Ogólnopolska Konferencja Kultury: Status artysty - z czym to się je?

Artur Szklener (Narodowy Instytut Fryderyka Chopina), Wojciech Walczak (Polska Rada Muzyczna) i Olgierd Łukaszewicz (związek Artystów Scen Polskich) / fot. Filip Blażejowski/Gazeta Polska

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

W stołecznym Teatrze Polskim zakończyło się wczoraj dwudniowe sympozjum wieńczące Ogólnopolską Konferencję Kultury, czyli wielomiesięczną debatę środowisk kulturalnych nad kondycją i możliwościami poprawy funkcjonowania środowisk twórczych. Znaczący głos w sprawie – w myśl zasady „nic o nas bez nas” – zabrali sami artyści.

Kogo możemy nazwać artystą? Czy tylko twórcę konkretnego dzieła, czy jego odtwórcę – na przykład aktora lub śpiewaka - również? Czy artystą jest każdy, kto się nim czuje, czy by „zasłużyć” na to miano, należy odebrać stosowne wykształcenie? I jak wreszcie zdefiniować „status artysty”, który pomógłby uregulować sytuację środowisk twórczych w Polsce? Między innymi z takimi pytaniami mierzyli się uczestnicy zakończonego wczoraj w Warszawie dwudniowego (18-19 czerwca) sympozjum wieńczącego Ogólnopolską Konferencję Kultury. Czy zainicjowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego  społeczna debata przyniosła oczekiwane efekty? Patrząc na żywą dyskusję i dialog między przedstawicielami różnych środowisk kulturalnych podczas spotkania w Warszawie, zdaje się, że tak – choć bez wątpienia nadal wiele jest do zrobienia.

Podsekretarz stanu w MKiDN Wanda Zwinogrodzka, już rok temu zwracała uwagę na potrzebę zdefiniowania tzw. „statusu artysty”: 

Bez tego trudno rozstrzygnąć, jakie kryteria decydują tu o statusie profesjonalnym, a tym samym – o dostępie do szczególnych uprawnień

– tłumaczyła „Codziennej”. Temat ten dominował również podczas poniedziałkowego spotkania w Teatrze Polskim. „Status artysty” miałby być pewnego rodzaju systemem wsparcia (dotyczącym m.in. finansowania działalności artystycznej i ubezpieczeń społecznych), z którego mogliby korzystać polscy twórcy. Jak podkreślali prelegenci – w tym prowadzący panel Artur Szklener z Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, koordynatora wydarzenia,  z założenia system ten nie miałby normować dostępu do zawodu, ani w jakikolwiek sposób wchodzić w interferencję z wolnością twórczą.

Zaproszeni do dialogu  artyści (m.in. Olgierd Łukaszewicz reprezentujący związek Artystów Scen Polskich, Zygmunt Miłoszewski z Unii Literackiej i Magdalena Lankosz z Gildii Reżyserów Polskich), politycy (wicepremier i szef resortu kultury Piotr Gliński, wiceminister Wanda Zwinogrodzka) i przedstawiciele zawodów twórczych zasiadający na widowni podsumowali kilkunastomiesięczną OOK również w innych aspektach – takich jak m.in. ochrona niematerialnego dziedzictwa kulturowego i edukacja kulturalna.

Debacie przysłuchiwał się Piotr Gliński, który otworzył sympozjum, podkreślając wagę kultury w dziejach Polski:

Obchodzimy w tym roku 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Ta okazja sprzyja szczególnej refleksji dotyczącej roli kultury w tym swoistym cudzie powrotu Polski po 123 latach zaborów do państwowości. I chyba dla wszystkich jest oczywiste, że oprócz wysiłku zbrojnego, dyplomatycznego i politycznego, to właśnie kultura była dla sukcesu odzyskania niepodległości decydująca

– mówił minister. Jak zapowiedziało kierownictwo MKiDN – OOK to dopiero początek dłuższego i głębszego procesu, mającego na celu przygotowanie „nowych rozstrzygnięć, również legislacyjnych”. O kolejnych efektach pracy resortu w tym zakresie będziemy informować na bieżąco.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Gerhard Schroeder na liście „wrogów Ukrainy”

Gerhard Schröder / flickr.com/Glyn Lowe PhotoWorks/CC BY-SA 2.0

  

Ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk zdementował dziś pojawiające się w niemieckich mediach doniesienia, jakoby były kanclerz RFN, powiązany z sektorem wydobywczym Rosji Gerhard Schroeder znajdował się na liście osób ściganych przez ukraińskie MSW.

W artykule opublikowanym w dzienniku "Die Welt" dyplomata podkreśla, że Schroeder nie widnieje na "żadnej ukraińskiej liście ściganych", znalazł się za to na zamieszczonej w internecie liście "wrogów Ukrainy" stworzonej przez portal Myrotworec.

Jak podkreśla, Myrotworec to "czysto prywatna strona internetowa", a rząd w Kijowie "nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treść strony internetowej tej pozarządowej organizacji".

Wśród powodów umieszczenia Schroedera na tej liście Melnyk wskazuje fakt, że jest on szefem rady dyrektorów Rosnieftu, największego rosyjskiego koncernu gazowego i naftowego, oraz "osobistym przyjacielem (prezydenta Rosji) Władimira Putina".

Przypomina też niedawną wypowiedź Schroedera, że dokonana z naruszeniem prawa międzynarodowego aneksja ukraińskiego Krymu przez Rosję jest nieodwracalna i że "ten stan rzeczy trzeba będzie pewnego dnia uznać".

Melnyk podkreśla, że w sprawie Myrotworca władze ukraińskie mają ograniczone możliwości podejmowania działań prawnych, ponieważ wiąże się to z kwestią wolności słowa.

Jak pisze, na podobne prawne ograniczenia wskazują władze Niemiec w odpowiedzi na ponawiane apele Ukrainy o powstrzymanie nielegalnych wyjazdów obywateli RFN - "w tym licznych polityków" - na Krym i wschodnią Ukrainę.

Dyplomata zapewnia, że "mimo to Ukraina jest gotowa do poważnych rozmów z niemieckimi partnerami o problemie Myrotworca". Ocenia, że choć i w jego opinii stworzona przez portal lista "nie przynosi żadnego pożytku i jest niestosowna", to jej istnienie nie uzasadnia "sugerowania, że Ukraina nastaje na życie pana Schroedera". "W ten sposób wzmacnia się propagandową narrację Kremla" - zaznaczył.

Ocenia też, że w ten sposób odwraca się uwagę od właściwego problemu - tj. sowicie opłacanych "usług, jakie były niemiecki kanclerz świadczy na rzecz rosyjskiego koncernu państwowego i jego najwyższego nadzorcy, Władimira Putina".

Melnyk przypomina, że Schroeder zaangażowany jest też w budowę budzącego kontrowersje gazociągu Nord Stream 2, "przez niektóre kraje UE postrzeganego jako kremlowski koń trojański, który ma rozsadzić Unię Europejską od środka".

Według Melnyka Ukraińcy "nie są w stanie pojąć, że demokratycznie wybrany polityk publicznie zachwala aneksję Krymu" i że "były kanclerz Niemiec reprezentuje objętego unijnymi sankcjami giganta energetycznego takiego jak Rosnieft, z którego zysków finansowana jest krwawa wojna Moskwy przeciwko Ukrainie". 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl