Totalni węszą spisek, bo marszałek odwołał wspólne prezydium Sejmu i Bundestagu. PANIKA trwa

/ clareich

  

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki poinformował dzisiaj, że z przyczyn technicznych został zmieniony termin wspólnego posiedzenia Prezydiów Sejmu i Bundestagu. Tymczasem opozycja już wietrzy spisek. - Jeśli w Polsce dzieje się coś niebezpiecznego - co skutkuje odwołaniem wizyty w Niemczech - to natychmiast prosimy o zwołanie Sejmu i informację premiera nt. sytuacji w kraju - oświadczył prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Według niego Polska staje się "coraz bardziej czarną owcą w Europie".

Terlecki był pytany dziś przez dziennikarzy w Sejmie o to, czy to on i wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek "w ostatniej chwili musieli zrezygnować" z udziału w posiedzeniu prezydiów z przyczyn technicznych.

Były pewne przyczyny, dla których trzeba było zmienić ten termin, czego oczywiście żałujemy, ale myślę, że strona niemiecka zrozumiała nasze wyjaśnienia

- odpowiedział polityk.

O tym, że przyczyny tej zmiany terminu mają charakter wyłącznie techniczny i że leżą one po stronie polskiego parlamentu, przekonywał na dzisiejszej konferencji prasowej również premier Mateusz Morawiecki. Zapewniał przy tym, że nie ma żadnego związku między odwołaniem wspólnego posiedzenia prezydiów Sejmu i Bundestagu a wtorkowym oświadczeniem kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Emmanuela Macrona o zamiarze tworzenia, być może od 2021 roku, odrębnego budżetu strefy euro.

Premier przypomniał, że we wtorek miał "bardzo dobrą, owocną" rozmowę w Berlinie z kanclerz Merkel, a na najbliższy poniedziałek zaplanowane ma spotkanie z przewodniczącym Bundestagu Wolfgangiem Schaeuble. Zaznaczył, że szefa izby niższej niemieckiego parlamentu zna jeszcze z czasów, kiedy ten pełnił urząd ministra finansów Niemiec.

CZYTAJ WIĘCEJ: Spotkanie prezydium Sejmu z przedstawicielami Bundestagu - odwołane

Centrum Informacyjne Sejmu poinformowało dzisiaj, że decyzję o odwołaniu wyjazdu polskiej delegacji na wspólne posiedzenie Prezydiów Sejmu i Bundestagu w Niemczech podjął marszałek Sejmu Marek Kuchciński, bo do udziału w nim zgłosiła się zbyt mała liczba wicemarszałków.

"Politycy, którzy nie zdecydowali się na wyjazd do Niemiec, wskazywali na ważne wydarzenia krajowe"

- podkreśliło CIS.

Tymczasem dziury w całym doszukuje się pozycja. Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła, że politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcą opuścić Warszawy, bo "coś dzieje się w PiS-ie".

To nie ważne sprawy w Polsce, tylko ważne sprawy w PiS, czyli interes partyjny wygrał nad interesem kraju

- przekonywała, oceniając, że "to wielka kompromitacja".

Podobnie jątrzy Kosiniak-Kamysz:

Jeżeli coś się dzieje dzisiaj w Polsce bardzo niebezpiecznego, to natychmiast prosimy o zwołanie Sejmu i informację premiera na temat sytuacji wewnętrznej w państwie

- oświadczył i dodał, że:

Jeżeli sytuacja wewnętrzna nie pozwala na opuszczenie kraju przez marszałka Sejmu, to znaczy, że Polska jest w bardzo trudnym momencie.

Co takiego się dzieje w Polsce panie premierze, że nie możecie dzisiaj odbyć spotkania międzynarodowego? Co się dzieje panie marszałku - niech pan wyjdzie i raz zrobi konferencje prasową, po dwóch i pół roku naprawdę pokazanie się opinii publicznej i przedstawienie swoich argumentów nie jest czymś heroicznym. Trzeba wyjść i powiedzieć Polakom, co się dzieje w Polsce 

- mówił szef Stronnictwa.

Według niego, w ten sposób "pokazujemy nasze zdanie na temat naszych partnerów, nasz stosunek do tych, którzy mają kluczową rolę w Europie".

Może się to komuś podobać, albo nie. Trzeba stąpać po ziemi - albo będziemy rozmawiać z Francją i Niemcami, albo będzie Trójkąt Weimarski albo będą niższe dopłaty, albo będzie mniej pieniędzy na Politykę Spójności

- mówił prezes PSL.

Zdaniem Kosiniaka-Kamysza "zniechęcamy kraje w UE do siebie". "Polityka międzynarodowa polega na pozyskiwaniu sojuszników. Dzisiaj polityka zagraniczna rządu PiS polega na wskazywaniu wrogów. My się z nią diametralnie nie zgadzamy" - podkreślił.


Prezydium Sejmu liczy pięciu wicemarszałków - dwóch z PiS: Beata Mazurek oraz Ryszard Terlecki, Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), Barbara Dolniak (Nowoczesna) oraz Stanisław Tyszka (Kukiz'15).

Delegacjom mieli przewodniczyć marszałek Sejmu Marek Kuchciński i przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble. Ze wstępnych informacji CIS wynikało, że Sejm w Niemczech reprezentować mieli także wicemarszałkowie: Beata Mazurek (PiS), Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), Ryszard Terlecki (PiS) oraz posłowie Izabela Kloc (PiS, przewodnicząca komisji ds. Unii Europejskiej) i Bartłomiej Wróblewski (PiS, przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej).

Ze strony niemieckiej w posiedzeniu mieli wziąć udział wiceprzewodniczący Bundestagu Thomas Oppermann, Hans-Peter Friedrich, Wolfgang Kubicki, Petra Pau, Claudia Roth oraz parlamentarzyści Manuel Sarrazin (przewodniczący niemiecko-polskiej grupy parlamentarnej) i Gunther Krichbaum (przewodniczący komisji ds. UE)

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Większość Polaków nie ma wątpliwości. W Polsce bez problemu można znaleźć pracę

/ fot. pixabay.com

  

Aż 75 procent Polaków uważa, że w naszym kraju bez większych problemów można znaleźć pracę. Tak wynika z najnowszego sondażu Kantar Public. Jednocześnie 58 procent ankietowanych uważa, że polska gospodarka rozwija się. To optymistyczne dane, wskazujące jednoznacznie na rozwój naszego kraju.

W pierwszej połowie września Kantar Public przeprowadził badanie nastrojów społecznych. Polaków pytano o opinię na temat kierunku biegu spraw w naszym kraju, ocenę stanu polskiej gospodarki i prognozę zmian sytuacji materialnej ludności w najbliższych trzech latach, a także o ocenę możliwości znalezienia pracy w Polsce.

Kantar Public zwraca uwagę, że stopa bezrobocia w Polsce od ponad dwóch lat (od czerwca 2016 roku) utrzymuje się na najniższym poziomie od ostatnich 25 lat. Dlatego postrzeganie możliwości znalezienia pracy utrzymuje się na dość stałym, wysokim poziomie.

Z badań wynika, że we wrześniu większość Polaków (75 proc.) uważa, że w naszym kraju bez większych problemów można znaleźć pracę. Przy czym 61 proc. jest zdania, że pracę można znaleźć, ale niekoniecznie taką, jaką by się chciało, a 14 proc. – ocenia, że można bez większych kłopotów znaleźć dobrą pracę. 17 proc. badanych uważa jednak, że trudno o jakąkolwiek pracę, a 2 proc. sądzi, że znalezienie zatrudnienia w Polsce jest w ogóle niemożliwe. 6 proc. ankietowanych miało problem z określeniem swego stanowiska.

W porównaniu z poprzednim miesiącem we wrześniu wzrósł o dwa punkty procentowe odsetek ankietowanych, którzy nie widzą problemu w znalezieniu dobrej pracy.

Na ogólne pytanie, czy sprawy w Polsce idą w dobrym, czy w złym kierunku, dwie piąte badanych (41 proc.) odpowiedziało, że w dobrym. W stosunku do wyników z sierpnia odsetek optymistów wzrósł o cztery punkty procentowe. Odsetek osób wypowiadających przeciwną opinię zmalał o sześć punktów procentowych – o tym, że sprawy idą w złym kierunku przekonanych jest 37 proc. badanych. Tym samym we wrześniu optymistów jest więcej niż pesymistów.

Z kolei o dwa punkty procentowe zwiększył się odsetek osób niemających określonego zdania na ten temat i wynosi 22 proc.

Większość Polaków (58 proc.) jest zdania, że polska gospodarka rozwija się, przy czym 46 proc. uważa, że jest to rozwój powolny, a 12 proc. przekonanych jest o dynamicznym rozwoju. Przeciwne zdanie wyraża 28 proc. Ankietowanych. W ich ocenie polska gospodarka znajduje się w stanie kryzysu. 24 proc. ankietowanych sądzi, że jest to lekki kryzys, a według 4 proc. pytanych gospodarka naszego kraju znajduje się w stanie głębokiego kryzysu. Trudności z odpowiedzią na to pytanie ma 14 proc. Polaków.

W porównaniu z wynikami z sierpnia we wrześniu wzrósł o dwa punkty procentowe odsetek osób, których zdaniem gospodarka rozwija się. Wśród badanych mających odmienne zdanie zanotowano trzyprocentowy spadek.

Kantar Public pytało także ankietowanych o opinie, czy w najbliższych trzech latach materialne warunki życia ludności w naszym kraju poprawią się, czy pogorszą.

Największy odsetek ankietowanych (39 proc.) jest zdania, że w tym czasie warunki życia w Polsce nie zmienią się. Niewiele mniej (37 proc.) spodziewa się pozytywnego obrotu spraw i uważa, że w tej kwestii nastąpi poprawa, a 15 proc. Polaków przewiduje pogorszenie obecnych warunków. 9 proc. pytanych nie ma konkretnego zdania na ten temat.

W porównaniu z wynikami z sierpnia we wrześniu wzrósł o dwa punkty procentowe) odsetek optymistów, przekonanych o tym, że nastąpi poprawa oraz o dwa punkty procentowe odsetek osób niemających konkretnego zdania na ten temat. Zmniejszył się za to o cztery punkty procentowe odsetek Polaków przekonanych, że warunki życia w kraju w najbliższych trzech latach się pogorszą.

Badanie Kantar Public przeprowadzono techniką wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo (CAPI) od 7 do 12 września na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1054 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl