Ile trzeba odczekać "po kielichu", zanim wsiądziemy za kółko?

/ pixabay.com

Młodzi kierowcy nie wiedzą, jak długo muszą odczekać po wypiciu danej ilości alkoholu, aby prowadząc auto mieć pewność, że są już trzeźwi - wynika z ankiety śląskiej policji. Co drugi badany przyznał, że zdarzyło mu się wsiadać za kierownicę bez takiej pewności.

Funkcjonariusze drogówki określają niektóre zdobyte w badaniu informacje jako alarmujące. Podkreślają, że picie alkoholu jest wciąż jedną z głównych przyczyn tragedii na drogach. W 2017 roku tylko w woj. śląskim doszło do 1201 zdarzeń spowodowanych przez kierujących i pieszych pod wpływem alkoholu, w tym 214 wypadków, w których 15 osób zginęło oraz 232 zostały ranne.

W ramach ruszającej właśnie kampanii społecznej "Alkohol na drodze zabija" śląska policja w marcu i kwietniu 2018 r. przeprowadziła badania ankietowe na próbie 238 kierowców, których średnia wieku wyniosła 22 lata, a średnie doświadczenie za kierownicą - 3 lata. Badania przeprowadzano głównie na uczelniach.

Co trzeci młody kierowca przyznał, że wsiada za kierownicę po kilku godzinach od picia alkoholu, 41 proc. na drugi dzień rano, a 8 proc. bezpośrednio po spożyciu. Jednocześnie aż 32 proc. badanych przyznało, że wie iż jazda nawet po jednym piwie nie jest dozwolona; 23 proc. badanych mężczyzn uważa jednak, że wypicie jednego piwa jest dozwolone bezpośrednio przed jazdą samochodem. Tej opinii nie podzieliła żadna ankietowana kobieta.

24 proc. ankietowanych kierowców badało i znało tempo swojego metabolizmu alkoholu, 76 proc. – nie. Jednocześnie ponad połowa (54 proc.) respondentów przyznała, że znalazła się w sytuacji, w której nie była pewna swojego stanu trzeźwości, wsiadając za kierownicę.

- Jeszcze bardziej alarmujące okazały się odpowiedzi na pytania o możliwość świadomego prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Młodzi kierowcy nie wykluczyli jazdy po alkoholu w niektórych określonych sytuacjach, wiedząc oczywiście, że takie działanie jest niebezpieczne i niezgodne z prawem - powiedział komisarz Mirosław Dybich z Wydziału Ruchu Drogowego komendy wojewódzkiej w Katowicach.

Aż 79 proc. byłoby skłonnych złamać przepisy, pomagając osobie w niebezpieczeństwie lub chorej, 16 proc. – gdy wypiło niewiele, 13 proc. – gdy miałoby do przejechania krótki odcinek, po 8 proc. – gdyby miało pewność, że nie napotka patrolu policji oraz gdyby musiało się przyznać bliskiej osobie, np. rodzicom, że jest pod wpływem alkoholu.

- Te wyniki nie rokują dobrze. Młodzi kierowcy, biorący udział w badaniu skoncentrowali się w odpowiedziach na unikaniu odpowiedzialności za jazdę po pijanemu, a nie na niebezpieczeństwach, jakie to zachowanie niesie dla nich oraz innych uczestników ruchu drogowego - wskazał Dybich.

Dodał, że bardzo słabo wypadły również odpowiedzi na pytania dotyczące znajomości konsekwencji prawnych za prowadzenie po alkoholu.

Zgodnie z nowymi, zaostrzonymi przepisami, kierowca prowadzący pojazd pod wpływem alkoholu musi liczyć się z utratą prawa jazdy na okres od 3 do 15 lat. Jednocześnie będzie musiał powtórnie zdawać egzaminy na prawo jazdy, jeśli zaliczy testy psychologiczne, badania lekarskie oraz odbędzie kurs reedukacyjny w zakresie problematyki przeciwalkoholowej i przeciwdziałania narkomanii.

Równocześnie grozi mu dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, gdy spowoduje wypadek drogowy ze skutkiem śmiertelnym. Kolejną dolegliwością jest grzywna orzekana przez sąd oraz wpłacenie kwoty 5 tys. złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Takiemu prowadzącemu grozi również kara pozbawienia wolności do lat 2.

- Te niezwykle poważne konsekwencje, mające wpływ na życie, rodzinę, czasami związane z utratą pracy. np. w przypadku kierowców zawodowych, pozostają powszechnie nieznane większości prowadzących auta - przypomniał Dybich.

Badania ankietowe były pierwszym etapem kampanii "Alkohol na drodze zabija". Policjanci planują kolejne jej elementy m.in. prowokację z udziałem kierowcy, udającego osobę nietrzeźwą.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kraje Grupy Wyszehradzka są solidarne. Polska i Słowacja myślą identycznie ws. budżetu UE

/ Kancelaria Premiera \ flickr.com

Rozmawialiśmy o wieloletnich ramach finansowych, co do których Polska i Słowacja myślą praktycznie identycznie, o przyszłości funduszu spójności, o kierunkach inwestycji związanych z budżetem UE - podkreślił premier Mateusz Morawiecki po dzisiejszym spotkaniu w Warszawie z premierem Słowacji Peterem Pellegrinim.

Morawiecki wyraził radość z bardzo dobrej „współpracy na wielu polach” ze Słowacją, m.in. gospodarczej i handlowej.

Polska i Słowacja to ważni partnerzy handlowi dla siebie. My zwykle cenimy sobie tę rosnącą wymianę handlową, cieszymy się ze współpracy na polu turystycznym, kulturalnym, wymiany studentów. To są wszystko bardzo ważne akcenty, które pogłębiają naszą strukturalną i strategiczną współpracę pomiędzy Republiką Słowacką a Polską

- mówił szef polskiego rządu.

Morawiecki poinformował też, że podczas spotkania rozmawiał z premierem Słowacji na „wielu bardzo kluczowych tematów”.

Rozmawialiśmy o wieloletnich ramach finansowych, co do których Polska i Słowacja myślą praktycznie identycznie o przyszłości funduszu spójności, o funduszach regionalnych, o przyszłych głównych kierunkach inwestycji związanych z budżetem UE

- podkreślił premier.

Jak dodał podczas spotkania rozmawiano także o współpracy w ramach NATO. 

Cieszymy się z tego, że jest coraz bardziej pogłębiona współpraca między Polską a Słowacją w obszarze obronnym

- podkreślił szef polskiego rządu.

Na wspólnej konferencji prasowej, Morawiecki oświadczył, że Polska i Słowacja to kraje, które w pełni wspierają integrację europejską.

W tym kontekście chcemy zaznaczyć, że kraje Europy Środkowej od 14 lat są krajami członkowskimi UE. Jeszcze daleko nam do względnego wyrównania poziomu życia, PKB na głowę mieszkańca, czy chociażby poziomu infrastruktury do Europy Zachodniej, która po II wojnie światowej mogła się rozwijać bez przeszkód

 - zauważył szef polskiego rządu.

Innym tematem rozmów - jak mówił premier - była sytuacja małych i średnich firm w UE, a także swoboda świadczenia usług.

To jest ta swoboda traktatowa, pochodząca z Traktatów Rzymskich, która pozostawia bardzo wiele do życzenia. My chcemy zaznaczyć naszą mocną pozycję Europy Środkowej i Wschodniej również w tym obszarze, chcemy, żeby nasze firmy transportowe, logistyczne, budowlane były traktowane w sposób uczciwy, jednakowy, tak jak my traktujemy towary i usługi z krajów zachodnich u nas

 - podkreślił.

Premierzy Polski i Słowacji zgodzili się także - podkreślił Morawiecki - w temacie budowy gazociągu Nord Stream II.

Nie chcemy dalszej monopolizacji relacji gazowych. To jest bardzo ważny surowiec energetyczny, który musi być poddany ustawodawstwu unijnemu, to po pierwsze. Po drugie, dywersyfikacja źródeł dostaw gazu jest ważnym, strategicznym tematem zarówno dla Polski, jak i dla Słowacji

- mówił.

Źródło: PAP, niezalena.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl