Sondaże i pogarda

Wokół pobytu prezesa PiS w szpitalu rozkręcono falę pogardy. To nic nowego w polskim życiu publicznym – poniżanie, odbieranie godności, uderzanie w intymne dla każdego człowieka sprawy było i jest metodą stosowaną kiedyś przez bezpiekę, później po prostu przez postkomunę. Tak zostało do dziś.

Tymi metodami posługują się wyłącznie ci, którzy wyrastają z tej części polskiej sceny politycznej. Jest tak dlatego, iż celem wszelkiej maści grup wywodzących się z PRL – czy to politycznych, czy medialnych – jest eliminacja. Nie dyskusja, rywalizacja, lecz właśnie zniszczenie. Kłamstwa na temat stanu zdrowia Jarosława Kaczyńskiego mają za zadanie zasiać w wyborcach niepewność co do przyszłości partii rządzącej, a w wymiarze czysto ludzkim zadać ból, sprawić przykrość i upokorzyć. Temu służy także zamawianie sondaży z pytaniem o następcę szefa Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o wywołanie wrażenia, że zmiana na stanowisku lidera to już niedaleka przyszłość, że premier Kaczyński będzie musiał wycofać się z aktywności publicznej. Sondaże służą plotkom o chorobie, plotki o chorobie uwiarygodniają sondaże. A cała akcja poprzeplatana jest dodatkowo pokazami chamstwa działaczy partyjnych, którzy liczą na to, iż tą „odwagą” zasłużą na zainteresowanie postkomunistycznych mediów. Zresztą w większości przypadków ich przewidywania w tym zakresie okazują się trafne. Jednak o ile nie dziwi, że wywodzące się z bezpieki i PRL grupy ochoczo uczestniczą w tego typu działaniach, o tyle może zastanawiać fakt, iż ich rewelacje – choćby wyniki sondaży – publikują media określające siebie jako niepodległościowe, a tym samym wpisują się w scenariusz, którego celem jest uderzanie w lidera PiS metodami wprost zaczerpniętymi od Piotrowskiego i jego współpracowników.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Imigracyjna ustawka

Porozumienie sprzed dwóch lat między UE a Turcją (Ankara w zamian za 6 mld euro nie wpuszcza do Europy uchodźców z Syrii i Iraku koczujących w Turcji) zostało zawarte w pośpiechu, byleby tylko zdążyć przed wyborami w trzech niemieckich landach, byleby pomóc wygrać tam CDU Angeli Merkel. Teraz mamy identyczną sytuację: Komisja Europejska zwołuje szczyt dotyczący imigracji po to, by rzucić koło ratunkowe pani kanclerz, z jednej strony podgryzanej przez rywali we własnej partii, z drugiej przez koalicyjną CSU, wreszcie obśmiewanej przez prezydenta USA.

Ani Polska, ani inne kraje Grupy Wyszehradzkiej nie wezmą udziału w spektaklu pt. „Ratujmy Merkel”. Kto ma kierować RFN – nie jest naszą sprawą, z każdym rządem będziemy współpracowali. Chodzi jednak o dwie ważniejsze sprawy. Po pierwsze, to nie KE, coraz bardziej żarłoczna, jeśli chodzi o kompetencje, powinna organizować spotkania szefów rządów, tylko kraj, który ma prezydencję w UE lub Rada Europejska. Po drugie, rezultat tego „szczytu” jest znany – państwa, które prowadziły błędną politykę imigracyjną, chcą się podzielić jej skutkami z państwami, które – tak jak Polska – tych błędów nie popełniły. Nie licz więc na nas, Komisjo!

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl