Matolstwo podnosi głowę

Służby i wymiar sprawiedliwości wróciły do swoich standardów znanych nam doskonale z przeszłości. Na taką postawę może mieć wpływ ewidentna zmiana kursu rządu Prawa i Sprawiedliwości, który łagodząc twarz i wygaszając konflikty, coraz bardziej zaczyna wizerunkowo przypominać PO.

Przykładem może być ostatnia wojna z kibicami. Wystarczyło kilka zapowiedzi Joachima Brudzińskiego i premiera Mateusza Morawieckiego, a natychmiast policja wróciła do standardów, gdy cała kibicowska Polska krzyczała: „Donald, matole, twój rząd obalą kibole”. W efekcie pokazowo aresztowano gniazdowego Lecha Poznań. „Gazeta Wyborcza” w siódmym niebie. PO zaciera ręce. Przed nami z pewnością kolejne odsłony tego żałosnego spektaklu, z którego dla partii rządzącej nic dobrego nie wyniknie. W ostatnim tygodniu jednak doszło do jeszcze większego absurdu. Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi Wierzchołowskiemu. Jak się okazało, ze strony państwa rządzonego przez PiS przykrości nie spotkały żadnego z lewicowych dziennikarzy, którzy głośno krzyczą, jak to im są odbierane prawa, ale kluczową postać środowiska „Gazety Polskiej”. Nie doszukiwałbym się w tym zachowaniu politycznych motywów. Po prostu po dwóch latach strachu niewymienione, trzymające się kurczowo stołków, matolstwo średniego szczebla podnosi głowę i zaczyna robić to, co wychodzi im najlepiej, czyli kompromitować państwo. Sprawa jest skandaliczna, tym bardziej że aby uchylić to postępowanie, wystarczyło przeczytać oficjalne oświadczenie skierowane do mediów przez panią, której dotyczy cała sprawa. PiS powinno pokazać, że nie przyzwala na matolstwo, wkrótce może stać się bowiem obiektem drwin zwykłych Polaków.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Geopolityka i doktryna

Polityczna w znacznym stopniu histeria patriarchatu moskiewskiego w sprawie autokefalii dla ukraińskich prawosławnych ma ciekawe skutki eklezjologiczne. I nie chodzi tylko o to, że została zerwana jedność eucharystyczna między patriarchatem Konstantynopola i Moskwy, choć i to ma znaczenie, ale także o zmiany doktrynalne.

Otóż tak się składa, że metropolita Hilarion właśnie oznajmił, że w związku z rozpoczęciem prac nad uniezależnieniem się ukraińskiej Cerkwi zmieniło się rozumienie prymatu Konstantynopola. A dokładniej to prymat (wprawdzie honorowy, ale jednak) znikł. „Stajemy obecnie przed nową cerkiewną rzeczywistością: nie mamy już jednego koordynującego centrum Cerkwi prawosławnej i musimy sobie z tego zdawać sprawę. Patriarchat Konstantynopola sam zlikwidował swoją rolę jako takie centrum” – oznajmił metropolita Hilarion. I tak geopolityka i polityka nie po raz pierwszy wkraczają do teologii i doktryny. Ciekawe też, że w tym samym czasie dwie wielkie rodziny chrześcijańskie, prawosławie i katolicyzm, wkraczają na drogę głębokich podziałów. W innych kwestiach, ale bardzo głębokich.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl