Getto walczy! 75. rocznica powstania w warszawskim getcie

  

Minęło siedemdziesiąt pięć lat od Powstania w Getcie Warszawskim. 19 kwietnia 1943 r., nad ranem, na teren getta wjechały pierwsze niemieckie jednostki. Spotkały się ze zorganizowanym i skutecznym oporem. Niemcy, zaskoczeni, musieli się wycofać. Ludobójcza akcja, którą hitlerowcy nazywali „Grossaktion” była częścią zakrojonego na szeroką skalę planu wymordowania polskich Żydów. Jednak oni postanowili walczyć – i to w sytuacji, w której wiadomo było, iż powstanie jest skazane na klęskę. Walczyli o honor i godność, walczyli by przeciwstawiać się złu. Ich odwaga i nieugięta postawa zdumiewała niemieckich przywódców. Morzeni głodem, pozbawieni środków do życia, polscy Żydzi dawali przykłady niezwykłego bohaterstwa. Wspierani przez Polaków bili się z wielokrotnie silniejszym, posiadającym przewagę pod każdym względem, wrogiem. Trwali w oporze dużo dłużej niż zakładali to Niemcy. „Grossaktion” miała zakończyć się w trzy dni. Przeciągnęła się do kilku tygodni. Powstanie w Getcie to piękna karta polskich dziejów. W specjalnym dodatku Gazety Polskiej – wspominamy z jednej strony bohaterów tamtych dni, a z drugiej przypominamy sylwetki niemieckich zbrodniarzy… – pisze Tomasz Łysiak we wstępie do dodatku „Getto walczy!".

O przyczynach wybuchu powstania i jego przebiegu napisała prof. Małgorzata Gmurczyk-Wrońska w artykule „Może wszyscy zginiemy, lecz nie poddamy się".

19 kwietnia 1943 r. o godzinie 6 rano, w wigilię żydowskiego święta Paschy, niemieckie odziały wojskowe i policyjne, wspierane przez współpracujące z nimi formacje ukraińskie i łotewskie, wkroczyły do warszawskiego getta. Jego mieszkańcy chwycili za broń. I chociaż już dwa dni wcześniej dotarły do Niemców informacje o przygotowaniach powstańczych, nie przypuszczali, iż walki będą tak zacięte. Ze zdumieniem pisali „Ci bandyci stawiali zbrojny opór”.

 

Prof. Gmurczyk-Wrońska przypomniała też, że powstanie w getcie warszawskim było pierwszym zorganizowanym czynem zbrojnym Żydów w czasie II wojny światowej. Autorka zacytowała poruszającą odezwę, którą 23 kwietnia 1943 r. Żydowska Organizacja Bojowa przekazała Polakom:

Wśród dymu pożarów i kurzu krwi mordowanego getta Warszawy – my – więźniowie getta – ślemy Wam bratnie, serdeczne pozdrowienia.

Wiemy że w serdecznym bólu i łzach współczucia, że z podziwem i trwogą o wynik tej

walki przyglądacie się wojnie, jaką od wielu dni toczymy z okrutnym okupantem.

Lecz wiedzcie także, że każdy próg getta jak dotychczas, tak i nadal będzie twierdzą, że

może wszyscy zginiemy w walce, lecz nie poddamy się; że dyszymy, jak i Wy żądzą

odwetu i kary za wszystkie zbrodnie wspólnego wroga.

Toczy się walka o Waszą i naszą Wolność.

O Wasz i nasz – ludzki, społeczny, narodowy – honor i godność.

Pomścimy zbrodnie Oświęcimia, Treblinek, Bełżca, Majdanka.

Niech żyje braterstwo broni i krwi walczącej Polski! Niech żyje Wolność!

Śmierć katom i oprawcom.

Niech żyje walka na śmierć i życie z okupantem!

Piotr Dmitrowicz opisuje sylwetki dwóch legendarnych przywódców powstania – Mordechaja Anielewicza z Żydowskiej Organizacji Bojowej i Pawła Frenkela, który stał na czele Żydowskiego Związku Wojskowego. O bojownikach z tej ostatniej formacji wiemy niewiele, przez lata ich udział w walkach był pomijany milczeniem i marginalizowani. Tymczasem Dmitrowicz przywołuje wspomnienia Emanuela Ringelbluma, który opisał uzbrojenie ŻZW:

Obejrzałem arsenał ŻZW. Lokal mieścił się w niezamieszkanym domu, tzw. dzikim domu przy ul. Muranowskiej 7, w 6-cio pokojowym lokalu na pierwszym piętrze. W pokoju kierownictwa było zainstalowane pierwszorzędne radio (...). Członkowie kierownictwa ŻZW, z którymi prowadziłem rozmowę przez kilka godzin, byli uzbrojeni w rewolwery zatknięte za pasem. W dużych salach na wieszakach znajdowała się broń różnego rodzaju, a więc ręczne karabiny maszynowe, karabiny, najrozmaitszego rodzaju rewolwery, ręczne granaty, torby z amunicją, mundury niemieckie, którymi tak skutecznie posługiwano się w akcji kwietniowej, itp. W pokoju kierownictwa był wielki ruch, jak w prawdziwym sztabie; odbierano tu rozkazy dla skoszarowanych punktów, w których gromadzono i szkolono przyszłych bojowców. Przynoszono raporty o ekspropriacjach, dokonanych przez poszczególne grupy u zamożnych osób na rzecz uzbrojenia ŻZW. W mojej obecności zakupiono tam u byłego oficera armii polskiej broń za ćwierć miliona złotych; na co dano zaliczkę 50 tys. zł.; zakupiono dwa karabiny maszynowe po 40 tys. zł.; większą ilość granatów ręcznych i bomb.

Wreszcie Tomasz Łysiak kreśli porażającą sylwetkę kata powstania:

Jürgen Stroop. Wysoki, postawny, na zdjęciach często stoi w wysokich butach do końskiej jazdy. Czasem ma czapkę górskich oddziałów, z charakterystyczną szarotką na boku. Na niektórych fotografiach z getta, z kwietnia i maja 1943 r. pozuje z uśmiechem, otoczony osobistą ochroną. Śmieją się także inni oficerowie. Tuż za nimi widać, stojącą na gruzach rodzinę żydowską, ale ból i cierpienie Żydów zdaje się nie obchodzić Niemców. W końcu „to tylko Żydzi”, czyli – w oczach hitlerowców – podludzie nie zasługujący na litość i współczucie. To „zwierzęta”.

Stroop pozostawił po sobie raport, który sporządził po likwidacji warszawskiego getta. Pisze Łysiak:

W swoim raporcie sporządzonym po zakończeniu walk Jürgen Stroop wyliczył „zlikwidowanych” Żydów (czyli zabitych bądź wywiezionych do obozów) zamykając wszystko sumą 56065. To więcej niż było w istocie. Ale podobała mu się ta liczba. Symetryczna. Z piątkami po brzegach i zerem w środku. Mordowanie uważał za rodzaj sztuki. Dlatego 16 maja z lubością, własnoręcznie, jakby grając na jakimś instrumencie zagłady, wysadził w powietrze Wielką Synagogę warszawską. To był ostatni akord.

Cały dodatek „Getto walczy!" można przeczytać w najnowszym dodatku do tygodnika GP.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tygodnik GP/historia

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tragedia w Darłówku. Będą dalsze poszukiwania

/ flickr.com/Marek M./CC BY-SA 2.0

  

Zakończona wczoraj fiaskiem akcja poszukiwawcza w morzu dwojga rodzeństwa, które zaginęło 14 sierpnia w Darłówku, dziś o godzinie 9:00 zostanie wznowiona przez nurków.

Rzecznik prasowa sławieńskiej policji Agnieszka Łukaszek potwierdziła, że nurkowie ratownicy „wznowią akcję poszukiwawczą dziś o godz. 9 na tym samym odcinku, na którym pracowali w czwartek”.

To oznacza, że nurkowie, jeśli pozwoli na to pogoda, jeszcze raz sprawdzą odcinek między zachodnim a wschodnim falochronem. Wczoraj zakończyli akcję po godz. 15. Na miejscu pozostali policjanci, by z lądu patrolować linię brzegową.

We wtorek po południu na plaży w Darłówku Zachodnim matka zgłosiła zaginięcie jej trojga dzieci, chłopców w wieku 14 i 13 lat oraz 11-letniej dziewczynki. Według policyjnych ustaleń, kobieta miała na chwilę spuścić je z oczu, wychodząc z najmłodszym dzieckiem do pobliskiej toalety. Jeszcze we wtorek ratownicy wyciągnęli z morza 14-latka. Reanimacja okazała się skuteczna, ale chłopiec nie przeżył kolejnego dnia - zmarł w szpitalu w Koszalinie. Dwojga zaginionych dzieci jeszcze nie udało się odnaleźć.

Pełniąca obowiązki prokuratora rejonowego w Koszalinie Alicja Kowal informowała, że wszczęte będzie śledztwo w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia trójki dzieci przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki nad nimi. Śledztwo dotyczyć będzie także nieumyślnego spowodowania śmierci jednego z dzieci.

Na tę chwilę potwierdzony jest zgon jednego dziecka, dwoje uznanych jest za zaginione – wyjaśniła prokurator dodając, że oba czyny zagrożone są karą pozbawienia wolności do 5 lat.

Prokurator Kowal powiedziała, że postępowanie prowadzone jest w sprawie, nikt nie usłyszał zarzutów. Kontynuowane są czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia. Wielu świadków już zostało przesłuchanych, w tym - jak poinformowała prokurator - rodzice dzieci.

W Sulmierzycach w Wielkopolsce, z której pochodzi rodzina, piątek ogłoszono dniem żałoby w mieście. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl