Gęsta atmosfera wokół PISF. Sroka odpiera oskarżenia o nepotyzm i... grozi sądem

/ fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

"Działalność PISF była zgodna z prawem; nie zatrudniałam tam członków swojej rodziny" - napisała na Facebooku była dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Magdalena Sroka, odnosząc się do doniesień nt. negatywnych wniosków z kontroli przeprowadzonej w instytucji.

Wokół zleconego przez resort kultury audytu w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej zawrzało najpierw po wywiadzie "Gazety Polskiej" z obecnym dyrektorem PISF-u Radosławem Śmigulskim:

Ocena jest negatywna, wręcz porażająca. Instytut opanował chaos, brakowało procedur, analiz, sprawozdań. Panował nepotyzm. Przede mną ogromne wyzwanie menedżerskie.

- mówił Śmigulski w rozmowie z Magdaleną Piejko i Magdaleną Fijołek.

Jeszcze głośniej o feralnym audycie zrobiło się po kolejnych doniesieniach medialnych, z których wynika, że w latach 2016-2017 część pieniędzy przekazywanych do PISF z MKiDN miała trafiać do osób bliskich dyrektor Sroce. Doniesienia dotyczyły także nagród, które w październiku 2016 r. miały otrzymać 2/3 pracowników instytucji i które miały wynosić ponad 10 tys. zł. Media pisały także o zawieranych przez PISF nierejestrowanych umowach cywilnoprawnych.

Magdalena Sroka - odnosząc się do tych zarzutów - zamieściła w poniedziałek na swoim profilu na Facebooku oświadczenie.

W związku z doniesieniami medialnymi zawartymi w artykule pt. "Nepotyzm, nagrody i umowy na gębę w rządowej instytucji"  z dnia 9 kwietnia 2018 roku, opublikowanego przez Gazetę Codzienną Fakt oświadczam, że za lata 2015, 2016 i 2017 kluczowy biegły rewident powołany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyjął, że działalność Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej była zgodna z przepisami prawa i postanowieniami statutu oraz z ustawą o rachunkowości i ustawą o finansach publicznych

 - napisała była dyrektor PISF.

Nigdy nie zatrudniałam ani nie współpracowałam z żadnym członkiem swojej rodziny

 - napisała Sroka i dodała, że nie zna wyników opisywanego przez media audytu.

Nigdy nie przedstawiono mi jego treści i nie pozwolono odnieść się do tez w nim zawartych

 - czytamy w oświadczeniu. Sroka zapowiedziała także, że dalsze rozpowszechnianie krzywdzących jej informacji "o rzekomych nieprawidłowościach w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej" spowoduje skierowanie sprawy na drogę sądową.

Do wniosków z audytu odniósł się także obecny dyrektor PISF Radosław Śmigulski.

Generalna ocena audytora jest negatywna. Niemniej, jest to audyt ogólny, w mojej ocenie niedostatecznie jeszcze pogłębiony. Postępowanie trwało od paru tygodni, w tej chwili trwają pogłębione audyty w czterech obszarach. Po wynikach będę lepiej wiedział, co działo się w instytucji, którą kieruję

- mówił w poniedziałek.

Dyrektor PISF zwrócił też uwagę na istniejący w Instytucie nepotyzm.

Można odnieść wrażenie, że połowa zatrudnionych miała zatrudnionego kogoś od siebie z rodziny, o rekordzistach pisała dzisiaj (w poniedziałek - PAP) prasa - cztery osoby z rodziny księgowej, trzech członków rodziny kierowcy

 - powiedział. Zaznaczył jednak, że tych 30 osób już w PISF nie pracuje, z innych przyczyn.

Śmigulski wskazał również, że "W PISF jest szereg uchybień, które pojedynczo nie wywołują wielkiego szoku, natomiast w połączenie ich wszystkich w jednej instytucji tworzy sytuację absolutnego chaosu organizacyjnego i strukturalnego".

CZYTAJ WIĘCEJ: Szef PISF o sytuacji w polskim kinie: panował chaos i nepotyzm. Przede mną ogromne wyzwanie

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten fragment zeznań Rostowskiego umknął obserwatorom. Zdumiewające, gdzie rozmawiał o Amber Gold!

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Jan Vincent Rostowski podczas przesłuchania przed komisją śledczą ds. Amber Gold wykazywał się wyjątkową arogancją. Może właśnie przez tak bezczelne zachowanie byłego szefa Ministerstwa Finansów, w czasach rządów PO-PSL, obserwatorom umknął bardzo istotny wątek jego zeznań.

Jan Vincent Rostowski zeznał przed komisją, że... o problemach z Amber Gold, członkowie jego resortu debatowali w... luksusowych hotelach!

Zdaniem byłego szefa MF to jego zastępca – Andrzej Parafianowicz – miał zajmować się aferą Amber Gold. Rostowski dodał, że na ten temat rozmawiano w... hotelach. 

Dlaczego dwóch ministrów oficjalnie tylko wymieniało pisma, a rozmowy odbywali w hotelach? – pytali przewodnicząca komisji śledczej, Małgorzata Wassermann oraz poseł Bartosz Kownacki (oboje z PiS).

To było podczas śniadania w hotelu – odpowiedział świadek.

Dodał, że „każdy podczas śniadania” może rozmawiać o sprawach służbowych podczas służbowego wyjazdu.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: "Przyszłam do polityki, żebyście z niej odeszli". Rostowski usłyszał od Wassermann słowa prawdy

Źródło: fakt.pl, niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl