Sąd w Gliwicach nie chce placu Marii i Lecha Kaczyńskich

/ AJEL \ CC0

  

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uchylił dziś zarządzenie zastępcze wojewody śląskiego, który zmienił nazwę pl. Wilhelma Szewczyka w centrum Katowic na pl. Marii i Lecha Kaczyńskich. 

„Trudno uznać Szewczyka za symbol komunizmu - uważa WSA. Jednak trzyosobowy skład orzekający nie był jednomyślny – sędzia sprawozdawca zgłosiła zdanie odrębne. Jej zdaniem skarga w myśl obowiązujących przepisów była niedopuszczalna.

WSA zauważył, ze zgodnie z ustawą zakazane jest propagowanie komunizmu poprzez upamiętnienie osoby, która jest symbolem komunizmu, czyli kogoś, kto jednoznacznie się z tym systemem kojarzy. Jak mówiła sędzia Bożena Milczek-Ciszewska, w przypadku symbolu komunizmu „nie chodzi o sytuację, kiedy osoba jest związana z komunizmem, uczestniczyła w jakiś sposób w sprawowaniu władzy (…)”.

Jak dodała, to gminy zostały zobowiązane przepisami do działania w tym obszarze, w wyjątkowych przypadkach może interweniować wojewoda. Choć nie ma wątpliwości, że Szewczyk brał udział w sprawowaniu władzy w czasach PRL, to jednak symbolem komunizmu nie był - mówiła. 

Pojęcie symbolu to jest coś, co nam się jednoznacznie kojarzy, niewyspecjalizowanemu gronu (….), tylko osobie, która wychodzi z dworca w Katowicach i widząc nazwę „pl. Szewczyka” kojarzy to z komunizmem

 – zaznaczyła.

Sąd uznał, że wydając zarządzenie zmieniające wojewoda nie wykazał, że ma obowiązek wydania tego zarządzenia. Zasięgnął co prawda opinii IPN, ale „nie ocenił wnikliwie tego materiału”. WSA uznał, że sama opinia IPN „nie była kompletna” – nie uwzględnia wszystkich aspektów życiorysu Szewczyka – np. tego, że był inwigilowany, czy miał problemy z cenzurą. 

Jeżeli ten człowiek był symbolem komunizmu, to dlaczego ten ustrój robił mu takie dowcipy?

– spytała retorycznie sędzia.

Sędzia sprawozdawca, która nie zgodziła się ze stanowiskiem dwóch innych orzekających w tej sprawie, uznała że skarga na tę decyzję wojewody w tej sprawie była w myśl przepisów ustawy dekomunizacyjnej niedopuszczalna. Chodzi o art. 6 c tej ustawy po nowelizacji, zgodnie z którym skarga jest możliwa jedynie wtedy, gdy po zarządzeniu nadzorczym wojewody władze lokalne nie zmieniły nazwy jedynie z przyczyn niezależnych od niech. Strona skarżąca przekonywała, że ten przepis wszedł w życie już po złożeniu skargi, a prawo nie działa wstecz.

Sędziowie WSA wyrazili zarazem wątpliwości co do zgodności tego przepisu w konstytucją – podmiot skarżący musiałby przewidzieć, czy skarga jest dopuszczalna. To złamania warunku zasady poprawnej legislacji, zaufania do państwa i prawa oraz równości podmiotów. Dwie pozostałe członkinie składu orzekającego uznały, że skarga jest dopuszczalna.

Sędzia Milczek-Ciszewska podkreśliła, że oceniając merytorycznie tę sprawę, sąd badał, czy wojewoda zdziałał zgodnie z prawem, natomiast „nie sądzi ludzkich sumień – w kontekście tego, że odnosimy się do życiorysów ludzi, już nawet nieżyjących, którzy nie mogą w żadnym zakresie zająć stanowiska”.

Pełnomocnik wojewody mec. Krzysztof Nowak powiedział, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem zapadnie decyzja o ewentualnej skardze kasacyjnej do NSA.

Zmarły w 1991 r. Wilhelm Szewczyk był publicystą, pisarzem, krytykiem literackim, działaczem partii komunistycznej z okresu PRL, członkiem wojewódzkich władz PZPR w Katowicach. Przez ponad 20 lat zasiadał w Sejmie PRL.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalena.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

W najbliższych latach trzeba wykształcić ok. 7 tys. lekarzy rodzinnych

/ StockSnap

  

Aby każdy mógł korzystać z usług lekarza rodzinnego, w ciągu 6-7 lat trzeba wykształcić ok. 7 tys. lekarzy tej specjalności - powiedział wiceminister zdrowia Zbigniew Król. Jak dodał, spośród 33 tys. lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, tylko 11 tys. to lekarze rodzinni.

Wiceminister zdrowia był jednym z gości 23. Kongresu Światowej Organizacji Lekarzy Rodzinnych WONCA, który w Krakowie potrwa do niedzieli.

W piątek Zbigniew Król zapewnił, że na szkolenia dla lekarzy są zabezpieczane środki w budżecie państwa. Jak dodał, nowa ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej wzmacnia medycynę rodzinną i rolę lekarza rodzinnego. "Określiliśmy, że podstawowa opieka zdrowotna będzie realizowana przy użyciu lekarzy rodzinnych. Będziemy ich wspierać" - powiedział.

Dodał, że polscy lekarze rodzinni są dobrze wykształceni. Podkreślił jednocześnie, że lekarze rzadziej już podejmują pracę za granicą, a niektórzy z tych, którzy wyjechali, zdecydowali się na powrót do kraju. Wiceminister zapewnił, że resort zdrowia pracuje nad poprawą warunków pracy lekarzy, aby mogli realizować się w Polsce.

Prof. Adam Windak, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej Collegium Medicum UJ, ocenił, że w Polsce powinno być przynajmniej dwa razy więcej lekarzy rodzinnych niż obecnie. Według niego w ośrodkach, w których są lekarze rodzinni, opieka nad pacjentem jest lepiej zorganizowana.

Według profesora, oprócz nadmiaru pacjentów lekarze rodzinni natrafiają na inny problem – biurokrację.

"Są obciążani zbyt dużą liczbą różnego rodzaju biurokratycznych oczekiwań, często tracą czas na wypełnianie raportów, podsumowań, na działania administracyjne. Jest bardzo mocno dostrzegana potrzeba znalezienia rozwiązania tego problemu. Być może stworzenie nawet nowej profesji, takiego asystenta medycznego, mogłoby odciążyć lekarza w tym zakresie" - powiedział.

Profesor zwrócił uwagę, że polscy lekarze są bardzo chętnie przyjmowani do pracy na Zachodzie. Z drugiej strony w Polsce medycynę coraz chętniej chcą studiować sąsiedzi zza wschodniej granicy.

„Obecnie w swojej praktyce na 12 rezydentów, czyli młodych lekarzy którzy szkolą się w zakresie medycyny rodzinnej, aż dwóch mam z Ukrainy. I są to bardzo dobrzy, porządnie pracujący lekarze” - powiedział kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej Collegium Medicum UJ.

Zdaniem wiceprezydenta Krakowa i byłego dyrektora Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Andrzeja Kuliga specjalność lekarza rodzinnego należy do najtrudniejszych, ponieważ wymaga olbrzymiej wiedzy, która nieustannie musi być poszerzana, natomiast odpowiedzialność za trafną lub nietrafną decyzję jest ogromna.

Kulig wskazał też na potrzebę wyższego finansowania medycyny rodzinnej. "Podział finansów jest taki, że większość środków idzie na szpitale; a niewiele środków na medycynę rodzinną, która powinna być wrotami do pozostałych segmentów systemu opieki zdrowotnej” - ocenił.

Zgodnie z nową ustawą o podstawowej opiece zdrowotnej lekarz rodzinny będzie zobowiązany do zapewnienia ciągłości i kompleksowości działań podejmowanych na rzecz pacjenta. Aby to było możliwe, ma on współpracować m.in. z lekarzami innych specjalności. Opiekę nad każdym pacjentem będzie sprawować zespół POZ, w skład którego, poza lekarzem, wchodzi także pielęgniarka i położna.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl