Zarzuty dla świadków w procesie "dilera gwiazd". Wśród podejrzanych aktorzy, reżyserzy, biznesmeni

/ pixabay.com/CC0/AJEL

  

32 osoby usłyszały zarzuty posiadania narkotyków, które kupiły u Cezarego P., zwanego "dilerem gwiazd". Kilkoro z nich wczoraj odmówiło z tego powodu zeznań przed sądem. Jeden świadek przyznał, że kupił od P. kokainę.

W lutym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie powiedział, że zgromadzony w śledztwie przeciwko Cezaremu P. materiał trzeba jeszcze raz przeanalizować w kontekście ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

- Należy analizie poddać zachowania osób, które nabywały narkotyki

 – mówił prok. Łukasz Łapczyński. Zlecono to policji i - jak ustaliła PAP - teraz są tego pierwsze efekty. Zarzuty w Centralnym Biurze Śledczym Policji usłyszały 32 osoby. A dochodzenie jeszcze trwa.

Skomplikowało to sytuację na sali rozpraw. Sędzia Anita Kowal pytała każdego świadka, czy nie usłyszał w związku z tą sprawą zarzutów. Kilka wezwanych na przesłuchanie 19 czerwca osób mogło odmówić składania zeznań z powodu toczącego się przeciwko nim postępowania.

Skorzystali z tego prawa 41-letni przedsiębiorca Marcin B., 41-letni aktor Robert H., 47-letnia architekt Karina S. i 38-letni reżyser Jan M., który zarzut posiadania narkotyków usłyszał jeszcze 23 maja. W śledztwie zapewniał, że nie zażywa narkotyków. Do sądu stawił się z pełnomocnikiem.

Pozostali świadkowie składali zeznania.

40-letni aktor Tomasz B. zapewnił na początek: Nie usłyszałem zarzutów w CBŚP".

- Rozpoznaję Cezarego P., jesteśmy kolegami. Spotykałem się z nim okolicznościowo. Dzwoniłem do niego. Był najtańszym i najsympatyczniejszym sposobem dostarczenia alkoholu na imprezę. Na pewno nie zamawiałem kokainy

 – stwierdził świadek. Powiedział, że nigdy nie określał przez telefon, jaki alkohol chciałby zamówić, bo zawsze pije to samo: "whisky i wódkę".

Kolejny świadek, Igor B., pytany przez sąd o zawód, wymienił: "scenarzysta, reżyser, pisarz". 47-latek nie rozpoznał oskarżonego, a jego dane personalne kojarzy wyłączne z mediów. Według prokuratury kupował u Cezarego P. kokainę. Dilera poleciła mu koleżanka z liceum Magdalena I., oskarżona w tym samym procesie o pomoc w pozyskiwaniu klientów. Sąd odtworzył pisarzowi nagranie z podsłuchu.

"Dzień dobry, ja się nazywam Igor i dzwonię od Magdy I. Myśmy kiedyś gadali już"

"Co tam się stało?"

"Chciałbym coś tam nabyć".

"No wiem, o co chodzi".

"Jestem na Żoliborzu przy Teatrze Komedia".

"Tam w teatrze?"

"Tu jest taka kawiarnia. Ale bym musiał podskoczyć do maszyny".

"Muszę załatwić sprawę i postaram się być w przeciągu pół godziny".

"To za ile to będzie?"

"Za pół godziny mniej więcej".

"Nie pytam o czas teraz, tylko o kwotę".

"A chcesz jedno małe?"

"No to takie, co ona (Magda I. - PAP) mówiła, że jest bardzo dobre. Ale nie za dobre, bo to dobre jest bardzo drogie(Cezary P. miał sprzedawać dwa rodzaje kokainy – PAP).

"To za 150?"

"To nie, to to droższe".

"To za 500 będzie".

"No wiem, wiem".

Po odsłuchaniu nagrania Igor B. przyznał, że brzmi to jak rozmowa o zakupie narkotyków, ale nie jest w stanie stwierdzić, co mógł kupować.

Do zakupu kokainy przyznał się architekt Borys S. 

- Kojarzę Cezarego P., poznałem go na jakiejś imprezie. Nie wykluczam, że kupiłem od niego kokainę. Do transakcji dochodziło w aucie. Nie wiem, jakie miał droższe narkotyki, ja płaciłem około 150 złotych

 - zeznał.

Wczoraj miał także zeznawać biznesmen Jerzy K., ale się nie stawił. To jemu Cezary P. sprzedawał kokainę przed klubem przy ul. Hożej w maju 2016 roku. Podczas tej transakcji P. został zatrzymany. 45-letni klient nie ukrywał przed śledczymi, po co spotykał się z oskarżonym.

"Diler gwiazd" nie przyznaje się do winy. Wyjaśniał, że narkotyki miał wyłącznie na własny użytek, bo jak "miał bóle", zjadał 3 g kokainy w odstępach co pół godziny.

Według prokuratury sprzedał kokainę wartą milion złotych. Pomagały mu w tym m.in. żona i córka. Sąd Apelacyjny w Warszawie zastrzegł, że Cezary P. nie może warunkowo opuścić aresztu śledczego, dopóki nie wpłaci 300 tys. zł poręczenia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polacy wybudują wioski na Madagaskarze

zdjęcie ilustracyjne / / pixabay.com; mikadago

  

Polacy chcą wybudować na Madagaskarze dwie wioski dla trędowatych. Koszt obu inwestycji to prawie 200 tys. zł. Budowa ruszy na wiosnę i potrwa najdłużej do jesieni.

Pierwsza wioska powstanie w Mampikonach (tu Polacy muszą wykupić ziemię od prywatnych właścicieli), a druga 80 km dalej – w miejscowości Port-Berge (ziemia pod budowę tej wioski już jest, podarowana przez lokalny kościół).

W każdej wiosce stanie po pięć skromnych murowanych dwupokojowych domków z toaletami i pomieszczeniami do mycia. W jednej wiosce może zamieszkać 10 osób. Wokół domków będzie przestrzeń na własne uprawy.

"Wioski będą przeznaczone dla tych, którzy są w najbardziej zaawansowanych stadiach choroby, którzy mają już nikłe szanse na powrót do zdrowia"

– powiedział na konferencji prasowej w środę Wojciech Zięba, prezes Polskiej Fundacji dla Afryki, która jest inicjatorem i realizatorem projektu.

Jak zapowiedział, budowa wiosek rozpocznie się wiosną przyszłego roku i potrwa najdłużej do jesieni.

Koszt obu inwestycji (łącznie z zakupem ziemi w Mampikonach) to około 200 tys. zł. Realizatorzy projektu prowadzą zbiórkę na inwestycje.

Pomocy trędowatym w wioskach udzielać będą ojcowie duchacze z Bydgoszczy, z którymi inicjatorzy budowy współpracują.

Polska pomoc dla trędowatych na Madagaskarze obejmie także dwutygodniową misję grupy krakowskich lekarzy. Jesienią medycy polecą do tego kraju, aby pomagać cierpiącym na trąd.

"Ważne, aby na miejscu zdiagnozować tych, u których choroba się rozpoczyna i włączyć leczenie"

– podkreśliła pediatra i specjalista chorób zakaźnych Lidia Stopyra.

Jak dodała, trudno dokładnie oszacować, ile osób cierpi na trąd, ponieważ choroba rozprzestrzenia się głównie w "dość zapomnianych zakamarkach świata", gdzie panuje nędza. Z trądem jednak – zaznaczyła lekarz – spotkać się można także w wysoko rozwiniętych krajach, w Europie i w Ameryce Północnej, dlatego że podróże są powszechne, a trąd jest chorobą zakaźną.

Według WHO rocznie na trąd zapada około 200 tys. osób. Najwięcej zachorowań notuje się w Indiach, Brazylii, Birmie i na Madagaskarze.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl