Rosja: Taksówkarz, który wjechał w przechodniów... pomylił pedały

/ twitter.com/printscreen

  

Policja w Moskwie opublikowała nagranie wideo z zeznaniem kierowcy taksówki, która w sobotę wjechała w pieszych w centrum miasta. Mężczyzna twierdzi, że nie wie jak doszło do wypadku. Tłumaczył, że był zmęczony po 20 godzinach za kierownicą i... pomylił hamulec z pedałem gazu. A ucieczkę tłumaczył tym, że przestraszył się, że na miejscu wypadku może zostać zabity.

Do incydentu doszło w sobotę wieczorem na ulicy Ijlinka w ścisłym centrum Moskwy. Taksówka skręciła nagle na chodnik i wjechała w tłum ludzi; zatrzymała się, gdy wjechała na znak drogowy. Kierowca opuścił pojazd i próbował uciec; pobiegli za nim przechodnie. Nie jest jasne, jak dokładnie został zatrzymany.

W incydencie poszkodowanych zostało siedem osób, według mediów - obywatele Meksyku, Azerbejdżanu, Rosji i Ukrainy. Obrażenia żadnej z nich nie są znaczne. Informację o swych obywatelach potwierdziła ambasada Meksyku.

Policja drogowa poinformowała w sobotę, że kierowca to obywatel Kirgistanu, który pracował w jednej z moskiewskich firm taksówkarskich. Najpierw podano, że sprawca stracił panowanie nad autem i był pijany, potem jednak ogłoszono, że zasnął za kierownicą. Badanie nie wykazało obecności alkoholu w organizmie mężczyzny.

Według ostatnich doniesień policja oceniła wypadek jako naruszenie przepisów ruchu drogowego. Wszczęła jednocześnie sprawę karną, co - jak zauważają media - nie jest typowe, bo zwykle dzieje się tak wtedy, gdy ofiary wypadku doznały poważnych obrażeń. Media wyrażają przypuszczenie, że sprawę karną wszczęto dlatego, że wypadek zyskał znaczny rozgłos.

Incydent przyciągnął uwagę ze względu na odbywające się w Rosji, w tym w Moskwie, mistrzostwa świata w piłce nożnej. Turyści i kibice z Rosji i zagranicy, którzy przyjechali na mundial, licznie przychodzą na Plac Czerwony. Wypadek wydarzył się zaledwie ok. 200 m od Placu Czerwonego i słynnego domu towarowego GUM.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wyjazdowe posiedzenie sejmowej komisji w Żywcu

/ By Silar - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=50299436

  

Dezyderatem postulującym zmianę prawa tak, by zatrudnieni w samorządowych instytucjach kultury stali się pracownikami samorządowymi, zajmie się w październiku sejmowa Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej – zadeklarowali w Żywcu posłowie komisji.

Parlamentarzyści spotkali się na wyjazdowym posiedzeniu, poświęconym problematyce kultury na przykładzie samorządu Żywca.

Zależy mi na tym, by wszyscy zatrudnieni w samorządowych jednostkach kultury byli traktowani tak, jak pracownicy samorządowi. W tej chwili oni tracą bardzo wiele. Nie przysługują im nagrody jubileuszowe, czy dodatki. (…) Po zmianie może to nie będą wielkie podwyżki, ale jednak pomoc i uznanie ich ciężkiej pracy

– powiedziała wywodząca się z Żywiecczyzny Małgorzata Pępek (PO).

Posłanka dodała, że jeszcze w tym tygodniu przygotuje projekt dezyderatu, by złożyć go na następnym posiedzeniu komisji.

To przede wszystkim niskie zarobki, które dla pracownika administracyjnego czy instruktora kształtują się na poziomie najniższej krajowej. Tymczasem pracownicy jednostek i instytucji kultury niejednokrotnie pracują dłużej niż wymagane dla etatu 8 godzin dziennie, a w trakcie imprez i wydarzeń na ich barki spada szereg dodatkowych obowiązków i to niejednokrotnie w dni wolne od pracy

– napisała poseł Pępek.

Wicepremier Gliński odpowiedział m.in., że sytuacja pracowników samorządowych jednostek kultury jest "skomplikowana i zróżnicowana".

Stanowią one 99,1 proc. wszystkich instytucji kultury naszego kraju. Ich dotacje – z których finansowane jest utrzymanie budynku, pensje pracowników oraz prowadzenie działalności – zależą od decyzji oraz możliwości finansowych organizatorów. Minister kultury nie ma możliwości formalnych ani środków finansowych pozwalających wpływać na wynagradzanie pracowników instytucji samorządowych. Ma jedynie możliwość dofinansowania realizacji przedsięwzięć w instytucjach samorządowych w ramach przyznawanych rokrocznie programów

– napisał, deklarując zarazem, że resort szuka rozwiązań w tym zakresie.

Zdaniem przewodniczącego komisji posła Andrzeja Maciejewskiego (Kukiz`15), wyjazdowe posiedzenia są po to, by wysłuchać przedstawicieli różnych środowisk.

Tutaj pojawił się problem pracowników kultury, którzy są inaczej wynagradzani niż pracownicy samorządowi, choć są to jednostki prowadzone przez samorządy

– powiedział w rozmowie z PAP.

Uważa, że jeszcze w październiku komisja powinna zająć się dezyderatem. Jak mówił, istotne jest, by zatrudnieni w instytucjach kultury stali się pracownikami samorządowymi. Wskazywał, że "samorządowa siatka płac jest bardziej korzystna".

Jeśli dezyderat zdobędzie akceptację posłów, wówczas trafi na forum rządu i będziemy oczekiwali na odpowiedź premiera. To naprawdę pilna potrzeba 

- podkreślił Maciejewski.

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl