Święte krowy w aferze reprywatyzacyjnej. „To proces jak z Kafki”

/ fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

To proces jak z Kafki. Totalny matrix – tak komentował dziś wyrok stołecznego sądu Jan Śpiewak, znany z ujawniania informacji dotyczących afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. Sąd uznał, że nie ma on prawa sugerować udziału burmistrza dzielnicy Śródmieście w aferze reprywatyzacyjnej, bo nie leży to w interesie społecznym.

Jestem jedynym politykiem skazanym w sprawie afery reprywatyzacyjnej. Sąd skazał mnie za złożenie zawiadomienia do prokuratury na barona warszawskiej Platformy Obywatelskiej

- stwierdził po wyroku Jan Śpiewak, prezes Stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa. 

Zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie, Śpiewak musi przeprosić byłego burmistrza Śródmieścia Wojciecha Bartelskiego za stwierdzenie, że mógł działać w „zorganizowanej grupie przestępczej”. Śpiewak wyraził się tak o byłym burmistrzu podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez stowarzyszenie w lipcu 2017 r. Uchylał wówczas kulisy decyzji o likwidacji gimnazjum, która otworzyła drogę do przejęcia nieruchomości przez Macieja M., aresztowanego później jednego z bohaterów afery reprywatyzacyjnej. Informował również o składaniu zawiadomień do prokuratury wobec Bartelskiego.

Sędzia Tadeusz Bulanda uznał, że były to stwierdzenia nieprawdziwe, których Śpiewak nie miał prawa użyć. Według sędziego naruszył on dobre imię i cześć działacza PO. 

Sąd przyznał wprawdzie, że Bartelski jako osoba publiczna powinien liczyć się z możliwością wypowiadania wobec niego krytycznych stwierdzeń. Mimo to sędzia Bulanda uznał winę pozwanego.

To wyrok I instancji, strona pozwana już zapowiedziała apelację.

Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny. Sędzia przywoływał zdania, których nigdy nie wypowiedziałem. Nie mówiłem, że Wojciech Bartelski był w grupie przestępczej, ale że mógł w niej być

– stwierdził w rozmowie z nami Śpiewak.

To, że jestem jedynym politykiem skazanym w aferze reprywatyzacyjnej, wiele mówi o tym, gdzie stoimy w dwa lata po ujawnieniu tej afery. Osoby, które rzucają światło na aferę, które domagają się odpowiedzialności od polityków PO, są ścigane i skazywane przez polskie sądy. Tymczasem politycy Platformy, którzy umożliwili działalność grup przestępczych, są bezkarni. To naprawdę oburzające

– mówił Śpiewak. 

W myśl wyroku ma on przeprosić Bartelskiego na dwóch portalach koncernu TVN. Aktywista, który mówił, że jest wstrząśnięty wyrokiem, jest przeciwny reformom sądów dokonywanych obecnie. Stwierdził jednak, że polskie sądownictwo powinno zostać poddane gruntownym zmianom.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Inka i Łupaszko już wrócili. Teraz czas na Zygmunta Nowakowskiego! ZOBACZ FILM

/ arch.

  

Przed wojną jego felietony czytały co tydzień 4 miliony Polaków. W 1955 r. na stadionie w Manchesterze przemawiał do 8 tysięcy emigrantów: „Rzekoma Polska, w której rządzą agenci sowieccy, jest oszustwem! Głosić to jest naszym wielkim, zbiorowym obowiązkiem”. Tłum powtórzył za nim mickiewiczowską przysięgę, dla braci w sowieckich łagrach: „Jeśli zapomnę o nich Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”. Władze w PRL wpadły we wściekłość i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Dziś, w III RP, próbuje się zamilczeć pamięć o nim, bo jego twórczość, podobnie jak Józefa Mackiewicza, to bomba z opóźnionym zapłonem.

Poniżej obejrzeć mogą Państwo niezwykłą rozmowę z dr Pawłem Chojnackim, historykiem, który walczy o przywrócenie pamięci o duchowym przywódcy niezłomnej emigracji.


„Pies warujący na sztandarze polskości”

- Ktoś kiedyś nazwał go „psem warującym na sztandarze polskości”. Nie uważał tego za obraźliwie, uznawał, że to jego rola. Gdyby we wrześniu 1939 r. trafiła go bomba, miałby dziś w Krakowie swój pomnik, ulicę i szkołę swojego imienia. Ale nie ma, bo przeżył, a to co pisał i mówił o komunizmie i nowych elitach, jest dla nich nie do przyjęcia do dziś – powiedział dr Chojnacki w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.


- Sprawa Zygmunta Nowakowskiego to najbardziej drastyczny przykład, jak skuteczna może być chirurgia pamięci. On przed wojną miał popularność dzisiejszych celebrytów. Gdy siadał w krakowskich kawiarniach, ludzie zatrzymywali się przed nimi. Był jednym z ostatnich ludzi renesansu, mających wielkie osiągnięcia w bardzo odmiennych dziedzinach – ocenia historyk.

Zasięg jego felietonów publikowanych w „Ikacu”, redakcja szacowała na 4 miliony czytelników, bo podawano je sobie z rąk do rąk.
 

Zygmunt Nowakowski bije na głowę Pawła Jasienicę
Zdaniem dr Chojnackiego, gdyby III RP była krajem w pełni suwerennym, o Nowakowskim uczono by w szkołach.

- Przecież „Wieczory pod dębem”, czyli jego książka składająca się z felietonów historycznych, opracowana przez Lidię Ciołkoszową, bije na głowę Pawła Jasienicę. Próbowałem czytać Jasienicę po latach i nie bardzo się chciało, za dużo tam gomułkowskich wtrętów. U Nowakowskiego jest większy oddech, to jest książka nie przynależąca do historii literatury, tylko ciągle żywa. Powinna znaleźć się wypisach szkolnych, licealnych i gimnazjalnych – mówi Paweł Chojnacki.


Wystarczy posłuchać legendarnego wystąpienia Zygmunta Nowakowskiego na stadionie w Manchesterze (jego fragment obejrzeć można w programie od 20 minuty), by zrozumieć powody zamilczania pisarza. Nowakowski przeciwstawił się propagandzie władz PRL, które twierdziły, że emigranci powinni wrócić i włączyć się w budowę nowe rzeczywistości: - Nęcą nas i wabią, wołając: >>Budujcie razem z nami nasz polski, własny, cały dom!<<. Nieprawda! Ten dom nie jest ani polski, ani własny, ani cały.


Zbrodniarze, zrobiliście z Polski jedno wielkie więzienie!
Pytał też w owym przemówieniu: - Propaganda warszawska cynicznie obiecuje nam rozgrzeszenie z naszych win i zbrodni. Jakież to zbrodnie, jakie winy? I kto ma nas z nich rozgrzeszać? Zbrodniarze, którzy z Polski zrobili jedno wielkie więzienie?


Gdy propaganda PRL obiecywała emigrantom normalizację, przypominał w dramatycznym apelu o tych, którzy siedzą w sowieckich łagrach: - Manifestacja dzisiejsza poświęcona jest także sprawie tysięcy, tysięcy Polaków, którzy dogorywają gdzieś w łagrach sowieckich, w stepach czy tajgach. To nasi bracia. Mam do wszystkich obecnych prośbę. Prośbę, byśmy po cichu, w duszy, albo nawet głośno, powtórzyli pewne słowa. Jest u Mickiewicza moment, gdy jeden z więźniów w celi bazyliańskiej, Sobolewski, opisuje scenę wywożenia Polaków na Sybir. Kończy ten opis, składając przysięgę: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”.


Słowa przysięgi powtórzył głośno cały stadion, a władze komunistyczne zawrzały i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Odpowiadał: - Manchester zalazł im mocno za skórę, był zaś aktem nie terroru moralnego, ale siły moralnej. Wszystkie apele wzywające nas do powrotu spaliły na panewce.


Cała rozmowa o celowo zamilczanym pisarzu, przywódcy duchowym niezłomnej emigracji poniżej:
 

 

Źródło: niezalezna.pl, Radio Poznań

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl