Trump i Rosja: Yes, we can

Przed wyborami prezydenckimi, aby jeszcze bardziej wyeksponować wizerunek Putina jako twardego cara karzącego zdrajców, rosyjskie służby dokonały zamachu na Skripalów. Zapewne nie spodziewały się aż takiej reakcji Zachodu, a zwłaszcza USA. Niemal połowa wyrzuconych rosyjskich „dyplomatów” z blisko 20 państw to zasługa Amerykanów. Kiedyś hasłem kampanii Baracka Obamy było słynne „Yes, we can” (Tak, możemy). Okazało się skuteczne.

Dziś to Donald Trump wciela je w życie. Zwłaszcza w kontekście Rosji. Wbrew oczekiwaniom nienawidzących go liberalno-lewicowych elit stosuje wobec Kremla politykę równie ostrą, co Biały Dom w latach 80. Trump wszedł w buty Reagana. Na szczęście dla swojego kraju, ale też – co dla mnie ważniejsze – na szczęście dla Polski i całego naszego regionu. Dzieje się to w czasie, gdy Moskwa słabnie ekonomicznie. Wtedy zawsze, jak uczy historia, Rosja staje się bardziej agresywna i imperialna. To dlatego nie dziwią doniesienia estońskich (i nie tylko) służb o nowych werbunkach rosyjskich agentów czy informacje o wzmożonej aktywności Rosjan w krajach aspirujących do UE, jak Serbia, Czarnogóra czy Albania. Niedźwiedź nie śpi, zapewniam!

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Morderca jest wśród nas

Uwaga! Uwaga! Jeden z ubeckich morderców, najokrutniejszych śledczych stalinowskiej bezpieki, po krótkiej odsiadce na warszawskiej Białołęce przebywa na wolności! Jerzy Kędziora urodził się w 1925 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jego matka, Lucyna Gajewska, była krawcową.

Ojciec Daniel, szewc, w II RP skazany za działalność w KPP, w czasie wojny w Związku Patriotów Polskich w Gruzji, po 1945 r. w PPR. Matka awansowała na pracownika Wydziału ds. Kultury i Oświaty MBP. W powojennej ankiecie czytamy, że po wrześniu 1939 r. Kędziora przebywał we Lwowie, miał obywatelstwo sowieckie. Następnie w szeregach przestępczej GL i AL. Współpracownikiem MBP został w lutym 1945 r., a pracownikiem w maju tego roku. Dochrapał się stanowiska kierownika sekcji śledczej i pozytywnych opinii szefa wszystkich „śledzi” Jacka Różańskiego (Józefa Goldberga), który 9 września 1953 r. pisał o Kędziorze: „Prowadząc śledztwo w szeregu sprawach o znaczeniu ogólnopaństwowym osiągnął poważne wyniki operacyjne i polityczne”. Nad więźniami znęcał się, pracując na Rakowieckiej i w tajnym więzieniu bezpieki w Miedzeszynie pod Warszawą (kryptonim „Spacer”), jako członek Grupy Specjalnej MBP, przekształconej następnie w X Departament. Represjonował m.in. dowódców AK/WiN: płk. Franciszka Niepokólczyckiego i mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”. W III RP proces Jerzego Kędziory został zawieszony ze względu na rzekomą śmierć wszystkich jego ofiar. Ale zaprotestował Wacław Sikorski: ja przecież jeszcze żyję. Tylko dzięki byłemu AK-owcowi sprawa była kontynuowana. Kędziora – ostatecznie skazany na 4 lata – trafił za kratki. Współwięzień z celi opowiadał, że był w bardzo dobrej kondycji fizycznej – codziennie rozciągał się, robił pompki. Na Białołękę przyjechał z dużą ilością papierosów, aby inni osadzeni dbali o porządek w celi. W końcu wystarał się o przedterminowe zwolnienie ze względu na… zły stan zdrowia. Krwawy ubecki kat Jerzy Kędziora powrócił do swojego mieszkania na warszawskim Bródnie.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl