Trzaskowski i lewica. Kto zagra na kandydata PO?

„Krytyka Polityczna” nienachalnie, acz stanowczo promuje Rafała Trzaskowskiego, kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy. A w tym samym czasie TVP Warszawa staje się najważniejszym lokalnym medium, na które może liczyć ruch lokatorski.

Gdy jesienią 2016 r. przeprowadzałem duże wywiady o reprywatyzacji z Ewą Andruszkiewicz, Tomaszem Luterkiem i Janem Śpiewakiem, zmieniał się właśnie cały ton i kształt debaty o tych kwestiach. Wówczas, po naprawdę długich latach solidnego blokowania dyskusji przez liberalny establishment, temat wreszcie ruszył do przodu. We wrześniu 2016 r. Ewa Andruszkiewicz była wciąż zmęczona i rozgoryczona; bądź co bądź nie tylko wygnano ją z domu, ale grożono wywłaszczeniem – na poczet pokrycia horrendalnych „lokatorskich zobowiązań” – z resztek posiadanego majątku, na który pracowała wraz z mężem przez dekady.

Dziś, gdy widzę panią Ewę a to w jednym, a to w drugim programie telewizyjnym (na ogół to media publiczne, tak całościowo wyklinane przez lewicę i liberałów), tryska energią. A jej polemiczny ton, dziennikarskie zacięcie i społecznikowska pasja sprawiają, że jest naprawdę „medialną bestią”, ostro i klarownie wyjaśniającą niewtajemniczonym meandry reprywatyzacyjnego procederu w stolicy.

„KP” ociepla wizerunek Trzaskowskiego

Oczywiście nie jest tak, że ludzie z ruchu lokatorskiego, szczególnie ci światopoglądowo zorientowani na lewo, zgadzają się z Prawem i Sprawiedliwością ze wszystkim. Ale wiele z tych osób ma świadomość, że od czasu powstania komisji ds. usuwania skutków prawnych nielegalnych decyzji reprywatyzacyjnych, nie tylko w kwestiach stricte instytucjonalnych czy legislacyjnych, jest to istotne narzędzie egzekwowania lokatorskich i po prostu ludzkich praw w starciu z reprywatyzacyjną sitwą, która oplotła stolicę. 

Ponadto – poza Ewą Andruszkiewicz – wiele osób ze środowisk lokatorskich stało się już stałymi gośćmi choćby w TVP Warszawa czy Polskim Radiu. Teraz to oczywistość, ale jeszcze parę lat temu ruch lokatorski nie miał wstępu do niemal żadnych ważnych mediów – a przynajmniej nie w sposób tak intensywny jak obecnie. Znienawidzona przez wielu na lewicy PiS-owska prawica zrobiła dla lokatorów i lokatorek więcej niż choćby „Krytyka Polityczna”, która o tematach reprywatyzacyjnych pisała zdecydowanie jak najmniej, dopóki mleko się nie wylało.

„KP” daje zresztą ciekawe przykłady subtelnej, ale stanowczej gry na Rafała Trzaskowskiego, kandydata PO na prezydenta Warszawy, które nie umykają uwagi ruchu lokatorskiego. W marcu 2018 r. falę wzburzenia wśród ludzi dobrze orientujących się w realiach reprywatyzacji wzbudził udział tego polityka w cyklicznym programie „Przy kawie o sprawie”, emitowanym w ramach internetowej oferty „KP”. W zamierzeniu satyryczny program posłużył redakcji do promocji i ocieplania Rafała Trzaskowskiego wśród lewicujących liberałów oraz środowisk feministycznych. Gospodynią programu była Agata Diduszko-Zyglewska, a rozmówczyniami: współzałożycielka „KP” Agata Szczęśniak, zaprzyjaźniona z tym środowiskiem Agnieszka Graff, socjolożka Elżbieta Korolczuk i felietonistka Paulina Młynarska. Pan Rafał zagrał w programie stażystę, który podaje szklankę z wodą. Jak łatwo się Państwo orientują, Trzaskowskiego nie wzięto z ulicy. Ot, product placement – nienachalny, ale czytelny wobec lewicowego elektoratu sygnał, kto jest tak naprawdę „nasz”. 

Klasa ludowa kontra neolewica

Doprawdy, podobno wiele się w tym nurcie lewicy zmieniło, ale w kwestiach najistotniejszych sojuszy wszystko jest po staremu. I ruch lokatorski świetnie zdaje sobie z tego sprawę, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że także w środowisku „KP” są ludzie szczerze przejęci patologią reprywatyzacji. Ale mają mniej do powiedzenia niż tamtejsza wierchuszka. To, co naprawdę smutne, to właściwie próba stworzenia wrażenia, że patologia reprywatyzacji w stolicy to problem konkretnej prezydentury, a nie całego potężnego układu prawno-administracyjno-biznesowego. Przecież to jeden z największych „konceptualnych przewałów” III Rzeczypospolitej. 

Dodajmy do tego niedawny wywiad z Rafałem Trzaskowskim dla serwisu internetowego „Krytyki Politycznej”, który jest de facto próbą pokazania elektoratowi lewicy, że kandydat PO to całkiem sensowny wybór polityczny w nachodzących wyborach samorządowych. Zresztą komentarze na profilu „KP” na Facebooku pokazują, że wielu osobom się to zdecydowanie nie spodobało. No, ale jest też jasne, że opiniotwórcza lewica może kręcić nosem na liberałów, jednak w sytuacji zagrożenia zawsze pójdzie z nimi – nawet wbrew interesom klasy ludowej, zbyt wciąż konserwatywnej politycznie jak na standardy neolewicy.

Wyzwania przed Patrykiem Jakim

Czy to oznacza, że ruch lokatorski poprze Patryka Jakiego? Z całą pewnością nie zrobi tego oficjalnie – zresztą wiceminister sprawiedliwości chyba bardziej dba o głosy kierowców niż miejskich aktywistów, że pozwolę sobie na drobną uszczypliwość. Ale może się mylę, może ktoś w porę podpowie Patrykowi Jakiemu, że kierowcą jest się w mieście przez parę godzin, a człowiekiem tak po prostu przez całą dobę. Ludzie w Warszawie potrzebują mniej spalin, więcej zieleni, więcej bezpiecznych dla dzieci przestrzeni. W lokalnej polityce wiele osób zdecydowanie rzadziej pyta o te zagadnienia, które determinują ogólne kwestie ustrojowe, i o zagadnienia istotne z perspektywy ogólnokrajowej, częściej – o codzienne życie w wielkim mieście. 
A polis, czyli miasto, potrzebuje nie tylko sprawiedliwości, ale właśnie ograniczenia smogu, sprawniejszej komunikacji publicznej, która choć częściowo rozładuje korki. I skończenia z dyktaturą deweloperów w przestrzeni publicznej, która sprawia, że życie w stolicy, np. w apartamentowcach, komfortowo wygląda już tylko na billboardach. I w pewnym momencie to wszystko razem wzięte wywoła naprawdę duży bunt społeczny, tym bardziej że ludzi w Warszawie będzie przybywało, bo to jeden z najbardziej atrakcyjnych rynków pracy. 

Jedno jest pewne – ruch lokatorski nie jest ruchem stricte lewicowym, a przynajmniej nie w takim sensie, jaki próbują narzucić radykalne lewackie środowiska. Dlatego Patryk Jaki powinien dobrze się zastanowić, co może zaoferować nie tylko konserwatywno-liberalnym wyborcom. Warto, żeby jego zespół w kwestiach wielkomiejskich przyjrzał się choćby analizom krakowskiego Klubu Jagiellońskiego. Skorzystanie z ich koncepcji byłoby sporym zaskoczeniem dla zwyczajowo sprzymierzonego z lewicą i liberałami, bardziej otwartego na ekologiczne i prospołeczne wątki elektoratu.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Sąd Najwyższy dla partii, których nie ma

„My niżej podpisani wzywamy do zrobienia wszystkiego, co możliwe, aby chronić niezależność wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Zwłaszcza wzywamy do jak najszybszego rozpoczęcia procedury naruszenia praworządności zgodnie z artykułem 7. Wzywamy również do wniesienia sprawy polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym do Trybunału Sprawiedliwości UE tak, aby zatrzymać szkodliwą reformę najszybciej jak to możliwe”.

Któż podpisał się pod listem? „Zieloni, Wolny Sojusz Europejski”, „Europejska Partia Ludowa”, „Zjednoczona Lewica Europejska – Nordycka Zielona Lewica”, „Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów” oraz „Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy”. Nikt z czytelników tego tekstu nie głosował na żadną z tych partii. Bo nie da się na nie głosować. Te partie to stowarzyszenia prawdziwych partii politycznych z różnych państw Europy. Ich szefowie (pochodzący z Niemiec i Belgii) uznali właśnie, że mają prawo do decydowania zamiast Polski o tym, jak wygląda skład polskiego Sądu Najwyższego. Zrobili to, bo zostali poproszeni o interwencję przez ludzi, którzy w Polsce przegrali nie tylko ostatnie wybory, tak jak Platforma Obywatelska i PSL, ale również – jak środowisko „Gazety Wyborczej” – trwającą przez ostatnie 30 lat ideową wojnę o to, czy Polska ma nadal być postkomunistyczną republiką Okrągłego Stołu z uprzywilejowaną pozycją polityczną wybranych grup zawodowych, czy niepodległym demokratycznym państwem, w którym wszystkie władze, łącznie z sądowniczą, podlegają kontroli wyborców. Paradoks polega na tym, że to kartka wyborcza była bronią, za pomocą której środowisko „Wyborczej” tę wojnę przegrało. Żadnej demokratycznej legitymacji do podejmowania decyzji na temat polskiego systemu ustrojowego nie ma ani Trybunał Sprawiedliwości UE, ani Komisja Europejska, choć to te instytucje miałaby, zdaniem sygnatariuszy listu, zmusić Polskę do pozostawienia na stanowiskach skompromitowanych przez wiele lat trwania III RP sędziów SN. Wszystko wskazuje na to, że ta rozgrywka odbywa się nie bez udziału samych sędziów. Jak ogłosiła ostatnio prezes Sądu Najwyższego – nie zamierza ona składać wniosku do prezydenta o zgodę na pełnienie przez nią funkcji po osiągnięciu wieku emerytalnego. Taka decyzja ze strony pani prezes ma interesujące implikacje. Ewentualne podjęcie przez Trybunał Sprawiedliwości UE decyzji o zawieszeniu obowiązywania ustawy o Sądzie Najwyższym oznacza dla Unii, że żaden z przechodzących na emeryturę sędziów nie musi tego robić, a sędzią i tak pozostanie. Jednak z punktu widzenia Polski, 3 lipca upływa termin, w którym taka decyzja musi zostać podjęta. Jeśli więc prezes Gersdorf wniosku nie złoży, to po 3 lipca przestanie być prezesem SN. Może zatem dojść do sytuacji, w której UE oraz tak zwana totalna opozycja w Polsce wraz ze wspierającymi ją mediami uznawać będą Małgorzatę Gersdorf za prezesa Sądu Najwyższego, a polskie państwo – za byłą prezes. To potencjalnie oznaczać może stworzenie dwóch równoległych stanów prawnych: unijnego i polskiego. Ta sytuacja postawi zaś polskich polityków i sędziów przed wyborem, który będą musieli wytłumaczyć obywatelom. Czy za obowiązujący w Polsce stan prawny uważają ten, który jest wynikiem decyzji polskich wyborców, czy może ten, który wynika z wniosków składanych do Fransa Timmermansa i Jeana Claude’a Junckera przez niemieckich i belgijskich kumpli polityków, którzy w Polsce przegrali wybory.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl