Francuscy eksperci sceptyczni po szczycie w Singapurze. "Pierwszą rundę wygrał Kim"

/ By Dan Scavino Jr. - https://twitter.com/Scavino45/status/1006358006475427840, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=69881196

  

Francuscy obserwatorzy sceptycznie oceniają szczyt przywódców USA i Korei Północnej, Donalda Trumpa i Kim Dzong Una, który odbył się w Singapurze. Przyznają jednak, że może być on pierwszym krokiem na drodze do pokoju. Występujący w telewizjach i w radio specjaliści oceniają: "To przede wszystkim narracja polityczna", "Wiele deklaracji, mało konkretów", "Zobaczymy, czy słowa znajdą potwierdzenie w czynach". Prawie wszyscy przyznawali jednak, że to "spotkanie jest wstrząsem w światowej dyplomacji".

Politolog Antoine Bondaz przypomniał w BFMTV, że od początku lat 90. Korea Północna podejmowała wiele zobowiązań, z których się nie wywiązywała. Prezydent Trump mówi, że teraz będzie inaczej, ale przyznaje, że podpowiada mu to wyłącznie jego intuicja. "To przede wszystkim narracja polityczna" – podsumował ekspert.

Z kolei uchodząca za wybitną znawczynię obu Korei dziennikarka Juliette Morillot powiedziała w radiu RFI, że "mimo iż prezydent Trump zapewnia, że wszystko pójdzie szybko, oczywiste jest, że denuklearyzacja musi zająć wiele czasu, wiele lat". Ekspertka uznała, że "pierwszą rundę wygrał Kim", ponieważ denuklearyzacja dotyczyć ma całego Półwyspu Koreańskiego i nie ma w niej mowy o weryfikacji podjętych zobowiązań.

Natomiast historyk zajmujący się USA Francois Durpaire powiedział w BFMTV, że Trump "dostał premię za (wywieranie) maksymalnej presji" na Pjongjang. Ta - jak ją nazwał - "dyplomacja uderzeń siłowych" jest "kolejnym zaprzeczeniem multilateralizmu, którym gardzi" prezydent USA.

"Zobaczymy, czy słowa znajdą potwierdzenie w czynach" – powiedział z kolei były wieloletni korespondent w Moskwie i w Waszyngtonie Ulysse Gosset. Uznał jednak, że spotkanie w Singapurze to "pierwszy krok na drodze do pokoju między dwiema Koreami".

Zdaniem dziennikarza z deklaracji i konferencji prasowej Trumpa wnioskować można, że uzyskał konkretne zobowiązania od Kima. Wśród nich komentator wymienił zamknięcie ośrodka do testów silników rakietowych. Podkreślił również, że "żołnierze amerykańscy dalej będą stacjonować w Korei Południowej", a "sankcje gospodarcze (na Pjongjang) pozostają w mocy i ograniczane będą jedynie w miarę realizacji zobowiązań".

Zdaniem profesora filologii koreańskiej Patricka Maurusa "naprawdę historyczne było wcześniejsze spotkanie prezydentów obu Korei", a szczyt w Singapurze świadczy o "widocznej woli normalizacji obrazu Korei Północnej".

W pierwszym komentarzu internetowym dziennik "Le Monde" zauważył, że "Kim Dzong Un w sposób 'zdecydowany i twardy' podejmuje zobowiązanie na rzecz 'całkowitej denuklearyzacji', ale dotyczy ona 'Półwyspu Koreańskiego', czyli skierowana jest również na amerykański parasol chroniący Koreę Południową".

Inni komentatorzy zauważają również, że jeśli naprawdę dojdzie do wycofania amerykańskiego parasola atomowego, to na samotność wobec potęgi Chin pozostawiony będzie nie tylko Półwysep Koreański, ale i Japonia.

Według redakcji ekonomicznego dziennika "Les Echos" "USA zrozumiały, że reżim północnokoreański nie będzie mógł zgodzić się na 'pełną, nieodwracalną, możliwą do weryfikacji i natychmiastową' denuklearyzację swego arsenału, czego na początku domagał się Waszyngton". W zamian za ustępstwo ze strony Trumpa w ujęciu tego w dokumencie końcowym po szczycie, zobowiązanie amerykańskiego prezydenta do zapewnienia gwarancji bezpieczeństwa Korei Północnej również nie jest w tekście sprecyzowane – czytamy w komentarzu "Les Echos".

Obserwatorzy zauważają, że podczas gdy likwidacja arsenału jądrowego jest definitywna, gwarancje bezpieczeństwa dają się cofnąć.

We Francji zauważono, że dania na wspólnym obiedzie były koreańsko-amerykańskie, a na deser podano tartę tropezjańską (Tarte Tropezienne lub Tarte de Saint-Tropez). To mityczne ciasto, nazwane tak przez Brigitte Bardot, stworzył w Saint Tropez piekarz Aleksander Micka, Polak, który trafił tam po raz pierwszy w sierpniu 1944 roku, jako żołnierz uczestniczący w desancie w Prowansji.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jaką taktykę powinna przyjąć reprezentacja Polski na mecz z Senegalem? Jacek Gmoch wyjaśnia

/ twitter.com/Robert Lewandowski

  

– Taktykę, jaką powinna przyjąć reprezentacja, zna tylko nasz mistrz – Adam Nawałka, sztab i piłkarze. Senegal to przeciwnik grający futbol siłowy, ale to nie znaczy, że nie są też technikami, wręcz przeciwnie – są wychowani w akademiach zachodnich – ocenił w rozmowie z Niezalezna.pl Jacek Gmoch.

Już jutro o godz. 17:00 rozpocznie się pierwszy mecz reprezentacji Polski podczas mundialu w Rosji. Nasza reprezentacja zmierzy się z Senegalem.

O to, jaką taktykę powinni przyjąć nasi piłkarze oraz o to, jakiego widowiska powinniśmy się spodziewać, zapytaliśmy Jacka Gmocha, selekcjonera reprezentacji Polski w latach 1976-1978.

Taktykę, jaką powinna przyjąć reprezentacja, zna tylko nasz mistrz – Adam Nawałka, sztab i piłkarze. Senegal to przeciwnik grający futbol siłowy, ale to nie znaczy, że nie są też technikami, wręcz przeciwnie – są wychowani w akademiach zachodnich. Np. w meczu Brazylia-Szwajcaria, nie było widać żadnej różnicy technicznej między piłkarzami. To się obecnie wyrównuje, kiedyś Brazylia imponowała pod tym względem, teraz już tak nie jest. Po to jest bank informacji i analitycy, żeby Polska mogła się do tego meczu świetnie przygotować – ocenił nasz rozmówca.

Jacek Gmoch podkreślił, że "Senegal to drużyna wysoko notowana, jeśli policzyć transfery do zachodnich klubów, to Senegal jest notowany podobnie jak Polska".

To jest mecz o punkty. To, że Rosja wygrała 5:0 w meczu otwarcia, to był przypadek. Zawsze jest z tyłu głowy, żeby grać na remis i nie stracić bramki. Przykładem, jak grać z drużynami z Afryki jest Nigeria, z którą Polska grała towarzysko i niestety przegrała. Chorwacja pokazała w jaki sposób można mecz z drużyną afrykańską wygrać – dodał.

Selekcjoner piłkarzy Senegalu Aliou Cisse przyznał, że Polska jest mocnym zespołem, z wielkimi indywidualnościami w składzie, ale ma też pewne braki w obronie. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Trener Senegalu o Polakach: wielkie indywidualności

O ocenę tej wypowiedzi poprosiliśmy Jacka Gmocha.

Kamil Glik jest kontuzjowany, to absolutnie kluczowa postać w naszej reprezentacji, więc nic dziwnego, że trener Senegalu tak powiedział. Uważam, że jeśli straci się kluczowego obrońcę, ma to wpływ na ocenę linii obrony i bramkarza, jednak wtedy ciężar rozkłada się na całą 10-tkę grającą w polu i takiej postawy się spodziewam – powiedział.

Wszystko wskazuje na to, że jutro setny mecz w reprezentacji rozegra pomocnik, Kuba Błaszczykowski. W tabeli wszech czasów zrówna się z Grzegorzem Lato, a wyprzedzi go już tylko Michał Żewłakow (102 mecze w reprezentacji). Czego Jacek Gmoch życzy naszemu pomocnikowi, z okazji setnego meczu?

Nie należy budować wokół tego zbytniego napięcia. Kubie życzę, żeby zagrał ten setny mecz tak, jakby grał pierwszy, tak, jakby grał najlepszy ze swoich meczów, a to, że to będzie setny mecz nie powinno Kuby w ogóle interesować – wskazał nasz rozmówca.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl