Biskupi zawiedzeni głosowaniem nad projektem "Zatrzymaj aborcję" w sejmowej komisji

/ Twitter.com/@EpiskopatNews (screenshot)

  

Biskupi ubolewają, że głos obywateli nie został dotąd wystarczająco usłyszany, o czym świadczy środowe głosowanie sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, w wyniku którego nie wprowadzono do porządku obrad punktu zakładającego rozpatrzenie obywatelskiego projektu w sprawie ochrony życia.

W komunikacie rzecznika KEP ks. Pawła Rytela-Andrianika napisano:

"Księża biskupi wyrazili uznanie dla ponad 830 tys. obywateli, którzy opowiedzieli się za zwiększeniem prawnej gwarancji ochrony życia w Polsce, a jednocześnie ubolewają, że głos obywateli nie został dotąd wystarczająco usłyszany, o czym świadczy wczorajsze głosowanie sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, w wyniku którego nie wprowadzono do porządku obrad punktu zakładającego rozpatrzenie obywatelskiego projektu ws. ochrony życia".

"Współczesna nauka i technologia pozwalają obserwować rozwój dziecka w łonie matki już od pierwszych dni i tygodni jego życia. Bezdyskusyjnym jest też fakt, że życie osoby ludzkiej rozpoczyna się w momencie poczęcia. A zatem społeczeństwo, które respektuje wiedzę naukową i korzysta z postępu medycyny, winno gwarantować prawo do życia każdemu człowiekowi bez względu na stan zdrowia, od poczęcia do naturalnej śmierci" - głosi komunikat rzecznika KEP.

Dodano, że podkreślił to ostatnio Ojciec Święty Franciszek w adhortacji apostolskiej, w której zwraca się do każdego:

"Jasna, stanowcza i żarliwa musi być na przykład obrona istoty niewinnej, jeszcze nie narodzonej, ponieważ stawką jest w tym wypadku godność życia ludzkiego, zawsze świętego, czego wymaga miłość do każdej osoby, niezależnie od etapu jej rozwoju”

"Nie ustawajmy więc w modlitwie o ochronę prawa do życia każdej osoby ludzkiej" - apelują biskupi w komunikacie przekazanym przez rzecznika KEP.

W środę tuż po rozpoczęciu obrad sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny poseł niezrzeszony Jan Klawiter wnioskował, aby w porządku obrad znalazł się projekt ustawy "Zatrzymaj aborcję". Sprzeciw zgłosiła m.in. Monika Rosa z Nowoczesnej. Argumentowała, że procedowanie tych rozwiązań wymaga przygotowania i zaproszenia środowisk kobiecych, które nie zgadzają się z tą propozycją. Posłowie zdecydowali w głosowaniu, że komisja nie zajmie się w środę obywatelskim projektem.

- Po otrzymaniu wszystkich opinii obywatelski projekt "Zatrzymaj aborcję", który znosi możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu, trafi pod obrady komisji

 – zapowiedziała przewodnicząca komisji Bożena Borys-Szopa (PiS).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Twórcy „Nasze matki, nasi ojcowie” naruszyli dobra osobiste żołnierzy AK?

/ mat. prasowe

  

Podczas dzisiejszej rozprawy przed Sądem Okręgowym w Krakowie wygłoszono mowy końcowe w procesie cywilnym, który twórcom niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" wytoczyli żołnierze AK. Uważają oni, że produkcja narusza ich dobra osobiste.

94-letni obecnie żołnierz Armii Krajowej Zbigniew Radłowski oraz Światowy Związek Żołnierzy AK wystąpili przeciwko producentom trzyczęściowego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie", tj. UFA Fiction oraz ZDF (II program niemieckiej telewizji). Wytoczyli proces o naruszenie dóbr osobistych rozumianych jako prawo do tożsamości narodowej, dumy narodowej i narodowej godności oraz wolności od mowy nienawiści. Proces monitoruje i wspiera Reduta Dobrego Imienia.

Jak argumentowała w mowie końcowej reprezentująca powodów mec. Monika Brzozowska-Pasieka, w produkcji nastąpiło naruszenie ich dóbr, a przedstawienie żołnierzy AK w biało-czerwonych opaskach nie było przypadkiem, a celową intencją, natomiast wśród przedstawicieli tej formacji nie występuje ani jedna pozytywna postać. Odniosła się również do najszerzej komentowanej w polskich mediach sceny, w której żołnierze AK pozwalają Żydom - zamkniętym w wagonie - odjechać na pewną śmierć, co - w jej opinii - wskazywać ma, że to Polacy winni są Holokaustu. Podkreślała również, że wolność artystyczna twórców nie może być nieograniczona.

Argumenty te jednoznacznie odpierał pełnomocnik twórców mec. Piotr Niezgódka. W jego opinii cała produkcja jest wyważona, a ingerencja w wolność artystyczną - niedopuszczalna. Podkreślił, że wartości takie jak m.in. duma z własnej tożsamości i bycia Polakiem nie mogą być traktowane jako dobra osobiste. Zaapelował również o nieuleganie emocjom, które towarzyszą całej sprawie. Wskazywał, że celem filmu było wywołanie w Niemczech debaty społecznej, a na uwzględnienie zasługuje fakt, że zostały w niej przedstawione niemieckie zbrodnie, a nie tylko "niemieckie cierpienie".

Powodowie domagają się m.in. przeprosin we wszystkich telewizjach, w których film był emitowany, lub poprzedzenia pierwszej emisji w pozostałych telewizjach, do których go sprzedano, informacją historyczną ze stwierdzeniem, że jedynymi winnymi Holocaustu byli Niemcy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl