Rząd dostrzega problem zatorów płatniczych

/ frycyk01

  

- Opublikowanie Zielonej Księgi, mającej być remedium na problemy przedsiębiorców związane z zatorami płatniczymi to dowód, że rząd dostrzega "błędne koło", z którego wyjściem miałoby być stworzenie stosownych regulacji - wskazał w komentarzu Michał Pawlik, prezes spółki SMEO.

Na stronie internetowej Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii opublikowało Zieloną Księgę z propozycjami rozwiązania problemu, z którym - jak się szacuje - zetknęło się ponad 90 proc. przedsiębiorstw. Dokument ma zapoczątkować dyskusję nad zmianą tej sytuacji.

W Zielonej Księdze resort pyta m.in., jak skutecznie ograniczać wydłużanie terminów umownych, w jaki sposób skłaniać kontrahentów do zapłaty w terminie, czy i w jaki sposób prawo powinno przewidywać sankcje dla przedsiębiorstw, które notorycznie nadużywają swojej przewagi ekonomicznej i generują duże zatory płatnicze.

Według Pawlika, szefa spółki zabezpieczającej płynność finansową mikroprzedsiębiorstw, aż 70 proc. firm, które zetknęły się z problemem zatorów, przyznaje, że wpływa to negatywnie na terminowość regulowania ich własnych zobowiązań.

"W najgorszej sytuacji są obecnie mali przedsiębiorcy. Z jednej strony mają gorszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z dużymi klientami, z drugiej strony przez lata mieli utrudniony dostęp do bardziej zaawansowanych produktów finansowych stabilizujących płynność finansową i tych narzędzi nie znają"

- zaznaczył prezes spółki wytypowanej przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu do reprezentowania Polski na tegorocznych targach Hannover Messe. Jak dodał, co trzecia mała firma sięga w celu poprawy płynności finansowej "po nieodpowiednio dobrane narzędzia finansowe lub w ogóle nie potrafi zareagować na problemy".

Drugim obok regulacji filarem poprawy sytuacji powinna być, jak podkreślił Pawlik, "edukacja finansowa polskiego sektora MSP i kształtowanie postaw przedsiębiorczych". "Świadomość i umiejętność korzystania z narzędzi finansowych pozostawia w Polsce wiele do życzenia. Obecnie zaledwie 2,8 proc. małych i średnich firm korzysta z faktoringu, czyli możliwości wcześniejszego uwolnienia środków z wystawionych faktur na spłatę bieżących zobowiązań i inwestycje w dalszą działalność" - wskazał.

Jak zaznaczył, mniej niż połowa firm weryfikuje w jakikolwiek sposób wiarygodność nowych kontrahentów przed nawiązaniem współpracy. "Małe firmy mają do dyspozycji coraz więcej możliwości zabezpieczania płynności finansowej, muszą jednak te możliwości poznać i nauczyć się je stosować" - ocenił Pawlik.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szwedzki premier musi odejść

/ pixabay.com/Unif

  

Socjaldemokratyczny premier Szwecji Stefan Loefven nie otrzymał wotum zaufania od nowego parlamentu i został zmuszony do dymisji. Nie wiadomo, kto będzie jego następcą, bo żaden z bloków partyjnych nie uzyskał większości w wyborach z 9 września

Za odsunięciem od władzy Loefvena głosowało 204 parlamentarzystów, a za kontynuacją jego rządów było 142 deputowanych.

Dotychczasowy szef szwedzkiego rządu pozostanie na stanowisku do czasu wyłonienia następcy, a to może potrwać długo z uwagi na skomplikowaną sytuację w parlamencie. Żaden z dotychczasowych bloków: ani czerwono-zielony z Partią Robotniczą - Socjaldemokraci na czele (144 mandaty) ani centroprawicowy sojusz konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej z Partią Centrum, Chrześcijańskimi Demokratami oraz Liberałami (143 mandaty) nie dysponuje większością w 349-miejscowym Riksdagu.

Przyczyną takiej sytuacji jest sukces nacjonalistycznej i przeciwnej imigrantom partii Szwedzcy Demokracji, która w wyborach uzyskała 62 mandaty.

Odwołany przez parlament premier Loefven powiedział po głosowaniu, że "jego wolą jest kontynuacja rządzenia" oraz, że "jest gotowy do rozmów". W tym celu socjaldemokraci chcą zbudować większość, przełamując dotychczasowy podział na bloki partyjne. Liczą na współpracę z Partią Centrum oraz Liberałami. Z drugiej strony centroprawica, której przedstawiciel Andreas Norlen został w poniedziałek wybrany na przewodniczącego parlamentu, liczy na stworzenie własnej alternatywy i zaprasza socjaldemokratów do rozmów.

Żadna z partii nie chce jednak oficjalnie współpracować ze Szwedzkimi Demokratami. Mimo że partia ta jest trzecią siłą w parlamencie, przegłosowana przez pozostałe ugrupowania nie otrzymała żadnego stanowiska w prezydium parlamentu.

Według dziennika "Dagens Nyheter" sytuacja w szwedzkim parlamencie jest taka, że można się spodziewać powtórki z Belgii, gdzie przez 500 dni władze sprawował tymczasowy rząd. Dotychczas utworzenie nowego rządu w Szwecji trwało najdłużej 25 dni. Po swoim odwołaniu premier Loefven nie będzie mógł jednak podejmować dalekosiężnych decyzji ani dokonywać ważnych zmian personalnych. Szef rządu utracił także prawo do zarządzenia przedterminowych wyborów.

Przewodniczący parlamentu Norlen, którego konstytucyjną rolą jest prowadzenie rozmów na temat zbudowania większości rządowej w parlamencie, zapowiedział ich rozpoczęcie na czwartek.

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl