Polski przemysł farmaceutyczny potrzebuje wsparcia

fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Podczas zbliżających się negocjacji cen leków Ministerstwo Zdrowia będzie brało pod uwagę aktywność inwestycyjną ich producentów w Polsce – zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski w trakcie debaty pod hasłem „Jak zapewnić innowacyjność krajowych firm farmaceutycznych i bezpieczeństwo lekowe polskich pacjentów” zorganizowanej przez „Gazetę Polską Codziennie”.

Podczas organizowanej przez „Gazetę Polską Codziennie” debaty, która odbyła się w miniony piątek w Instytucie im. Lecha Kaczyńskiego w Warszawie, zaproszeni goście dyskutowali o sposobach na zapewnienie innowacyjności krajowych firm farmaceutycznych, ale też o bezpieczeństwie lekowym polskich pacjentów.

Na początku spotkania prowadzący debatę Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, zwrócił uwagę na kwestię cen leków – jeśli są one wyższe, pacjenci są niezadowoleni, często odchodzą od okienka w aptece z kwitkiem, bo nie stać ich na zakup. Jeśli ceny są za niskie, leków zaczyna brakować wskutek ich wywozu za granicę, ponadto polski przemysł farmaceutyczny zaczyna upadać, a potrzebne leki są importowane. – Jak znaleźć tu złoty środek? – pytał Tomasz Sakiewicz.

Jak to wygląda w praktyce? Ceny leków w Polsce należą do najniższych w Unii Europejskiej. Stąd tak opłacalny proceder ich nielegalnego wywozu za granicę. Tymczasem krajowi wytwórcy będą zmuszeni po raz czwarty negocjować ceny tych samych leków. – Nie da się w nieskończoność obniżać cen, bo leków może w końcu zabraknąć, co zagraża bezpieczeństwu pacjentów – uważa minister zdrowia, Łukasz Szumowski. Zapewnił jednocześnie, że Ministerstwo Zdrowia prowadzi działania mające ukrócić proceder nielegalnej wywózki leków za granicę, m.in. poprzez „łączenie z jednej strony hurtowni farmaceutycznych, a z drugiej strony podmiotów leczniczych”. Podkreślił również, że wywożenie leków na podstawie fałszywych faktur nie będzie możliwe, ponieważ „w tej chwili zostały wszczęte różne postępowania”.

Najtańszy nie zawsze najkorzystniejszy

Minister zaznaczył, że najniższa cena nie zawsze oznacza najkorzystniejszą ofertę. Przypomniał, że polscy pacjenci borykali się już z brakiem jednego z leków, gdy hinduski dostawca, który czyścił swoje hurtownie, sprzedał go nam po najniższej cenie. Kiedy zapas się skończył, dostawy nagle się urwały, a chorzy nie mieli czym się leczyć. – Nie można oczekiwać od krajowych producentów azjatyckich cen.  Można prowadzić inwestycje w Azji, gdzie jest to z pewnością tańsze, ale Polska nie ma z tego żadnych korzyści.  Wydając pieniądze podatników na refundację leków, musimy brać pod uwagę, gdzie lek się wytwarza – wyjaśnił.

– Przemysł farmaceutyczny ogranicza się już tylko do produkcji i badań nad konkretnymi cząsteczkami terapeutycznymi, a wydaje mi się, że nie możemy zapominać o obszarze biotechnologii. Tak naprawdę tam zaczyna się proces wymyślania innowacji w medycynie – zwrócił uwagę minister. Jeśli chcemy mieć gospodarkę innowacyjną, a nie – jak dzisiaj – intencyjną – powinniśmy inwestować w obszary innowacyjne, czyli: farmację, biotechnologię, nauki o życiu. To w długoterminowej perspektywie ma być realną korzyścią dla polskich pacjentów. – Będziemy bowiem mieli większe bezpieczeństwo oraz własne leki produkowane w Polsce i nie będziemy zależni od importu, co w efekcie przełoży się na tańsze leki – wskazał Łukasz Szumowski.

Krajowi producenci leków apelowali o przedłużenie decyzji refundacyjnych na dotychczasowych warunkach, bez konieczności negocjacji cen. – Po co po raz czwarty negocjować ceny tych samych leków? To wykończy tę branżę – ostrzegał prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Krzysztof Kopeć. Jak dodał, bezrefleksyjne cięcie cen, które ma gwarantować bezpieczeństwo lekowe, a w praktyce oznacza, że firmy nie stać na inwestowanie w badania i rozwój, prowadzi do tego, że leki są wywożone za granicę i koło się zamyka. To właśnie presja cenowa sprawia, że przemysł nie jest tak rentowny, jak mógłby być – dodała wiceprezes Związku Barbara Misiewicz-Jagielak. Poseł partii Wolni i Solidarni Małgorzata Zwiercan powiedziała z kolei, że żaden kraj nie niszczy własnego przemysłu. 

Refundacyjny Tryb Rozwojowy może wejść w tym roku

Bez wątpienia rozwój przemysłu farmaceutycznego dzięki swojemu potencjałowi innowacyjnemu wpisuje się w założenia Planu na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Jednym z elementów, które mają zachęcać branżę do rozwoju i inwestowania w Polsce, ma być Refundacyjny Tryb Rozwojowy, czyli mechanizm wsparcia producentów, którzy przyczyniają się do rozwoju gospodarki, rynku pracy i właśnie innowacyjności.

– Refundacyjny tryb rozwojowy może wejść jeszcze w tym roku – zapowiedział Szumowski. Chodzi o to, aby wydając pieniądze na refundację, działać również prorozwojowo na gospodarkę.  – Zasady RTR chcemy zastosować już teraz, podczas negocjowania cen leków – zapowiedział. RTR nie będzie wspierał krajowego przemysłu farmaceutycznego, ale musi wyrównać jego szanse w konkurowaniu z azjatyckimi, tańszymi produktami.  Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes PZPPF, poinformowała, że zapowiadany RTR już ożywił aktywność inwestycyjną producentów leków. – Jeśli jednak zbliżające się negocjacje przebiegną tak jak poprzednie, RTR nie będzie już do niczego potrzebny. Jesteśmy w fazie ogromnych inwestycji, w tym w biotechnologię. Jednak nadmierna presja na obniżki cen spowoduje, że nie będzie nas na nie stać, bo przecież finansujemy je z bieżącej działalności – tłumaczyła.

 – RTR nie powinien być traktowany tylko jako zachęta do inwestowania w obszar badań i rozwoju, ale raczej jako mechanizm państwowy do inwestowania w innowacyjny obszar branży farmaceutycznej, bo jest to jeden z najszybciej rozwijających się obszarów gospodarki – mówił podczas debaty minister zdrowia Łukasz Szumowski.

W debacie uczestniczyli: minister zdrowia Łukasz Szumowski, dr hab. Katarzyna Śledziewska – dyrektor Zarządzająca DELab UW, Jan Filip Staniłko – dyrektor Departamentu Innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii, posłanki na Sejm RP Małgorzata Zwiercan i Krystyna Wróblewska, Barbara Misiewicz-Jagielak – wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego oraz Krzysztof Kopeć – prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Partnerami debaty są: Instytut Biznesu i Instytut Prawo i Gospodarka

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kulisy operacji wymierzonej w Antoniego Macierewicza i jego rodzinę

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

W dzisiejszym wydaniu programu „Koniec systemu” Dorota Kania zajęła się tematem inwigilacji prowadzonej przez komunistyczną bezpiekę i publikacji zbieranych przez esbeków wrażliwych danych. „Musimy szukać odpowiedzi na pytanie, jakie intencje kryły się w użyciu tych informacji. Wszystko wskazuje na to, że nie służy to żadnej kwestii poznania PRLu” - mówił w rozmowie z Dorotą Kanią, profesor Jan Żaryn. Rozmowa dotyczyła informacji opublikowanych w książce „Antoni Macierewicz - biografia nieautoryzowana”.

Jak zauważają rozmówcy Doroty Kani, w książce znaleźć można wiele informacji, które są po prostu nieprawdziwe, ale także składa się ona w dużej mierze z notatek prywatnych, często intymnych rozmów pomiędzy małżonkami Antonim i Hanną Macierewicz.

- Książka jest pod wieloma względami skandaliczna. Widać, że autorzy mylą podstawowe pojęcia i na tej podstawie stawiają szereg bardzo poważnych oskarżeń wobec Antoniego Macierewicza – zwraca uwagę historyk IPN Piotr Gontarczyk.

To właśnie zapis prywatnych rozmów czy też listowych korespondencji budzi najwięcej zastrzeżeń wśród historyków, recenzentów i czytelników książki.

- Hania była bardzo zdenerwowana Zdawała sobie sprawę, że nic dobrego dla niej, ani dla męża z tego nie wyniknie. W książce jest rozdział poświęcony rodzinie czyli Hani i Oli, jej córce. Po tylu latach dziennikarze sięgają do metod, które stosowali esbecy. Bardzo jej współczujemy, że musi przeżywać to, co przeżywała w czasie stanu wojennego - mówi Anna Bielańska, przedstawicielka Stowarzyszenia Kobiet Internowanych i Represjonowanych, a prywatnie przyjaciółka Hanny Macierewicz.

  
Z kolei prof. Jan Żaryn przypomina skandaliczne wypowiedzi Adama Michnika w sprawie akt IPN i wykorzystywania zapisów z prywatnych notatek.

- Przede wszystkim należy zastanowić się, jakie są intencje piszących. Jeżeli są zdrowe warsztatowo, tak jak np. Pani Joanny Siedleckiej, która bardzo głęboko wnika w akty IPN, to służy to wyjaśnieniu ówczesnej rzeczywistości [...] Była kiedyś taka publiczna dyskusja wywołana przez Adama Michnika,który stwierdził, że jakikolwiek historyk użyje podsłuchów esbeckich, to sam zmieni się w tego esbeka i wytoczy mu proces – podkreśla prof. Żaryn.


cytaty za telewizjarepublika.pl

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl