Jaki jest poziom bezpieczeństwa w polskim Internecie ?

/ TheDigitalArtist; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Poziom zabezpieczeń stron WWW w polskim Internecie jest wciąż bardzo niski. Zaledwie 9% stron internetowych jest poprawnie zabezpieczonych za pomocą szyfrowania SSL, a tylko 1% zabezpieczono równocześnie za pomocą certyfikatu SSL i protokołu DNSSEC. Warto zaznaczyć że już pod koniec lipca użytkownicy popularnej przeglądarki Chrome będą informowani o tym, że strona jest niebezpieczna, jeżeli nie będzie używała szyfrowania SSL.

Zielona kłódka szyfrowania SSL to ciągle nowość
W wyniku przeprowadzonego na początku czerwca przez portal WHT.pl badania polskich stron internetowych, uzyskano szereg danych ukazujących obraz rynku w zakresie bezpieczeństwa. Analiza przeprowadzona na bazie informacji o 2,35 mln nazw domen wykazała, że poprawny certyfikat SSL – tj. rozpoznawalny przez popularne przeglądarki internetowe i zgodny z nazwą domeny, w której działa serwis – posiada tylko 9% domen, czyli zaledwie 210 tys. unikalnych stron w polskim Internecie. Najpopularniejszym wystawcą darmowych certyfikatów jest Let’s Encrypt, natomiast w kategorii wystawców komercyjnych pierwszą pozycję zajmuje polska firma Asseco Data Systems.
 
Przeprowadzone badanie wykazało, że na najwyższy stopień ochrony za pomocą certyfikatu SSL EV (ang. Extended Validation), wymagający weryfikacji właściciela certyfikatu, zdecydowało się zaledwie 1100 wydawców stron internetowych. Wśród nich znalazły się przede wszystkim banki, instytucje finansowe, strony rządowe oraz portale internetowe. Tak niski poziom zabezpieczenia jest zastanawiający z uwagi na fakt, że trzech przedstawicieli branży oferującej produkty dla e-commerce czyli: home.pl, IAI S.A. i Shoplo sp. z o.o. przytoczyło w niedawnym liście otwartym informację, że z ich platform technologicznych korzysta obecnie 20 tys. sklepów internetowych. Warto więc zadać pytanie czy dostawcom usług e-commerce i ich klientom nie powinno zależeć na najwyższym poziomie ochrony?

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Newsrm.tv

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Juncker bezczelnie: "Nie piłem, proszę o szacunek". Twierdzi, że miał... skurcz nogi

/ Facebook.com, print screen

  

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zaprzeczył, że jego zachowanie podczas niedawnego szczytu NATO wynikało z tego, że był pod wpływem alkoholu. Jak poinformował na konferencji, były to kwestie zdrowotne. "Proszę o szacunek" - dodał. Niestety, trudno nam w te tłumaczenia uwierzyć...

Juncker wziął dziś udział w konferencji prasowej wraz z szefem Europejskiego Banku Inwestycyjnego Wernerem Hoyerem.

Był pytany m.in. o apel przedstawicieli austriackiej koalicyjnej partii FPOe o to, aby podał się do dymisji z powodu "problemów z alkoholem". Kilka dni temu na oficjalnej stronie FPOe ukazał się tekst sekretarza generalnego tej partii Haralda Vilimsky'ego, w którym apeluje on do Junckera o rezygnację ze stanowiska szefa Komisji Europejskiej przed zaplanowanymi na maj 2019 r. wyborami do europarlamentu. Tekst Vilimsky'ego opublikował na swoim profilu na Facebooku wicekanclerz Austrii Heinz-Christian Strache (FPOe). Napisał też, że "każdy, kto zobaczył film (z Junckerem), może wyrobić sobie o nim własne zdanie".

Juncker odpowiedział, że "śledzi sytuację w Austrii". "To niesamowite, ile osób jest ekspertami w kwestii mojego stanu zdrowia. Czytałem, co mówią ludzie. Miałem skurcz nogi, ale byłem na spotkaniu NATO i były tam dużo ważniejsze sprawy niż mój stan zdrowia. Mówię szczerze, nie mam czasu na takie (...) nonsensy" - powiedział Juncker.

Szef Komisji Europejskiej był też pytany, czy to prawda, że jego zachowanie w czasie szczytu NATO wynikało z powodów zdrowotnych i nie było związane ze spożywaniem alkoholu. "Tak, to prawda. Będzie to prawda dziś i jutro. (...) Proszę o szacunek" - odpowiedział.

Chwiejny krok przewodniczącego Komisji Europejskiej i podtrzymywanie przez innych uczestników spotkania stało się powodem do licznych spekulacji. Zresztą - wystarczy spojrzeć.
 


Opublikowane nagranie wideo pokazuje m.in., jak Juncker idąc zatacza się, a inne osoby, podtrzymują go, by nie upadł. 

Jeden z internautów zamieścił całą fotogalerię ze zdjęciami ukazującymi Jean-Cleaude'a Junckera w wielu dość dwuznacznych sytuacjach. A to kogoś dusi, a to całuje. Guy'owi Verhofstadtowi zniszczył nawet fryzurę, poklepując go... po głowie. Takiego przypadku „rwy kulszowej” medycyna z pewnością jeszcze nie znała...

A oto inne słynne nagranie:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl