Wielki pożar w elektrowni atomowej? Białoruś dementuje informację

/ https://commons.wikimedia.org

Administracja budowanej pod Ostrowcem białoruskiej elektrowni atomowej zdementowała w środę informację jednego z przeciwników energii jądrowej, który twierdził, że w lutym w siłowni doszło do „wielkiego pożaru”.

Ta informacja nie odpowiada rzeczywistości

– napisały władze elektrowni w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej.

Według tego komunikatu 17 lutego na terenie siłowni doszło do krótkiego spięcia w jednym z kabli, co spowodowało zniszczenie jego izolacji. Do pożaru, jak zapewniono, nie doszło.

Wcześniej w środę opozycyjna Zjednoczona Partia Obywatelska przekazała mediom informację od swojego członka, przeciwnika energetyki jądrowej Mikałaja Ułasiewicza, który twierdził, że 17 lutego w elektrowni doszło do dużego pożaru.

Powołując się na zaufane źródła, twierdził on, że miało to miejsce w czasie testów awaryjnego systemu ochrony reaktora.

 

Nie przeprowadzano żadnych prac w ramach testowego uruchomienia awaryjnego systemu ochrony reaktora

– napisała administracja elektrowni w oświadczeniu. Poinformowała również, że systemy bezpieczeństwa bloku energetycznego są dopiero montowane.

Białoruska elektrownia atomowa powstaje w obwodzie grodzieńskim, ok. 20 km od miejscowości Ostrowiec, według rosyjskiego projektu. Głównym wykonawcą jest Rosatom.

Elektrownia będzie się składać z dwóch bloków energetycznych, z których każdy ma reaktor o mocy do 1200 megawatów. Pierwszy blok ma zostać uruchomiony do końca 2019 r., drugi - w 2020 r.

Obawy i zastrzeżenia w związku z budową białoruskiej elektrowni niejednokrotnie wyrażała Litwa, której władze określają ją jako „rosyjski projekt geopolityczny”.

Wilno zarzuca Białorusinom m.in. wybiórcze podejście do kwestii bezpieczeństwa, a także nieudzielanie pełnych informacji na temat budowy elektrowni, która powstaje w odległości zaledwie kilkudziesięciu km od litewskiej stolicy.

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tajemnicza śmierć marynarza. Sanepid zlecił sekcję zwłok

/ Fotomag/Gazeta Polska

W szpitalu w Świnoujściu zmarł Filipińczyk, który przypłynął na statku z Liberii. Drugi członek załogi statku jest w szczecińskim szpitalu. Jak informuje rzeczniczka wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej Małgorzata Kapłan, Sanepid zlecił już sekcję zwłok mężczyzny, aby sprawdzić, czy przyczyną był wirus.

Wiadomo już, że zmarł obywatel Filipin przywieziony do świnoujskiego szpitala ze statku, który przypłynął do Świnoujścia z Liberii.

Drugi z członków załogi jest w szczecińskim szpitalu.

O sprawie poinformował lokalny portal internetowy iswinoujscie.pl; według dziennikarzy, mężczyzna został przywieziony do szpitala „z dużym krwotokiem i zasłabnięciem” i zmarł mimo reanimacji.

Jak podano na portalu, rozpoczęto procedury sanitarno-epidemiologiczne, które objęły również załogę szpitala, a sprawą zajęła się prokuratura.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl