Zanim nadejdzie terminator

Świat przejmuje się Rosją, islamistami, Chinami, klimatem, ale nie wiem, czy najbardziej nie powinien się przejmować rozwojem technologii informatycznych. Czy któregoś dnia nie obudzimy się w świecie jak z „Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka czy „Terminatora” Jamesa Camerona (w obu roboty i komputery stają się autonomiczne i zaczynają pozbywać się ludzi)?

O tym, że sztuczna inteligencja kiedyś się usamodzielni i zacznie robić rzeczy groźne, mówią otwarcie najtęższe umysły Doliny Krzemowej. Cóż, może eksterminacja na razie nam nie grozi, ale już widać, że rozwój technologii generuje coraz większy chaos w sferze gospodarki, wartości czy polityki. Czas już w demokratyczny sposób, na podstawie umowy społecznej, poddać technologie informatyczne oraz cyfrowe regulacjom i kontroli tak samo jak poddawane są kontroli banki czy sektor medyczny.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Teatr dla naiwnych

Platforma Obywatelska z opozycyjnymi przyległościami postawiła sobie za punkt honoru pokazać światu, że w Polsce mamy dyktaturę i właściwie nie można już mówić o żadnej demokracji. Ponieważ dzieje się tak już trzeci rok, od momentu, gdy PiS jeszcze nawet nie powołał rządu, to w zasadzie w naszym kraju przestaje to robić wrażenie na kimkolwiek. No, ale dla zagranicy pozór zachować trzeba za wszelką cenę.

W miniony piątek miałem okazję uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym organizowanym przez PO przy ulicy Foksal.

Powiem Państwu jedno – wyglądało to nie rewolucyjnie, lecz komicznie. Na scenie patetyczne słowa o końcu demokracji i dyktaturze, a na trybunach w pierwszym rzędzie Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz śpią jak susły. W tylnych rzędach piknikowa atmosfera, coś jak na studenckiej auli na wyjątkowo nudnym wykładzie, na którym jednak trzeba być, bo sprawdzana jest obecność. Uśmiechy. Kawka w kuluarach. SMS-y. Rozmowy telefoniczne. Ziewanie. Czasem ktoś robi zdjęcie. Czasami komuś przypomni się, żeby zacząć klaskać. Przeważnie po słowach „PiS” i „Jarosław Kaczyński”.

Po uczestnictwie w takim „evencie” nie jestem już w stanie nawet udawać, że ta paplanina ma jakikolwiek sens i wynika z realnej troski o Polskę oraz standardy w naszym kraju. Oczywiście część ludzi nadal będzie w to wierzyć. Ale przecież zdarzają się tacy, którzy przychodzą do Pawła Lubicza z telenoweli „Klan” po receptę, nie rozumiejąc, że aktor nie może przepisywać leków. No i pewnie przedstawienie działa na ekspertów z zagranicy, którym Sąd Najwyższy myli się z Trybunałem Konstytucyjnym, a Warszawa z Moskwą. Teatr dla naiwnych. Szkoda, że kosztem interesu Polski.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl