Kolonizacja Polski wymaga uzasadnienia

Upowszechniany z podziwu godnym uporem obraz Polaków jako narodu powszechnego zbydlęcenia spotyka się z uznaniem na światowych festiwalach.

Tym, co różni obóz zjednoczonej prawicy od poprzedników, jest wysiłek na rzecz wyrwania Polski z pułapki rozwoju zależnego. Każdego roku zagraniczny biznes wyprowadza z Polski, w formie różnego rodzaju dywidend i odsetek, ok. 100 mld zł (gdy fundusze unijne to około 25,5 mld). Diagnoza o kolonizacji Polski przez obcy kapitał nie pochodzi tylko z kręgów obozu narodowego czy środowisk Radia Maryja. Otwarcie mówią o tym zagraniczni eksperci, wskazując ten model gospodarczy jako typowy dla krajów postkomunistycznych. Dziś to sformułowanie przywołuje premier Mateusz Morawiecki, mówiąc odważnie o konieczności ograniczenia negatywnych skutków i zmianie tego modelu. A jest to możliwe tylko przez odbudowę rodzimego przemysłu, handlu i usług. To jest główna różnica pojmowania filozofii państwa i jednocześnie powód największych napięć, jakie widzimy na linii rząd PiS–UE. Czy kolonizacja Polski dotyczy tylko ekonomii? Podobną kolonizację obserwujemy w kulturze. Choć mamy świetnych twórców, na międzynarodowy sukces mogą liczyć zwykle ci, którzy spełniali ideowe oczekiwania zagranicznych ośrodków dystrybucji prestiżu. Twórcy dobrze o tym wiedzą. Tym należy tłumaczyć, składane przy każdej okazji, donosy na Polskę. Przykładem występ Mai Kleczewskiej podczas odbierania nagrody w Wenecji, gdzie mówiła o potrzebie obrony wolności i demokracji przed rządami nacjonalistów, rasistów i homofobów. Chyba najlepszym przykładem ograniczenia wolności jest ona sama. W Polsce rządzonej przez PiS Kleczewska odbiera nagrody, realizując w kilku publicznych teatrach jednocześnie swoje sztuki.

Upowszechniany z podziwu godnym uporem – w literaturze, teatrze i kinie – obraz Polaków jako narodu powszechnego zbydlęcenia spotyka się z uznaniem na światowych festiwalach, a im większa patologia i głośniejsze oskarżenia o antysemityzm, tym szanse na sukces większe. Wygląda na to, jakby ekonomiczna kolonizacja potrzebowała moralnego uzasadnienia. Naród nacjonalistów, ciemniaków, rasistów i homofobów można drenować i eksploatować bez skrupułów.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Plan prezydenta

Wzmacnianie swojej siły jest cechą charakterystyczną dla każdego polityka i każdego ośrodka władzy. Nie ma wątpliwości, że prezydent też taki plan realizuje. Samo w sobie nie jest to gorszące. Pytanie jednak, czemu to służy i jakim jest robione kosztem. Weto prezydenta do ordynacji wyborczej w europarlamencie w takim planie się mieści.

System dwupartyjny niemal wykluczałby jego rolę w decyzjach dotyczących podziału władzy, a ordynacja nas przybliżała do tego systemu. Wobec braku zapisów, które wzmocniłyby rolę Andrzeja Dudy jako głowy państwa, pozostaje mu gra na faktyczne wzmocnienie na samej scenie politycznej. Bardzo silny PiS specjalnie nie potrzebuje prezydenta. Wynik wyborczy w granicach 50 proc. oznaczałby, że przełamie jego weta, a może i zmieni konstytucję. W interesie osobistym prezydenta jest PiS słabszy, który potrzebuje jego pomocy. Za taką pomoc płaci się wysoką cenę. Przekonał się o tym Antoni Macierewicz na własnej skórze.
Polska wychodzi z okresu postkomunizmu, a prywata może wielkie zmiany zablokować. Myśmy głosowali na prezydenta, bo o to poprosił nas Jarosław Kaczyński. Miał rację Andrzej Duda, że pozyskał też wyborców spoza PiS. Jednak Duda podobnie jak Lech Wałęsa coraz bardziej opiera się na tych spoza.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl