Brejza i Kierwiński zrobili żenującą rzecz. Poseł Zjednoczonej Prawicy: Nie mają w ogóle klasy

Krzysztof Brejza / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Politycy PO domagają się, aby ministrowie zwrócili nagrody do budżetu państwa. Ich zdaniem nagrody te, to były tak naprawdę "drugie pensje" i powinny wrócić do budżetu, a nie mogą być przekazywane "na żadną fundację, spółkę czy szczytny nawet cel”. - Żal mi ich. To świadczy o tym, że są zagubieni totalnie i nie mają w ogóle klasy. Niczego ich ta historia nie nauczyła - mówi dla portalu Niezależna.pl poseł Tadeusz Cymański.

Dziś na konferencji prasowej przed kancelarią premiera, poseł PO Krzysztof Brejza oświadczył, że nagrody - które otrzymali ministrowie rządu premier Beaty Szydło i ona sama - "były to środki publiczne wypłacane bez podstawy prawnej, bez uzasadnień, pozorowane nagrody, drugie pensje tak naprawdę”.

Te pieniądze muszą wrócić do budżetu Polaków, nie mogą być przekazywane na żadną fundację, spółkę czy szczytny nawet cel

- powiedział Brejza.

CZYTAJ TEŻ: Prezydent Inowrocławia – ojciec posła Brejzy – lekką ręką rozdaje nagrody. Miliony zł dla urzędników, a miasto tonie w długach

Inny poseł PO, Marcin Kierwiński stwierdził, że politycy PiS „mieli odwagę po cichu przyznawać sobie pieniądze, które im się nie należały”.

Niech mają teraz odwagę wyjść i powiedzieć Polakom, że te pieniądze z miejsca, którego pobrali - zwracają

- powiedział.

Tu powinien stać Morawiecki z dokładną listą ministrów, z wysokością nienależnych drugich pensji, jakie pobrali, z datą zwrotu - w jakiej wysokości - zwrotu na rzecz państwa. Jak widać nie ma chęci Morawieckiego rozliczyć się z tego, co nawywijał on, jego poprzedniczka i co nawywijali jego koledzy z PiS

- powiedział Kierwiński.

Ocenił jednocześnie, że przekazanie nagród do Caritasu jest „jednym wielkim oszustwem”, ponieważ - jak uzasadniał - ministrowie w związku z przekazaniem tych pieniędzy dla takiej organizacji, odliczą to sobie od podatku.

Osoba o nawet bardzo zwichniętej elegancji, czy wychowaniu wie, że to jest tak niskie, miałkie, żałosne zachowanie. Widać w tym elementy nie surowości, tylko zawiści, bezwzględności. Jeżeli ktokolwiek nawet uzyskał jakiś pożytek i chce go przekazać, to sprawa rozgrywa się nie w kategorii prawnej, bo od tego są sale sądowe. To kategoria etyczno-moralna. Decyzja jest spektakularna, ale zamiast wyrazić z tego powodu zadowolenie, to oni robią konferencję i żądają - jak rozumiem - podwójnej sankcji. Czyli: to pięknie, że dajecie na Caritas, ale dajcie jeszcze raz to samo. I mówią to z rozbrajającą szczerością. Żal mi ich. To świadczy o tym, że są zagubieni totalnie i nie mają w ogóle klasy. Pozycja posła, człowieka wykształconego wymaga pewnej kindersztuby. Niczego ich ta historia nie nauczyła. Bo nas tak

- komentuje dla portalu Niezależna.pl poseł Zjednoczonej Prawicy Tadeusz Cymański.

W lutym przedstawiono tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Z zestawienia wynikało, że nagrody trafiły do 21 konstytucyjnych ministrów. Na początku marca premier Mateusz Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród, premii dla ministrów i wiceministrów. Na początku kwietnia prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, iż ministrowie konstytucyjni i sekretarze stanu do połowy maja przekażą swoje nagrody na cele charytatywne.

CZYTAJ WIĘCEJ: Decyzja jest jasna - ministrowie do połowy maja zwrócą nagrody. Ci co tego nie zrobią...

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk powiedział dziś w RMF FM, że "sprawa jest tak naprawdę zamknięta, dlatego że termin, który był wyznaczony, żeby podjąć tę decyzję i ewentualnie przekazać te środki do Caritasu, minął o północy - to była godzina 24, 15 maja". Według jego wiedzy wszystkie osoby, które pracują w rządzie premiera Morawieckiego, przekazały środki do Caritasu.

Wczoraj marszałek Senatu Stanisław Karczewski oświadczył, że kierownictwo PiS podejmie szczegółowe decyzje ws. wyciągnięcia konsekwencji wobec ministrów, którzy nie oddadzą swoich nagród, po dokładnym zapoznaniu się z danymi.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Filip Rdesiński prezesem Polskiej Fundacji Narodowej

/ pfn.pl

  

Filip Rdesiński został powołany na prezesa Polskiej Fundacji Narodowej. W zarządzie znaleźli się ponadto Robert Lubański i dotychczasowy szef Fundacji Cezary Andrzej Jurkiewicz - poinformowała PFN w komunikacie.

- Decyzją Rady Fundacji Polskiej Fundacji Narodowej zmianie uległ skład zarządu PFN. Rada Fundacji na stanowisko Prezesa Zarządu powołała Filipa Rdesińskiego. Do Zarządu weszli: Robert Lubański oraz dotychczasowy Prezes Fundacji Cezary Andrzej Jurkiewicz - napisano w komunikacie.

Dodano, że nowy zarząd Polskiej Fundacji Narodowej podjął pracę z chwilą powołania.

Wcześniej dotychczasowy wiceprezes PFN Maciej Świrski poinformował, że złożył rezygnację ze stanowiska, a Rada Nadzorcza na jego miejsce "wyznaczyła innego członka zarządu".

Nowy prezes Fundacji Filip Michał Rdesiński dwukrotnie pełnił funkcję prezesa zarządu – redaktora naczelnego Radia Poznań. Pracował także jako dziennikarz Telewizji Polskiej, tygodnika "Gazeta Polska" oraz portalu Niezależna.pl. Był specjalistą w Wojskowym Biurze Badań Historycznych. Pełnił funkcję członka Rady Programowej Radia Zachód i przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Związku Pracodawców Mediów Publicznych. Współpracuje jako publicysta z miesięcznikiem "Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo". Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obecnie kontynuuje naukę na Studium Doktoranckim WNS UAM w zakresie kulturoznawstwa oraz EMBA w Wyższej Szkole Menadżerskiej w Warszawie.

Robert Lubański jest doświadczonym ekspertem w obszarze komunikacji i PR. Pełnił m.in. funkcję rzecznika prasowego Trybunału Konstytucyjnego. Zajmował się także organizacją oraz koordynacją licznych konferencji międzynarodowych, w tym m.in. Kongresu "Polska Wielki Projekt". Jest magistrem stosunków międzynarodowych Collegium Civitas. Ukończył także podyplomowe studia z zakresu PR oraz komunikacji wewnętrznej w firmach w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

Cezary Andrzej Jurkiewicz w latach 2016 - 2018 był prezesem zarządu Polskiej Fundacji Narodowej. Jak napisała PFN, posiada bogate doświadczenie w obszarze zarządzania przedsiębiorstwem. Umiejętności zawodowe zdobywał na stanowiskach menedżerskich w firmie Tchibo oraz spółce Ruch S.A. W latach 2010–2015 roku prowadził własną działalność w zakresie zarządzania. Pełnił funkcję dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu oraz podległych mu Ośrodków Przygotowań Olimpijskich. Od 2014 r. radny m.st. Warszawy, a od 2015 r. przewodniczący Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość m.st. Warszawy. Były prezes Fundacji "Kresy w potrzebie – Polacy Polakom", od lat współpracującej z Polakami na Kresach. Prywatnie mąż, ojciec ośmiorga dzieci oraz społecznik.

Polska Fundacja Narodowa istnieje od 2016 roku i została utworzona z inicjatywy prezesów 17 spółek Skarbu Państwa. Jej misją jest budowa pozytywnego wizerunku Polski w kraju i za granicą. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl