Byt kształtuje świadomość

Tytuł artykułu jest strawestowanym założeniem przypisywanym Karolowi Marksowi. I choć w chwili jego pisania niemiecki filozof miał na myśli kompletnie coś innego, to przytoczony powyżej destylat jego tez stał się hasłem propagandowym socjalistycznych rządów, twierdzących, że „dostatek dóbr konsumpcyjnych zapewni zwiększenie zainteresowania sprawami ideologicznymi w społeczeństwie”. 

Socjalizm odszedł, przynajmniej teoretycznie, do lamusa, osobiście nigdy nie słyszałem, aby którykolwiek z polityków obozu rządzącego, określanego jako prawicowy, głosił takowe idee na poważnie, więc myśl Marksa wydobyłem spomiędzy rupieci, odkurzyłem i wyeksponowałem. Dlaczego to zrobiłem? Dlatego że sam siebie uważam za socjalistę, i to zagorzałego! Tylko proszę Państwa o zachowanie spokoju i niedenerwowanie się! Zapewniam, że nie biegam po mieście z konterfektem Ernesta Che Guevary na koszulce ani nie dążę do zaostrzenia walki klas. Jestem takim socjalistą kieszonkowym, ten „mój socjalizm”, którego nazwę wywiodłem od słowa „socjal”, najprawdopodobniej reprezentuję tylko ja, a jego eklektyczne, populistyczne oraz proste tezy postaram się przedstawić w kilku akapitach niniejszego tekstu i wtedy sami Czytelnicy ocenią, czy można dalej mnie czytać, czy jednak należy resocjalizować lub leczyć.

Leczyć musi się każdy z nas 

Właśnie. Jeden wcześniej, drugi później, ale nikogo to nie ominie. Jak wygląda nasza służba zdrowia, nie muszę opisywać, ponieważ wszyscy wiedzą, że źle było, źle jest i najprawdopodobniej źle będzie. Pytanie: jak długo? Tego pewnie nie wie nikt, ponieważ żadnemu rządowi nie wystarczyło odwagi na tyle, aby radykalnie zmienić „potworka”, powstałego w wyniku czterech wielkich reform gabinetu Jerzego Buzka, a zmutowanego później przez lewicowy rząd Leszka Millera i ukrytego pod niewinnie brzmiącą nazwą Narodowego Funduszu Zdrowia. Przepraszam za mój czarny humor, ale ani to instytucja narodowa, ani zdrowa, tego zaś, gdzie są fundusze, to już naprawdę nie wie nikt. Powtarzana przez polityków  jak mantra fraza, że służba zdrowia jest nie-dofinansowana, spowodowała jakąś niewytłumaczalną apatię, przyzwyczajenie społeczeństwa do obecnego stanu rzeczy i bezradne wzruszanie ramionami, gdy temat jest podejmowany. Po wyborach parlamentarnych roku 2015 liczyłem choć na próby uprzątnięcia tej stajni Augiasza, ale niestety minister Konstanty Radziwiłł nałożonego nań ciężaru zadań nie udźwignął i z autopsji wiem, że w placówkach służby zdrowia na lepsze nie zmieniło się nic. Co będzie dalej? Niestety wciąż jestem pełen obaw, gdyż nie słyszałem, aby do tej pory Łukasz Szumowski, który zmienił na stanowisku K. Radziwiłła, miał jakieś mocne wejście i podjął radykalne kroki naprawcze. Obawiam się, że ten grzech zaniechania może być w przyszłości matką wielu kłopotów PiS-u.

Każda matka ma wiele kłopotów, te zaś, które decydują się na wielokrotne macierzyństwo, mają na jesieni życia kłopot z wysokością własnej emerytury. Jeśli na konwencji Zjednoczonej Prawicy, która odbyła się 14 kwietnia, zabrakło pochylenia się nad sprawą rozwiązania problemów z lecznictwem, to zapowiedź przyznania emerytur dla kobiet, które urodzą i wychowają minimum czworo dzieci, dla mnie jest strzałem w dziesiątkę i jestem pewien, że jeszcze bardziej przyczyni się on do zwiększenia liczby urodzeń. Wszystkich malkontentów, którzy jeszcze niczego nie spróbowali, a już narzekają i wiedzą, że się nie uda, namawiam, aby rozejrzeli się uważnie dookoła siebie, bo wtedy być może dostrzegą, że Polska stała się krainą wózków dziecięcych. Niedowiarków zapraszam do krakowskiej Nowej Huty w okolice placu Centralnego, gdzie bywam codziennie i stwierdzam, że w słoneczne przedpołudnia dominują na nim młode kobiety spacerujące z dziećmi. Nie wiem, czy znajdzie się choć jeden odważny, aby zanegować tezę, że jest to efekt programu 500+. Czy jeśli poprzedni program zdał egzamin celująco, to nie należy iść za ciosem i wprowadzić kolejny? Oczywiście, że należy, a nawet trzeba wprowadzić, ponieważ dzieci urodzone dzięki programowi Mama+ będą za ćwierć wieku utrzymywać dzisiejszych jego przeciwników, twierdzących, że jest to przedsięwzięcie mające utrzymać przy władzy dziś rządzącą partię polityczną.

Dzięki czemu wygrała prawica

Partia polityczna to organizacja, której celem jest zdobycie i utrzymanie władzy, więc osobom krytykującym posunięcia mające zapewnić ugrupowaniu ciągłość sprawowania rządów rekomenduję uzupełnienie wiedzy z podstaw politologii. Między wyborcą a partią musi być swoista symbioza, a wybory wygrywa ten lider, który dokładnie rozumie następujące oczekiwanie wyborcy: „Zagłosuję na was, ale w zamian oczekuję rządów, które zapewnią mi bezpieczne i dostatnie życie”. Tylko tyle i aż tyle. Oczywiście współczesny świat, ukształtowany często przez przekaz medialny, wydaje się o wiele bardziej skomplikowany, ale to jedynie pozory, gdyż ludzie oczekują bezpieczeństwa i „bułki z masłem”, a dopiero gdy mają zapewnione te podstawowe elementy, sięgają po dobra wyższego rzędu. Napisałem banał, prawda? Oczywiście, że banał, ale czy Bronisław Komorowski i Platforma Obywatelska nie zapłacili wysokiej ceny, bo o nim zapomnieli? Kampanie wyborcze oparte na strachu przed Jarosławem Kaczyńskim, głoszenie jakichś bzdur o cofnięciu Polski do średniowiecza oraz popędzanie społeczeństwa, aby za wszelką cenę goniło Europę, spowodowały, że Komorowski stał się jedynie pośmiewiskiem i dziś, nawet przez sprzyjające mu kiedyś liberalne media, jest obwiniany za porażkę zarówno własną w elekcji prezydenckiej, jak i w wyborach parlamentarnych roku 2015, które prawica wygrała głównie dzięki opartemu na rozdawnictwie programowi populistycznemu.

Program populistyczny być może i był, ale skoro stał się skuteczny i nie zdewastował finansów publicznych, to w czym problem? Tak, już słyszę ekspertów opowiadających mi o tragicznej sytuacji na rynku pracy, który został opuszczony przez tysiące kobiet otrzymujących 500 zł na kolejne dziecko, co pozwoliło im nie pracować, i że była to forma przekupstwa. Więc ja zapytam: jaki jakościowo był ten rynek pracy i jakie dominowały na nim gaże, skoro Kaczyński „kupił” sobie wyborców za około 120 euro? Chciałbym, aby ten fenomen został dogłębnie wyjaśniony, gdyż do dziś nie mogę pojąć, dlaczego obecnie nikt nie wspomina o „zielonej wyspie” Tuska, a głównym tematem teraźniejszych rozmów jest prospołeczny program, którego twarzami są kobiety – premier Beata Szydło i minister Elżbieta Rafalska. Powodem jest rozdawnictwo, które jest złe i które nie zastąpi aktywizacji, powiadacie państwo eksperci? Tak, macie rację, rozdawnictwo jest gorsze niż aktywizacja, podobnie jak leczenie jest gorsze niż profilaktyka, ale pacjent, który nazywa się społeczeństwo polskie, ze względu na stan, do jakiego został doprowadzony, potrzebował i potrzebuje zasilenia kroplówką finansową, a nie kolejnym wykładem o dobroczynnym działaniu jarmużu, który pity przez kolejne pięć lat przyniesie poprawę kondycji zdrowotnej. Na dalsze czekanie społeczeństwu już zabrakło cierpliwości.

I zagłosują znów

Jeśli moim Czytelnikom nie zabrakło cierpliwości i dobrnęli oni do tego miejsca, to bardzo dobrze. Ostrzegałem na początku, że jestem socjalistą, tekst będzie eklektyczny i populistyczny, lecz umyślnie nie dodałem, że będzie optymistyczny. Mamy piękną wiosnę, dużo słońca, poprawę kondycji finansowej społeczeństwa, więc nawet ja, zawodowy poszukiwacz dziury w całym, jestem pełen optymizmu i wiem, że mimo zawirowań wokół prawicy efekt będzie dobry. Rekomenduję rządowi pilne prace nad poprawieniem sytuacji w służbie zdrowia, obniżeniem i uproszczeniem danin oraz podwyższeniem kwoty wolnej od podatku, co wzbogaci ludzi i wtedy na was znów zagłosują. Bo byt kształtuje świadomość.
Howgh!


Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Samotnik. Nałogowy kawosz i czytacz politycznych newsów. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nie za późno?

Salvini obstaje przy swoim i podkreśla, że krzyże w urzędach są odwołaniem do wartości, na których budowana była Europa i Italia.

Zderzenie z włoskimi realiami dotyczącymi kwestii imigrantów następuje w takich miejscach, jak m.in. neapolitański dworzec kolejowy. Po wyjściu ze Stazione Centrale człowiek natychmiast wpada w tłum oblegający chodniki wokół Piazza Garibaldi. A tam – jak w Afryce. I to, drodzy Państwo, nie jest przesada. Ludzi o białym kolorze skóry jest po prostu dużo, dużo mniej. Spacer w stronę Forcelli (zabytkowa dzielnica Neapolu) zamienia się w marsz pomiędzy setkami imigrantów.

Są młodzi, ubrani w sportowe, drogie ubrania, mają markowe buty, telefony komórkowe, są krzykliwi i pewni siebie.

Pewien neapolitańczyk, który mieszka w Warszawie od ponad dwudziestu lat, powiedział mi ostatnio, że gdy wybrał się niedawno w rodzinne strony, to nie poznał własnego miasta. Nie z racji zmian w architekturze, tylko z powodu tego, iż wiele dzielnic zostało dosłownie zawładniętych przez imigrantów. To oczywiście pogłębia problemy zmagającego się od dawna z biedą Neapolu, ale także wyjaśnia sukcesy wyborcze takich partii jak Lega czy Movimento 5 Stelle. Ostre postawienie sprawy dotyczącej tzw. polityki przyjmowania sprowadziło oczywiście na Salviniego gromy i liczne ataki.

Podobnie zresztą jak i inne jego decyzje, choćby ta z marca tego roku – o forsowaniu prawa, które zobowiąże wszystkie włoskie urzędy i instytucje do zawieszania krucyfiksów w widocznych miejscach. Projekt ustawy przewiduje, iż obowiązek dotyczyć ma także szkół, a za złamanie tego nakazu będą obowiązywały kary finansowe, nawet do tysiąca euro.

Lewicowa opozycja zaczęła szaleć i pytać: „Kiedy zaczniecie palić czarownice na stosach?”. Jednak Salvini twardo obstaje przy swoim i podkreśla, że krzyże w urzędach nie mają nic wspólnego z tolerancją ani z otwarciem na różne kultury i religie. Są odwołaniem do wartości, na których budowana była Europa i Italia. Tylko… Czy to wszystko nie jest za późno?

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl