"Wall Street Journal" cytuje prof. Legutko. " Polska idzie własnym kursem - dla UE to nie do przyjęcia"

/ Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

"Wall Street Journal" zamieścił w weekendowym wydaniu obszerny artykuł poświęcony poglądom europosła, profesora Ryszarda Legutki na Unię Europejską, sytuację Polski w UE, problematykę liberalizmu. Autor Tunku Varadarajan obszernie cytuje Legutkę, z którym rozmawiał. Odnotowuje, że według Legutki jednym z powodów, dla którego Polska "doprowadza UE do szału", jest "nieugięty proamerykanizm Warszawy".

Varadarajan pisze na wstępie o "pęknięciach" w Unii Europejskiej. Za najbardziej znaczące uważa Brexit, ale podkreśla, że zaraz potem może być spór UE z Polską. Odnotowuje, że według Legutki jednym z powodów, dla którego Polska "doprowadza UE do szału", jest "nieugięty proamerykanizm Warszawy". Po Brexicie Polska będzie - według profesora - "najbardziej atlantystycznym krajem w UE". To dlatego Polska chce umocnienia wschodniej flanki NATO wojskami amerykańskimi. Legutko nie sądzi, by szybko nastąpiła znacząca redukcja obecności wojskowej USA w Niemczech, ale - jak powiedział - "nie można wykluczyć takiej możliwości", jeśli weźmie się pod uwagę, jak szybko prezydent Donald Trump potrafi podejmować decyzje.

Varadarajan pisze, że jeśli Trump jest surowym krytykiem amerykańskich elit, to Legutko odgrywa tę rolę, "choć w mniej demotycznym stylu" w kontekście europejskim. Zwraca uwagę, że w jednej ze swych książek Legutko uznał, iż Unia Europejska odzwierciedla porządek i ducha liberalnej demokracji w jej najbardziej zdegenerowanej wersji. To dlatego - powiedział Legutko autorowi - UE ma nie tylko indywidualnych dysydentów, ale także dysydenckie państwa.

Dominującą postawą UE nie tylko wobec Trumpa, ale także wobec Węgier, Polski, Włoch "i innych dysydenckich rządów" jest - według Legutki - to, że kraje te są "wypadkami, nienaturalnymi dewiacjami, które mogłyby zostać i zostaną szybko skorygowane".

Autor zwraca uwagę na konflikt z Brukselą o sędziów Sądu Najwyższego w Polsce i odnotowuje, że Legutko podkreślił, iż ponad 80 proc. Polaków chce, by system prawny został zreformowany. Przytacza też wypowiedź Legutki o tym, że wśród sędziów Sądu Najwyższego wciąż są tacy, którzy "wiernie i bezwstydnie służyli w przeszłości reżimowi komunistycznemu".

Obiekcje UE wynikają - zdaniem Legutki - z tego, że jest ona "liberalizmem wcielonym" - odnotowuje autor. Profesor powiedział, że elity w Brukseli chciałyby, żeby Polska była "nie do odróżnienia od innych państw UE". Zaś "egzotyczna Polska", która idzie własnym kursem politycznym, jest nie do przyjęcia.

Według Legutki elity UE są niewzruszone w przekonaniu, że "trzeba być liberalnym, żeby być godnym szacunku, że ktoś, kto nie jest liberalny, jest albo głupi, albo niebezpieczny, albo jedno i drugie". Autor zwraca uwagę, że profesor zaraz poprawił swą wypowiedź, mówiąc, że ma na myśli elity Zachodu, łącznie z tymi w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem Legutki bycie liberałem jest "testem na polityczną przyzwoitość". Profesor dodał, że "liberalny paradygmat wydaje się wszechobecny".

Co to za paradygmat? Według profesora "liberał to ktoś, kto przyjdzie do ciebie i powie: Zorganizuję ci twoje życie. Powiem ci, jakiego rodzaju wolność będziesz miał. A potem możesz robić, co tylko chcesz".

Autor akcentuje, że odpowiedź Legutki - i Polski jako suwerennego podmiotu - jest niedwuznaczna: "nie organizuj mi mojej wolności. Nie próbuj stworzyć planu, według którego ma funkcjonować całe społeczeństwo". To dlatego - według profesora - Polska jest "dysydenckim członkiem UE" i to jest głównym powodem, dlaczego jest tak bardzo atakowana. "Nie dlatego, że zrobiliśmy coś oburzającego" - twierdzi Legutko i dodaje, że powodem jest to, "kim nie chcemy być".

Profesor zwrócił uwagę, że również Węgry pod rządami premiera Viktora Orbana są "dysydentem UE". Jego zdaniem Bruksela postrzega jednak Polskę jako większe zagrożenie.

Autor pisze, że konserwatywny rząd w Warszawie szczególnie źle odbiera "protekcjonalność" Niemiec i Francji, które mówią: "Dlaczego robicie tyle hałasu? (...) Należeliście już przedtem do tego klubu. Uzyskaliście wszelkiego rodzaju korzyści. Czy to, co macie, nie wystarcza?".

Odpowiedź Legutki brzmi "nie". Profesor wskazuje, że wszystkie te "korzyści" - takie jak powierzenie Donaldowi Tuskowi stanowiska przewodniczącego "bezzębnej" Rady Europejskiej - "maskują nieproporcjonalny podział władzy w UE".

Według profesora "wielcy gracze wykorzystują instytucje europejskie dla własnych interesów, a architektura polityczna skazuje każdego innego na podrzędny status". Zdaniem Legutki mogłoby się to okazać "nie do zniesienia" dla Polski, zwłaszcza po Brexicie.

Autor pisze, że można by pomyśleć, iż Legutko będzie sympatyzował z Brexitem, a tymczasem uważa on go za koszmar. Jego zdaniem decyzja W. Brytanii o wyjściu z UE była bardzo zła dla Polski i bardzo zła dla Unii, ponieważ W. Brytania to "kraj zdrowego rozsądku".

Varadarajan podkreśla, że Legutko zdecydowanie wyklucza ewentualność wyjścia Polski z UE. "Będziemy prawdopodobnie ostatnim (krajem), który opuści UE. Zgasimy światło" - powiedział profesor. Zwrócił jednocześnie uwagę, że Polska jest bardzo wyczulona na punkcie swej suwerenności.

Autor odnotowuje poglądy Legutki na "homogenizację kultury zachodniej" i dominację "liberalnej ideologii" oraz pogląd profesora, że - paradoksalnie - większą różnorodność i wolność myśli widzi się obecnie w niektórych z byłych krajów komunistycznych, łącznie z Polską. Legutko uważa, że "fakt, iż Kościół katolicki jest silny w Polsce, czyni różnicę, ponieważ daje to nam mentalny i duchowy dostęp do idei i wrażliwości, które wyparowały na świeckim Zachodzie".

"Często mówimy, pół żartem, pół serio, że teraz Polska może się stać krajem, do którego ludzie będą uciekali" - ludzie "z Francji, Holandii czy Brytanii" - cytuje autor Legutkę na zakończenie.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Warszawa jest gotowa na nowe inwestycje. "Wystarczy chcieć!" - przekonuje Patryk Jaki

/ twitter.com/@pisorg

  

Mam dość słuchania ciągle tego, że w Warszawie czegoś się nie da. Warszawa może więcej - mówił kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryk Jaki na sobotniej konwencji regionalnej PiS w Warszawie. Jaki ocenił, że większość obietnic jego kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego to niezrealizowane obietnice z kampanii Gronkiewicz-Waltz.

- Wystarczy chcieć, wystarczy, żeby mieć pogląd, że Warszawa nie może się rozwijać pod dyktando grup interesów - podkreślił Patryk Jaki. 

Patryk Jaki odnosząc się do kwestii inwestycji i reprywatyzacji w stolicy powiedział, że "Warszawa w przeciągu ostatnich 12 lat wydała na wszystkie inwestycje, ponad 23 mld zł".

- Jednocześnie w tym samym okresie wydano najdroższe grunty w tej części Europy, często grunty niezabudowane, które gdyby sprzedać, to są czyste pieniądze, które wracają do miasta. W tym samym czasie wydano około 4 tys. decyzji reprywatyzacyjnych, to jest nawet 4,5 tys. w dłuższym okresie czasu, gdyby policzyć całe rządy Platformy Obywatelskiej - zwrócił uwagę Jaki.

Poinformował, że jego ugrupowanie przygotowało raport, który ma być opublikowany na początku października, o tym, ile Warszawa straciła na reprywatyzacji.

- Ile te wszystkie nieruchomości, które oddano grupom przestępczym, ile to wszystko kosztowało, ile Warszawa mogłaby mieć pieniędzy na rozwój, gdyby nie złodziejska reprywatyzacja - dodał.

- Dlaczego podałem tę liczbę ponad 23 mld, dlatego że już dzisiaj możemy państwu powiedzieć, że liczba, którą pokażemy w raporcie będzie podobna - mówił kandydat na prezydenta stolicy.

Podkreślił, że "pieniądze, które wydano na wszystkie inwestycje w Warszawie, w przeciągu 12 lat, drugie tyle oddano mafii".

- Warszawa w ten sposób jest ponad 10 lat do tyłu, jeżeli chodzi o inwestycje. O tyle szybciej mogłaby się rozwijać Warszawa, dlatego chcę to podkreślić z całą stanowczością i z całą mocą - zaznaczył Jaki.

Przyznał, że Warszawa się rozwija, bo "też trudno, żeby za te pieniądze, przez 12 lat nic nie powstało. Owszem coś powstaje, pytanie tylko, czy Warszawa rozwija się proporcjonalnie do swoich możliwości". Odpowiadając na to pytanie powiedział: "jestem silnie przekonany, że Warszawa może więcej, mogliśmy mieć miliardy złotych na kolejne inwestycje, przecież te środki, za które oddano te nieruchomości, to są pieniądze, które mogły trafić do miasta". Według jakiego, te środki można było budować nowe mosty, żłobki, przedszkola, parki, tereny zielone itd. "To wszystko wypłynęło, tak rządziła Platforma" - wskazał.

Zwracając się do wyborców Platformy Obywatelskiej powiedział:

- Zastanów się, może nie lubisz Prawa i Sprawiedliwości, może nie lubisz Zjednoczonej Prawicy, zastanów się chociaż przez chwilę, czy za to, co zrobiła ci twoja ukochana Platforma Obywatelska, to znaczy pozwoliła, żeby tyle pieniędzy z twoich podatków zostało wyprowadzonych, tyle zasobów z twoich podatków zostało wyprowadzonych, czy nie warto choć raz pokazać twojej partii czerwoną kartkę. Warszawa zasługuje na szybszy rozwój, jestem o tym silnie przekonany - podkreślił.

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl