Chore eksperymenty

  

Wiele wskazuje na to, że Chiny zniosą zakaz posiadania więcej niż dwójki dzieci (do 2015 r. był limit jednego dziecka). Wiele lat zajęło chińskim „kapitalistycznym komunistom” zrozumienie, że ten limit nie tylko jest zbrodniczy, ale też bardzo głupi. Przecież to prosta droga do demograficznego i gospodarczego zatracenia. Dziś Chiny mają problem ze starzejącym się społeczeństwem i nadreprezentacją mężczyzn, co rodzi ogromne koszty społeczne i ekonomiczne.

Czy zniesienie zakazu uratuje ich przed katastrofą w przyszłości – nie wiadomo. Ale skoro nawet Chińczycy powoli idą po rozum do głowy, pozostaje mieć nadzieję, że pójdzie też tzw. wolny świat. Co prawda nigdy nie wprowadził żadnych limitów, ale w praktyce także wprowadził politykę jednego dziecka, a nawet zero dzieci. Jest coś, co łączy totalitarne Chiny i dzisiejszy Zachód – pycha i zamiłowanie elit do eksperymentów społecznych, zwłaszcza na rodzinie. Po referendum w Irlandii również ten kraj wprowadzi pewnie niedługo aborcję na życzenie. I ostatnimi ostojami względnej normalności na skalę Eurazji i Ameryki Północnej pozostaną tylko Polska i Malta.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Z deszczu pod rynnę – historia nagrywania

  

Dwóch wysokich rangą urzędników rządu PO-PSL powiedziało mi, że w 2011 i 2012 r. w kuluarach ówczesnych resortów krążyła informacja, jakoby spotkania odbywane w niektórych budynkach rządowych były nagrywane.

Wieści te rozniosły się lotem błyskawicy, a poszczególne pomieszczenia zaczęły być masowo sprawdzane urządzeniami wykrywającymi podsłuchy. Nic jednak nie wykryto. Wówczas okazało się, że najprawdopodobniej chodzi o nagrania dokonywane w ramach ochrony najważniejszych osób w państwie przez ówczesne Biuro Ochrony Rządu. Doniesienia o rzekomym nagrywaniu okazały się tak „skuteczne”, że urzędnicy rządu PO-PSL w celu uniknięcia rejestracji rozmów zaczęli spotykać się na mieście. W prywatnych rozmowach polecano sobie rzekomo bezpiecznie miejsca do rozmów. Tak właśnie rządowe VIP-y trafiły z deszczu pod rynnę, czyli do restauracji Sowa i Przyjaciele. Ta historia, o ile okaże się prawdziwa, wskazuje, że nagrań najważniejszych ludzi PO-PSL może być bardzo dużo, a tylko część z nich to rozmowy zarejestrowane przez kelnerów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl