze rezygnujemy z wyjazdu do Krynicy Morskiej czy Łeby (spadek bieżącej liczby rezerwacji o ponad połowę). Mniej tracą Sopot czy Gdynia, które oprócz wypoczynku na plaży proponują wielkomiejskie atrakcje, mniej zależne od aury. Tu spadki w bieżących rezerwacjach to zaledwie 15-17%. Nieco lepiej jest w górach, gdzie na ogół planujemy inne aktywności niż opalanie. W wybranych górskich miejscowościach odwoływano co czwartą rezerwację, co dla niedoszłych gości wiązało się ze stratą zaliczki - średnio 170 złotych, a dla obiektu średnio 543 złote.

Tymczasem synoptycy przewidują kolejne załamanie pogody.

- Od razu widzimy, że ruch rezerwacyjny zastyga, a gdzieniegdzie wręcz drastycznie spada - podkreśla Kołodziej i zachęca, żeby jednak nie rezygnować tak szybko. Przy dynamicznych zmianach pogody nie wszystkie prognozy się sprawdzają, a poza tym hotelarze i samorządy miejscowości wypoczynkowych coraz częściej proponują turystom atrakcje i programy pobytu zupełnie niezależne od warunków atmosferycznych.

Tym, którzy mimo wszystko obawiają się deszczowego lata nad polskim morzem, ale chcą zostać w kraju, branża turystyczna proponuje oferty last minute w górach, gdzie jeszcze i dziś można przebierać w wolnych miejscach. Ustroń, Wisła, Szklarska Poręba, Szczawnica czy Polańczyk, to miejscowości, gdzie można znaleźć noclegi nawet o 20% tańsze niż w czerwcu.

A co z zadatkiem? „Już na etapie wybierania noclegu dobrze jest przejrzeć politykę anulowania rezerwacji w danym ośrodku czy apartamencie - radzi Kołodziej. - Hotelarze coraz częściej gotowi są do negocjacji w tym zakresie” - wyjaśnia i przypomina, że dla obiektów w małych miejscowościach nadmorskich, działających sezonowo, otwieranych na 3-4 miesiące w roku, pieniądze z zadatku to często jedyne zabezpieczenie przed skutkami zmiennej pogody.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Juncker bezczelnie: "Nie piłem, proszę o szacunek". Twierdzi, że miał... skurcz nogi

/ Facebook.com, print screen

  

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zaprzeczył, że jego zachowanie podczas niedawnego szczytu NATO wynikało z tego, że był pod wpływem alkoholu. Jak poinformował na konferencji, były to kwestie zdrowotne. "Proszę o szacunek" - dodał. Niestety, trudno nam w te tłumaczenia uwierzyć...

Juncker wziął dziś udział w konferencji prasowej wraz z szefem Europejskiego Banku Inwestycyjnego Wernerem Hoyerem.

Był pytany m.in. o apel przedstawicieli austriackiej koalicyjnej partii FPOe o to, aby podał się do dymisji z powodu "problemów z alkoholem". Kilka dni temu na oficjalnej stronie FPOe ukazał się tekst sekretarza generalnego tej partii Haralda Vilimsky'ego, w którym apeluje on do Junckera o rezygnację ze stanowiska szefa Komisji Europejskiej przed zaplanowanymi na maj 2019 r. wyborami do europarlamentu. Tekst Vilimsky'ego opublikował na swoim profilu na Facebooku wicekanclerz Austrii Heinz-Christian Strache (FPOe). Napisał też, że "każdy, kto zobaczył film (z Junckerem), może wyrobić sobie o nim własne zdanie".

Juncker odpowiedział, że "śledzi sytuację w Austrii". "To niesamowite, ile osób jest ekspertami w kwestii mojego stanu zdrowia. Czytałem, co mówią ludzie. Miałem skurcz nogi, ale byłem na spotkaniu NATO i były tam dużo ważniejsze sprawy niż mój stan zdrowia. Mówię szczerze, nie mam czasu na takie (...) nonsensy" - powiedział Juncker.

Szef Komisji Europejskiej był też pytany, czy to prawda, że jego zachowanie w czasie szczytu NATO wynikało z powodów zdrowotnych i nie było związane ze spożywaniem alkoholu. "Tak, to prawda. Będzie to prawda dziś i jutro. (...) Proszę o szacunek" - odpowiedział.

Chwiejny krok przewodniczącego Komisji Europejskiej i podtrzymywanie przez innych uczestników spotkania stało się powodem do licznych spekulacji. Zresztą - wystarczy spojrzeć.
 


Opublikowane nagranie wideo pokazuje m.in., jak Juncker idąc zatacza się, a inne osoby, podtrzymują go, by nie upadł. 

Jeden z internautów zamieścił całą fotogalerię ze zdjęciami ukazującymi Jean-Cleaude'a Junckera w wielu dość dwuznacznych sytuacjach. A to kogoś dusi, a to całuje. Guy'owi Verhofstadtowi zniszczył nawet fryzurę, poklepując go... po głowie. Takiego przypadku „rwy kulszowej” medycyna z pewnością jeszcze nie znała...

A oto inne słynne nagranie:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl