Pocztówka doszła po... 62 latach

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Ponad 62 lata szła kartka pocztowa z miejscowości we włoskim Piemoncie do Aosty. Oba miejsca dzieli odległość ok. 180 kilometrów. Co się z nią działo przez cały ten czas - nie wiadomo.

Kartka została wrzucona do skrzynki pocztowej w miasteczku Bergamasco, jak wynika ze stempla, 14 września 1955 roku, a dostarczono ją 8 czerwca br. adresatce, 83-letniej mieszkance Aosty. Znalazła ją razem z bieżącymi rachunkami i ulotkami reklamowymi - podał dziennik "La Stampa". Przylepiony był na niej znaczek za 10 lirów.

Gazeta cytuje syna adresatki, który powiedział: „Kiedy przekonałem się, że to nie jest żart, byłem bardzo przejęty widząc mamę tak zadowoloną i szczęśliwą".

Okazało się, że kartkę z tekstem "Serdeczne pozdrowienia" wysłała przyjaciółka kobiety z lat 50., która podpisała się Giuse; to zdrobnienie od imienia Giuseppina.

Adresatka wyznała, że jest bardzo wdzięczna włoskiej poczcie za to, że dzięki przesyłce sprzed sześciu dekad mogła wrócić we wspomnieniach do lat swej młodości.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tragedia w Genui - przed problemami ostrzegał sam projektant mostu. Media ujawniły ważny raport

/ twitter.com/screenshot

  

39 lat temu projektant mostu w Genui Riccardo Morandi ostrzegał przed jego korozją z powodu wpływu morza i zatrucia środowiska. W ujawnionym raporcie pisał: "Wcześniej czy później, być może już za kilka lat, konieczne będzie usunięcie wszelkich śladów rdzy".

Pięć dni po wtorkowej katastrofie wiaduktu, w której zginęły 43 osoby, włoskie media przytoczyły dokument opracowany przez inżyniera Morandiego w 1979 roku, a więc 12 lat po tym, gdy zbudował gigantyczny most w stolicy Ligurii.

Architekt wskazywał w nim na konieczność zastosowania iniekcji z żywicy epoksydowej, by usunąć rdzę i zalecał następnie pokrycie powierzchni elastomerami o "bardzo wysokiej odporności chemicznej".

Wskazówki te zawarł w swoim opracowaniu pt. "Długoterminowe działania na wiaduktach poddanych ciężkiemu ruchowi, usytuowanych w bardzo trudnym środowisku".

Morandi położył nacisk na to, że konstrukcja poddana jest działaniu wiatru od morza, które znajduje się w odległości zaledwie kilometra od mostu oraz powietrza o wysokiej zawartości soli, które miesza się z dymem z kominów huty.

- Zewnętrzna powierzchnia struktury, przede wszystkim fragmentów zwróconych ku morzu, a zatem bezpośrednio atakowanych przez kwaśny dym z kominów, zaczyna ukazywać skutki działania zjawisk pochodzenia chemicznego

 - ostrzegł konstruktor wiaduktu, który zmarł w 1989 roku. Prawie 40 lat temu stwierdził on utratę odporności betonu na powierzchni.

W opracowanym raporcie Morandi napisał też o konieczności ochrony betonowej nawierzchni, by zwiększyć jej odporność chemiczną i mechaniczną.

Szef specjalnej komisji powołanej po katastrofie przez Ministerstwo Infrastruktury i Transportu Roberto Ferrazza powiedział po inspekcji w rejonie gruzowiska, że doprowadziła do niej prawdopodobnie "seria współistniejących przyczyn".

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl