Tajwan wesprze Polskę w budowie pojazdów elektrycznych. I nie tylko…

/ Scott Edmunds \ CC BY 2.0

  

Tajwański koncern z branży technologicznej ulokuje w Polsce duże inwestycje w związku z planowanym przez polski rząd zbudowaniem miliona pojazdów elektrycznych – powiedział dziś przedstawiciel MSZ w Tajpej Henry Chen. Włądze w Tajpej proponują również współpracę w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i wymianie studenckiej.

Chen, który był szefem Biura Gospodarczego i Kulturalnego Tajwanu w Polsce, wyjaśnił, że odkąd Polska i Tajwan zawarły porozumienie o unikaniu podwójnego opodatkowania, w Warszawie i innych polskich miastach ulokowano sześć dużych tajwańskich inwestycji.

Umowę tę podpisano pod koniec 2016 roku, po niemal 20 latach od rozpoczęcia negocjacji w tej sprawie. Celem porozumienia było pobudzenie wymiany handlowej i wzajemnych inwestycji.

Wśród najważniejszych tajwańskich inwestycji w Polsce Chen wymienił firmę z branży produkującej rowery oraz firmę technologiczną, która ma produkować akumulatory do polskich pojazdów elektrycznych.

Szef MSZ Tajwanu Joseph Wu pytany o rezultaty zawartego porozumienia, określił, że jest to „dobra inicjatywa”, dzięki której wzrasta poziom tajwańskich inwestycji w Polsce. Dodał, że Tajwan stara się o zawarcie podobnych umów z innymi krajami oraz m.in. z Unią Europejską. UE „w zasadzie zgodziła się (już) podpisać dwustronny traktat inwestycyjny”, jednak „na razie nie widać z jej strony konkretnych kroków” w tym kierunku - powiedział Wu.

Oprócz współpracy ekonomicznej szef tajwańskiego MSZ zwrócił uwagę, że dobrym polem do współpracy na linii Warszawa-Tajpej jest cyberbezpieczeństwo. Zauważył, że zarówno Polska, jak i Tajwan mierzą się z podobnymi zagrożeniami w tej sferze, tj. m.in. z dezinformacją czy atakami cybernetycznymi. Tajwan zmaga się z takimi zagrożeniami ze strony Chin, a kraje europejskie, w tym Polska, ze strony Rosji – wyjaśnił. 

Posiadamy zasoby technologiczne i ludzkie potrzebne do tego, by współpracować z Polską w tej kwestii

- podkreślił szef resortu spraw zagranicznych.

Kolejnym rokującym obszarem współpracy są, według Wu, działania na poziomie akademickim, w tym m.in. wymiany studenckie.

Rządzony demokratycznie Tajwan jest uznawany przez Chińską Republikę Ludową za zbuntowaną prowincję. Wyspa zaliczana jest do tzw. azjatyckich tygrysów. Do najważniejszych sektorów gospodarki Tajwanu należą m.in. technologie informatyczne, biotechnologia oraz przemysł części samochodowych i elektroniki pojazdów.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalena.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poseł Platformy uderzył posła PiS. Prokuratura nie zamierza ścigać Lenza "z urzędu"

/ Poseł Tomasz Lenz (pierwszy z lewej) uderza polityka PiS / screen You Tube

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Podczas debaty polityk Platformy Obywatelskiej Tomasz Lenz uderzył posła PiS Józefa Leśniaka - tego nikt nie kwestionuje. Także prokuratura, która wyjaśniała skandaliczny incydent. Zresztą koronnym dowodem są nagrania z sejmowych kamer. A jednak dochodzenie zostało umorzone z powodu „braku znamion czynu zabronionego”. W uzasadnieniu - do którego dotarł nasz reporter - jest więcej równie zaskakujących stwierdzeń.

O skandalicznym incydencie sprzed nieco ponad roku portal niezalezna.pl informował wielokrotnie.

"W lipcu zeszłego roku debatowano nad reformą Sądu Najwyższego. I wtedy stało się coś szokującego – do rozmawiających polityków PiS podszedł Tomasz Lenz z Platformy Obywatelskiej i uderzył jednego z parlamentarzystów. Ten moment jest doskonale widoczny na rozmaitych nagraniach. Pokrzywdzonym był poseł Józef Leśniak" - pisaliśmy w jednym z tekstów.

Zdarzenie z nocy 18/19 lipca widać doskonale na nagraniu.

Leśniak złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Lenza. Poseł PiS podkreślił, że został uderzony podczas obrad Sejmu, a tym samym naruszono jego nietykalność cielesną jako funkcjonariusza publicznego podczas wykonywania obowiązków służbowych (art. 222 Kodeksu karnego).

„Osobą, która tego dokonała był poseł Tomasz Lenz, który dokonał tego czynu umyślnie”- podkreślił poseł Leśniak.

CZYTAJ WIĘCEJ: Poseł PiS zaatakowany przez agresywnego polityka PO. Zawiadomienie do prokuratury

Sprawą zajął się prokurator z wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dochodzenie trwało wiele miesięcy, ale kilka tygodni temu wydano postanowienie o umorzeniu dochodzenia: "wobec braku znamion czynu zabronionego i wobec braku interesu społecznego ściganiem z urzędu”.

W uzasadnieniu, z którym się zapoznaliśmy, padają zaskakujące stwierdzenia.

„Nie ulega wątpliwości, że Józef Leśniak doświadczył przemocy fizycznej (…) tym niemniej nie sposób przyjąć, że doświadczył tego zachowania podczas wykonywania obowiązków służbowych, a tym bardziej w związku z pełnieniem obowiązków służbowych” - stwierdził prokurator.

Skąd ten wniosek? Bo poseł Leśniak opuścił swoje miejsce w ławach, a do uderzenia doszło „już po zarządzeniu przerwy w obradach”. W związku z tym nie doszło – jak twierdzi prokurator - do naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego, a jedynie występku ściganego z oskarżenia prywatnego.

Poseł Leśniak zaskarżył decyzję o umorzeniu. Teraz sprawą zajmie się sąd.

Więcej na ten temat w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl