Czy oszust mógł założyć firmę "z więzienia"? Wassermann ujawniła szokujące fakty

/ twitter.com/screenshot

  

W programie TVP INFO "O co chodzi" Małgorzata Wassermann ujawniła, że główny oskarżony w aferze Amber Gold, Marcin. P, założył swoją firmę... będąc w więzieniu. Otrzymał od sądu przerwę w odbywaniu kary w celu "podwyższenia poziomu życia" swojej niepracującej żony i teściowej. Z przerwy w karze korzystał trzykrotnie. Wygląda na to, że był "więźniem specjalnej troski". Nie wiadomo dotychczas, kto się tak o niego "troszczył", ale rzeczywistość polskich sądów nie mogła być mu obca.

W programie TVP Małgorzata Wassermann, przewodnicząca komisji ds. Amber Gold, opisywała genezę powstania oszukańczej firmy.

Bardzo ważne jest, jak się ta piramida zaczęła. Marcin P w lutym 2009 roku poszedł do więzienia, przy czym, co jest istotne, miesiąc później wysłał do Urzędu Skarbowego w Gdańsku informację o tym, że zakłada firmę, która potem zmieniła się w Amber Gold. (...)

- oświadczyła przewodnicząca Wassermann.

Wszystko na to wskazuje, że firmę założył "z więzienia".

- powiedziała.

W dodatku wniosek nie był podpisany, co nie przeszkadzało Urzędowi Skarbowemu w Gdańsku zarejestrować działalności. Żeby było śmieszniej, Marcin P. uzupełnił podpis w urzędzie podczas przerwy w karze, którą otrzymał w celu "podwyższenia poziomu życia" swojej niepracującej żony i teściowej - dodała przewodnicząca komisji.

Komentujący sprawę na Twitterze nie kryli zdziwienia.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com, tvp.info

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Jurgen" z gangu "Kadafiego" zatrzymany

"Jurgen" zatrzymany przez policję / kujawsko-pomorska.policja.gov.pl

  

Policjanci zatrzymali pod Bydgoszczą poszukiwanego listem gończym członka "gangu Kadafiego" - "Jurgena". Mężczyzna został w lutym skazany na 7 lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, ale ukrywał się przed organami ścigania.

- Poszukiwany listem gończym "Jurgen", członek zorganizowanej grupy przestępczej, którą kierował "Kadafi", wpadł pod Bydgoszczą. Policjanci Zespołu Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy zatrzymali go na działce w Samociążku. Nie zdążył stawić oporu, prawdopodobnie się tego nie spodziewał

- poinformowała w czwartek bydgoska policja.

Jaromir M.-O. ps. "Jurgen" był poszukiwany od sierpnia, gdy został za nim wystawiony list gończy. 49-latek został w lutym skazany na 7 lat pozbawienia wolności za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym zajmującej się handlem narkotykami, a także popełnianiem innych, licznych przestępstw. Sąd w Bydgoszczy w procesie gangu narkotykowego Tomasza Berdycha ps. Kadafi, skazał 5 lutego Macieja B. ps. Maciula za zabójstwo i rozliczne przestępstwa na 25 lata pozbawienia wolności. Herszt grupy otrzymał wyrok 15 lat, a pięciu członków gangu od 2,5 do 12 lat więzienia.

Wszyscy oskarżeni, z wyjątkiem Macieja B. w procesie przed sądem okręgowym, trwającym od 9 kwietnia 2015 r., odpowiadali z wolnej stopy. Podczas ogłoszenia wyroku na sali sądowej nie było żadnego z oskarżonych, a jedynie ich obrońcy.

Nadal poszukiwani są organizator grupy Tomasz Berdych ps. "Kadafi" oraz Adam Pluta. 45-letni "Kadafi" usłyszał za siedem czynów kary od roku do 10 lat więzienia, a w konsekwencji karę łączną 15 lat więzienia. 39-letni Pluta za analogiczne czyny usłyszał wyrok 12 lat pozbawienia wolności.

Grupa przestępcza o charakterze zbrojnym, kierowana przez "Kadafiego" działała od 2001 r. Została rozbita przez funkcjonariuszy kujawsko-pomorskiej policji i CBŚ pod koniec 2012 r. Jej działalność polegała na wprowadzaniu do obrotu znacznych ilości narkotyków, a także m.in. kradzieżach, wymuszeniach rozbójniczych, pobiciach i czerpaniu korzyści z nierządu.

Według ustaleń śledczych, grupa wprowadziła do obrotu nie mniej niż 490 kg amfetaminy, 340 kg marihuany i 300 tys. sztuk tabletek ekstazy. Czarnorynkowa wartość tych narkotyków szacowana jest na 21,5 mln zł.

Z wyjaśnień współoskarżonych i zeznań świadków podczas procesu wynikało, że "Kadafi" był niekwestionowanym przywódcą grupy, bezwzględnie wymuszającym posłuszeństwo. Grupa posługiwała się bronią palną.

Maciej B., który w ocenie sądu był "zbrojnym ramieniem" gangu, 21 kwietnia 2009 r. w lesie w okolicach Tryszczyna koło Bydgoszczy zastrzelił Kamila Ch., który m.in. rozprowadzał narkotyki wśród kibiców piłkarskich Zawiszy Bydgoszcz. Proces w tej części miał charakter poszlakowy, bowiem nie znaleziono bezpośrednich dowodów - śladów i świadków wskazujących na popełnienie zbrodni przez Macieja B.

Na podstawie innych ustaleń, stanowiących pewien ciąg, uznano, że Maciej B. dokonał "egzekucji", za to, że Kamil Ch. też na własną rękę handlowała narkotykami, z pominięciem grupy. Maciej B. oddał pięć strzałów, z których trzy ugodziły ofiarę w tułów i klatkę piersiową, co w następstwie doprowadziło do zgonu. Ofierze zabrał nie mniej niż 20 tys. zł. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl