Polska skuteczność – a nie izolacja

Polska z jednej strony sprawuje prezydencję w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a z drugiej jest organizatorem prestiżowego wydarzenia na arenie międzynarodowej, jakim jest Zgromadzenie Parlamentarne NATO. Oba te fakty stoją w całkowitej sprzeczności z równie propagandowymi co idiotycznymi tezami totalnej opozycji o rzekomej izolacji Polski.

Zawarcie przez Polskę „zadaniowej” koalicji z Francją przy wstępnych pracach nad budżetem UE na lata 2021–2027 przyniosło duży sukces w postaci zablokowania wysiłków krajów, które mają niewielką liczbę osób zatrudnionych w rolnictwie, chcących znacząco ograniczyć budżet na wspólną politykę rolną. Zawarcie innej, również „zadaniowej” koalicji z Włochami i innymi krajami w kontekście transferu unijnych środków do Turcji w ramach umowy między Brukselą a Ankarą – my, Unia, dajemy wam pieniądze, a wy, Turcja, nie wypuszczacie do Europy imigrantów z Syrii i Iraku – też zakończyło się sukcesem, bo 6 mld euro, które UE musi dać Turkom, będzie w większej mierze pochodziło z budżetów bogatych członków Unii – płatników netto. To kolejne przykłady, że nie tylko nie jesteśmy izolowani, ale mamy w Unii spore zdolności koalicyjne.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Ekonomia dla palantów

– Wiecie, po co studiujecie ekonomię? – miał zwyczaj pytać swoich studentów jeden z profesorów SGGW. – Po to, aby w naukowy sposób wytłumaczyć, dlaczego wasze prognozy się nie sprawdziły – udzielał z satysfakcją odpowiedzi.

Ekonomia nie jest nauką ścisłą i nigdy nie będzie. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to spytajcie go, jaki wpływ na gospodarkę ma szara strefa i na ile ją obecnie szacuje. Odpowiedzi dobrej na to nie ma, ale pominięcie tak istotnego czynnika (a to tylko jeden z przykładów) sprawia, że nie można nigdy mówić o 100-proc. pewności. Można więc śmiało oświadczać, że każdy, kto ogląda programy ekonomiczne, traci czas. Ten, kto słucha polskich ekonomistów, robi to podwójnie. Nie wierzycie? To cofnijcie się do stycznia 2016 r., kiedy Standard & Poor’s obniżyło rating dla Polski. Przez trzy dni szarlatani od ekonomii młotkowali rząd. Oczywiście najśmieszniejsi byli ci z opozycji. Ryszard Petru wieścił, że rating w perspektywie dwóch lat zostanie nam jeszcze obniżony. Ekspert od złodziejskiej prywatyzacji Janusz Lewandowski niemal płacząc, mówił o pożarze wiarygodności spowodowanym konfliktem o Trybunał Konstytucyjny. Leszek Balcerowicz grzmiał o antypatriotycznej postawie i dodawał: „Odpowiedzialny rząd zwiększa odporność na zagrożenia zewnętrzne, nieodpowiedzialny rząd zwiększa te zagrożenia”. Jak rozumiem, teraz Petru, Rostowski, Balcerowicz i spółka będą chwalić rząd za rozsądek i wyważenie na arenie międzynarodowej, bo S&P właśnie rating dla Polski podniosła. Czy któremuś z nich przejdzie to przez gardło? Oczywiście, że nie. Nadal będą wykładać swoją ekonomię dla palantów, ale tym razem będą tłumaczyć, że wszystko jest zasługą... ciężkiej pracy milionów obywateli. A ja mam spokój, bo ratingi mam tam, gdzie kończą się plecy. Pamiętam bowiem, że na dzień przed upadkiem bank Lehman Brothers miał najwyższe kategorie ze wszystkich. S&P nigdy nie wytłumaczyło, jak to było możliwe.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl