Polacy kochali Marię Kaczyńską. Spotkajmy się pod Pałacem Prezydenckim, by uczcić śp. Pierwszą Damę

/ fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Dorota Łomicka

Absolwentka Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na UKSW, z \"Gazetą Polską Codziennie\" związana od 2013 r.

Kontakt z autorem

  

13 kwietnia jak co roku przed Pałacem Prezydenckim warszawiacy złożą żółte tulipany – ulubione kwiaty tragicznie zmarłej pod Smoleńskiem Marii Kaczyńskiej. To pamiątka wydarzenia z kwietnia 2010 r., gdy do Warszawy przybyła trumna z ciałem Pierwszej Damy. Także jutro, 13 kwietnia o godz. 12 spotkajmy się pod Pałacem Prezydenckim z tulipanami, by wspólnie uczcić śp. Pierwszą Damę Marię Kaczyńską.

13 kwietnia 2010 r. trumna z ciałem Marii Kaczyńskiej została przewieziona samolotem wojskowym z Moskwy do Polski. Już na miejscu, na trasie, którą przejeżdżał karawan, dziesiątki tysięcy Polaków rzucały na ulice i samochód ulubione kwiaty Pierwszej Damy – żółte tulipany. 

W pierwszą rocznicę tego wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu przez cały dzień gromadziły się tłumy ludzi chcących w szczególny sposób oddać hołd tragicznie zmarłej w katastrofie smoleńskiej Marii Kaczyńskiej. Podległe Hannie Gronkiewicz-Waltz służby miejskie co pewien czas zbierały jednak składane przez warszawiaków kwiaty.

„Pamiętam, gdy rok po tragedii smoleńskiej pewien pracownik miejski rekwirował leżące na ziemi tulipany. Było mu wstyd, chował twarz, po cichu mówił, że nie chce stracić pracy. Potem pozwolił ludziom zabierać kwiaty leżące przed jadącym samochodem firmy stołecznej i kłaść je na nim. Tulipany stały się symbolem oporu przeciwko zamazywaniu pamięci o poległych na nieludzkiej ziemi”

– pisał tuż przed piątą rocznicą katastrofy smoleńskiej redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz.

Jak podkreślił wówczas, spośród wszystkich strasznych rzeczy, które wydarzyły się wokół smoleńskiej tragedii, najbardziej utkwiło mu w pamięci właśnie aresztowanie tulipanów.

Zapraszamy! 13 kwietnia 2018 r., w piątek, o godz. 12 spotkajmy się pod Pałacem Prezydenckim z tulipanami, by wspólnie uczcić śp. Pierwszą Damę Marię Kaczyńską.

Dostępna jest transmisja na żywo, od godz. 12:00
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: GPC

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szwedzki premier musi odejść

/ pixabay.com/Unif

  

Socjaldemokratyczny premier Szwecji Stefan Loefven nie otrzymał wotum zaufania od nowego parlamentu i został zmuszony do dymisji. Nie wiadomo, kto będzie jego następcą, bo żaden z bloków partyjnych nie uzyskał większości w wyborach z 9 września

Za odsunięciem od władzy Loefvena głosowało 204 parlamentarzystów, a za kontynuacją jego rządów było 142 deputowanych.

Dotychczasowy szef szwedzkiego rządu pozostanie na stanowisku do czasu wyłonienia następcy, a to może potrwać długo z uwagi na skomplikowaną sytuację w parlamencie. Żaden z dotychczasowych bloków: ani czerwono-zielony z Partią Robotniczą - Socjaldemokraci na czele (144 mandaty) ani centroprawicowy sojusz konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej z Partią Centrum, Chrześcijańskimi Demokratami oraz Liberałami (143 mandaty) nie dysponuje większością w 349-miejscowym Riksdagu.

Przyczyną takiej sytuacji jest sukces nacjonalistycznej i przeciwnej imigrantom partii Szwedzcy Demokracji, która w wyborach uzyskała 62 mandaty.

Odwołany przez parlament premier Loefven powiedział po głosowaniu, że "jego wolą jest kontynuacja rządzenia" oraz, że "jest gotowy do rozmów". W tym celu socjaldemokraci chcą zbudować większość, przełamując dotychczasowy podział na bloki partyjne. Liczą na współpracę z Partią Centrum oraz Liberałami. Z drugiej strony centroprawica, której przedstawiciel Andreas Norlen został w poniedziałek wybrany na przewodniczącego parlamentu, liczy na stworzenie własnej alternatywy i zaprasza socjaldemokratów do rozmów.

Żadna z partii nie chce jednak oficjalnie współpracować ze Szwedzkimi Demokratami. Mimo że partia ta jest trzecią siłą w parlamencie, przegłosowana przez pozostałe ugrupowania nie otrzymała żadnego stanowiska w prezydium parlamentu.

Według dziennika "Dagens Nyheter" sytuacja w szwedzkim parlamencie jest taka, że można się spodziewać powtórki z Belgii, gdzie przez 500 dni władze sprawował tymczasowy rząd. Dotychczas utworzenie nowego rządu w Szwecji trwało najdłużej 25 dni. Po swoim odwołaniu premier Loefven nie będzie mógł jednak podejmować dalekosiężnych decyzji ani dokonywać ważnych zmian personalnych. Szef rządu utracił także prawo do zarządzenia przedterminowych wyborów.

Przewodniczący parlamentu Norlen, którego konstytucyjną rolą jest prowadzenie rozmów na temat zbudowania większości rządowej w parlamencie, zapowiedział ich rozpoczęcie na czwartek.

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl