Sondaże i pogarda

Wokół pobytu prezesa PiS w szpitalu rozkręcono falę pogardy. To nic nowego w polskim życiu publicznym – poniżanie, odbieranie godności, uderzanie w intymne dla każdego człowieka sprawy było i jest metodą stosowaną kiedyś przez bezpiekę, później po prostu przez postkomunę. Tak zostało do dziś.

Tymi metodami posługują się wyłącznie ci, którzy wyrastają z tej części polskiej sceny politycznej. Jest tak dlatego, iż celem wszelkiej maści grup wywodzących się z PRL – czy to politycznych, czy medialnych – jest eliminacja. Nie dyskusja, rywalizacja, lecz właśnie zniszczenie. Kłamstwa na temat stanu zdrowia Jarosława Kaczyńskiego mają za zadanie zasiać w wyborcach niepewność co do przyszłości partii rządzącej, a w wymiarze czysto ludzkim zadać ból, sprawić przykrość i upokorzyć. Temu służy także zamawianie sondaży z pytaniem o następcę szefa Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o wywołanie wrażenia, że zmiana na stanowisku lidera to już niedaleka przyszłość, że premier Kaczyński będzie musiał wycofać się z aktywności publicznej. Sondaże służą plotkom o chorobie, plotki o chorobie uwiarygodniają sondaże. A cała akcja poprzeplatana jest dodatkowo pokazami chamstwa działaczy partyjnych, którzy liczą na to, iż tą „odwagą” zasłużą na zainteresowanie postkomunistycznych mediów. Zresztą w większości przypadków ich przewidywania w tym zakresie okazują się trafne. Jednak o ile nie dziwi, że wywodzące się z bezpieki i PRL grupy ochoczo uczestniczą w tego typu działaniach, o tyle może zastanawiać fakt, iż ich rewelacje – choćby wyniki sondaży – publikują media określające siebie jako niepodległościowe, a tym samym wpisują się w scenariusz, którego celem jest uderzanie w lidera PiS metodami wprost zaczerpniętymi od Piotrowskiego i jego współpracowników.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nie „Kler” przyniesie laicyzację

Nieliczni widzieli już film Wojciecha Smarzowskiego „Kler”, ale niemal każdy ma  już na jego temat coś do powiedzenia. Dla jednych to argument na rzecz odejścia z Kościoła, dla innych obrzydliwy pamflet na wspaniałą instytucję.

Niezależnie jednak od nastawienia do tego filmu warto uświadomić sobie jedno: to nie on ogołocił Kościół z młodzieży i nie on sprawił, że instytucjonalnie Kościół słabnie. On co najwyżej da im uzasadnienie tego, dlaczego młodych, i to już od dawna, tam nie ma. I dlatego dla nas istotniejsza jest odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego młodzi i ci starsi również nie spotkali w nim Jezusa? Dlaczego nie zostali napełnieni Duchem Świętym? Dlaczego nie byliśmy w stanie przekazać im jedynego sensu bycia w Kościele, jakim jest spotkanie z żywym Bogiem? Bez tego Kościół jest pusty i w zasadzie niepotrzebny. Bez tego spotkania jest tylko jedną z wielu, choć głoszącą normy i zasady, instytucją. Jeśli więc ten film zniszczy wiarę czy będzie istotnym elementem fali laicyzacji, to dlatego, że wcześniej ja i Ty, a szerzej Kościół w Polsce zawalił pracę nad ewangelizacją, zadowolił się zarządzaniem i duszpasterstwem, a nie walką o każdą duszę.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl