Lewandowski mógł ugryźć się w język... "Powinien milczeć i wstydzić się swojego stosunku do Rosji"

/ Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

W wypowiedziach w PE Janusza Lewandowskiego i Guya Verhofstadta padały oskarżenia o związki PiS z kremlowską Rosją. Nie życzę sobie obrażania ze strony osób, które powinny milczeć i wstydzić się swego stosunku do Rosji z przeszłości - oświadczyła europosłanka PiS Anna Fotyga.

Fotyga dzisiaj po południu wydała oświadczenie "w odpowiedzi J. Lewandowskiemu i G. Verhofstadtowi".

Napisała w nim, że w wypowiedziach parlamentarnych Lewandowskiego (PO, EPL) i Verhofstadta (ALDE) "padały oskarżenia o rzekome związki PiS z kremlowską Rosją".

To kuriozalne. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z byłym komisarzem UE, który aktywnie zaangażował się w 2011 r. w kampanię bliskiego mu obozu władzy w Polsce, w wielu aspektach blisko związanego z polityką Kremla. W pierwszych dniach rządów Platformy Obywatelskiej w 2007 roku nastąpił zwrot w polityce wobec Rosji, zniesienie uzasadnionego polskiego weta wobec umowy UE-Rosja, zawarcie niekorzystnej umowy z Gazpromem, dalsze pogłębienie relacji po katastrofie smoleńskiej prowadzące do zawarcia międzypaństwowej umowy z FSB, a także wizyta polskiej Państwowej Komisji Wyborczej w Moskwie w maju 2013 r. na konsultacje z rosyjską komisją wyborczą

- napisała Fotyga.

CZYTAJ WIĘCEJ: Totalny odlot Lewandowskiego! Nie zgadniecie, kogo europoseł PO oskarżył o „targowicę”

W oświadczeniu europosłanka podkreśliła ponadto, że "Verhofstadt ma swoją osobną historię współpracy z Kremlem", do której w pełni Fotyga planuje "odnieść się w innym czasie".

Chcę jednak stwierdzić wyraźnie, odpowiadając obydwu Panom. Moje poglądy na działania Kremla są znane, nie meandrują, jak w przypadku obydwu Panów. Jestem ujęta na czarnej liście (prezydenta Rosji Władimira) Putina. Jestem współpracownicą obrażanego przez Lewandowskiego ŚP Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezesa Jarosława Kaczyńskiego, w którego rządzie byłam ministrem. Nie życzę sobie obrażania ze strony osób, które powinny milczeć, wstydząc się swojego stosunku do Rosji z przeszłości. W tym kontekście anons (wiceszefa KE Fransa) Timmermansa o wyjeździe do Moskwy brzmi szczególnie ironicznie

- podsumowała Fotyga, odnosząc się do pomyłki wiceprzewodniczącego Komisji w czasie środowej debaty w europarlamencie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Timmermans chce konsultować polską praworządność... w Moskwie? Czy to "freudowska pomyłka"?

Z informacji służb prasowych PiS wynika, że Fotyga odwołała się do wypowiedzi Lewandowskiego z debaty dotyczącej praworządności w Polsce. "Zdradza polską rację stanu - tak jak kiedyś targowica - ten, kto chce zwracać Polskę na Wschód" - oświadczył podczas tej debaty szef delegacji Platformy Obywatelskiej.

W przypadku Verhofstadta w oświadczeniu Fotygi chodzi o jego wypowiedź z porannej debaty na temat przyszłości UE, w której brał udział premier Holandii Mark Rutte.

Verhofstadt powiedział podczas niej m.in., że UE potrzebuje „europejskiego złotego wieku”, w czasach, gdy jest otoczona przez „krąg zła”. Wymienił w tym kontekście takich przywódców, jak prezydent Rosji Władimir Putin, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i prezydent USA Donald Trump.

W dalszej części swojej wypowiedzi Verhofstadt ocenił, że również wewnątrz UE jest „piąta komuna”. Wymienił przy tym takich polityków jak Nigel Farage (brytyjski eurosceptyk), Marine Le Pen (francuska polityk), Geert Wilders (holenderski polityk), nazywając ich „cheerleaderami Putina”.

Nastał czas, żeby skończyć współpracę z takimi ludźmi jak Orban, Kaczyński, (Matteo) Salvini

– powiedział, dodając, że Bruksela obecnie współpracuje „z tymi nacjonalistami i populistami”.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poseł Platformy uderzył posła PiS. Prokuratura nie zamierza ścigać Lenza "z urzędu"

/ Poseł Tomasz Lenz (pierwszy z lewej) uderza polityka PiS / screen You Tube

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Podczas debaty polityk Platformy Obywatelskiej Tomasz Lenz uderzył posła PiS Józefa Leśniaka - tego nikt nie kwestionuje. Także prokuratura, która wyjaśniała skandaliczny incydent. Zresztą koronnym dowodem są nagrania z sejmowych kamer. A jednak dochodzenie zostało umorzone z powodu „braku znamion czynu zabronionego”. W uzasadnieniu - do którego dotarł nasz reporter - jest więcej równie zaskakujących stwierdzeń.

O skandalicznym incydencie sprzed nieco ponad roku portal niezalezna.pl informował wielokrotnie.

"W lipcu zeszłego roku debatowano nad reformą Sądu Najwyższego. I wtedy stało się coś szokującego – do rozmawiających polityków PiS podszedł Tomasz Lenz z Platformy Obywatelskiej i uderzył jednego z parlamentarzystów. Ten moment jest doskonale widoczny na rozmaitych nagraniach. Pokrzywdzonym był poseł Józef Leśniak" - pisaliśmy w jednym z tekstów.

Zdarzenie z nocy 18/19 lipca widać doskonale na nagraniu.

Leśniak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Lenza. Poseł PiS podkreślił, że został uderzony podczas obrad Sejmu, a tym samym naruszono jego nietykalność cielesną jako funkcjonariusza publicznego podczas wykonywania obowiązków służbowych (art. 222 Kodeksu karnego).

„Osobą, która tego dokonała był poseł Tomasz Lenz, który dokonał tego czynu umyślnie”- podkreślił poseł Leśniak.

CZYTAJ WIĘCEJ: Poseł PiS zaatakowany przez agresywnego polityka PO. Zawiadomienie do prokuratury

Sprawą zajął się prokurator z wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dochodzenie trwało wiele miesięcy, ale kilka tygodni temu wydano postanowienie o umorzeniu dochodzenia: "wobec braku znamion czynu zabronionego i wobec braku interesu społecznego ściganiem z urzędu”.

W uzasadnieniu, z którym się zapoznaliśmy, padają zaskakujące stwierdzenia.

„Nie ulega wątpliwości, że Józef Leśniak doświadczył przemocy fizycznej (…) tym niemniej nie sposób przyjąć, że doświadczył tego zachowania podczas wykonywania obowiązków służbowych, a tym bardziej w związku z pełnieniem obowiązków służbowych” - stwierdził prokurator.

Skąd ten wniosek? Bo poseł Leśniak opuścił swoje miejsce w ławach, a do uderzenia doszło „już po zarządzeniu przerwy w obradach”. W związku z tym nie doszło – jak twierdzi prokurator - do naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego, a jedynie występku ściganego z oskarżenia prywatnego.

Poseł Leśniak zaskarżył decyzję o umorzeniu. Teraz sprawą zajmie się sąd.

Więcej na ten temat w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl