Osmoza i eliminacja

Osmoza między elitą polityczną, która startowała pod hasłem zmiany systemu, a częścią elit III RP drugiego szeregu, o czym pisałem przed tygodniem, ma nie tylko konsekwencje polityczne, lecz przede wszystkim kadrowe. Nowe centrum musi się pozbyć dawnych towarzyszy walki; można ich usunąć ze stanowisk, ale nie z partii, gdyż wówczas staliby się ofiarami prześladowań, czyli mogliby uchodzić za bohaterów dla swych zwolenników.

Trzeba stworzyć im takie warunki, stale poniżając i niszcząc ich autorytet w opinii publicznej, by sami odeszli, a wtedy będzie można ich oskarżyć o łamanie jedności, co oznacza sprzyjanie przeciwnikom. Tym wczorajszym. Gdyby zaś wytrwali, sami utracą autorytet wśród swoich zwolenników i też będą skończeni, czyli nie zagrożą nowemu etapowi.

Twardy elektorat ma do wyboru trzy wyjścia: wycofanie się do nisz i odmowę uczestnictwa w życiu politycznym, zaakceptowanie nowego kursu, bo nie należy łamać jedności, gdyż przyjdą gorsi, lub szukanie nowych ugrupowań.

Sztuka manipulacji polega na tym, by stałym uderzaniem w tę grupę i jej poniżaniem wywołać u niej taką rozpacz, iż nie rozumiejąc sytuacji, zacznie w desperacji szukać ośrodków skrajnych, nieodpowiedzialnych czy wręcz fanatycznych lub maniakalnych i w ten sposób sama się zmarginalizuje i ośmieszy. Z kolei ośrodki fanatyczne, wariackie lub agenturalne będą miały w tej sytuacji szansę, by łącząc umiejętnie hasła słuszne z idiotycznymi lub wręcz antypolskimi (np. sojusz z Rosją), przyciągnąć tę część twardego elektoratu i wyjść z izolacji, co jest warunkiem wejścia do polityki. Na to liczą specjaliści z Łubianki. Dlatego grupy prorosyjskie występują często z uzasadnioną krytyką, przemycając jednocześnie hasło zmiany polityki wobec Rosji jako główny warunek ratunku.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Dzieją się wielkie rzeczy

Święty Synod biskupów Cerkwi Patriarchatu Konstantynopolitańskiego zdecydował o wszczęciu procedury przywrócenia niezależności (autokefalii) Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. To potężny cios w rosyjski imperializm i sromotna klęska Władimira Putina. Z polskiego punktu widzenia warto zwrócić uwagę, że podporządkowanie Cerkwi kijowskiej Moskwie odbyło się w dwóch etapach i pieczętowało klęski Rzeczypospolitej.

Po powstaniu Bohdana Chmielnickiego i oderwaniu się części dzisiejszej Ukrainy od Rzeczypospolitej Moskwie podporządkowano też tamtejszą Cerkiew. Metropolia kijowska uznawana przez Konstantynopol działała w tej części Ukrainy, która należała do Rzeczypospolitej. Po rozbiorach i tę resztę włączono do Cerkwi rosyjskiej. Podczas ostatniego synodu w Konstantynopolu biskupi Patriarchatu Konstantynopolitańskiego uznali te decyzje za po prostu nielegalne i odnowili swoją stauropigię (jurysdykcję) nad Ukrainą. Tak oto po wiekach karta się odwraca i Rosja, także duchowo, jest wypierana z dawnych Dzikich Pól.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl