Od „buntu niewolników” po „przystanek Niepodległość”. Janusz Kurtyka (1960–2010)

Prezes IPN Janusz Kurtyka (1960–2010) / Piotr Życieński/IPN

  

Cechą postaci wybitnych jest to, że ich dzieło trwa dłużej niż ich życie. Janusz Kurtyka niewątpliwie był człowiekiem wyjątkowym. Człowiekiem, który rozumiał ducha Instytutu Pamięci Narodowej i wiedział, jak wykorzystać jego potencjał. Przede wszystkim jednak miał precyzyjną wizję tego, w jaki sposób odbudować polską tożsamość po półwieczu totalitaryzmów.

Kurtyka dostrzegał głębokie zmiany, jakie w polskim społeczeństwie spowodowały niemieckie i sowieckie represje z lat II wojny światowej, a potem planowa inżyniera społeczna realizowana przez komunistów w Polsce pojałtańskiej. Wskazywał na proces pacyfikacji elit państwotwórczych i zastępowania ich nową kastą. Jak stwierdzał:

Po 1945 r. możemy obserwować najpierw eksterminację, a później deklasację dotychczasowych elit oraz planowe budowanie »nowej elity«. Zdrada własnej tradycji państwowej, własnej misji i własnej cywilizacji oraz oportunistyczne dążenie do utrzymania się »w grze i przy dworze« były nieodłącznym elementem tego procesu.

Rodziło to dwie konsekwencje – z jednej strony nowa socjeta polityczna i intelektualna była wyrwana z łańcucha pokoleń, nie wykazywała więc przywiązania do polskiej historii i tradycji (ba, oficjalnie się od nich odcinała), budując nową komunistyczną spuściznę. Z drugiej zaś strony jej dominacja, której gwarantem była sowiecka siła, powodowała wytworzenie w społeczeństwie mentalności niewolniczej. W perspektywie ludzkiego życia trudno było bowiem dostrzec szansę na realną zmianę sytuacji. Bunty społeczne z lat 1956–1980, a więc poprzedzające Sierpień ’80, zdaniem Kurtyki przypominały – znane z historii starożytnej – bunty niewolników. A więc protesty osób, które, choć manifestują opór wobec totalitarnego reżimu, nie mają rzeczywistej nadziei na zmianę, nie wierzą, że bunt doprowadzi do przełamania sytuacji, która zdawała się w pełni stabilna i zdefiniowana przez uwarunkowania geopolityczne.

Tradycja niepodległościowa

Dążeniem Kurtyki stała się próba odbudowy historycznej świadomości, która musiała iść w parze z przypomnieniem tradycji niepodległościowej. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej uważał, że kluczem do wyleczenia tkanki społecznej, a tym samym do odbudowy rzeczywistych elit narodowych są odrzucenie spuścizny postkomunistycznej – a więc de facto postsowieckiej – i odwołanie się do tradycji niepodległościowej, która powinna stanowić punkt odniesienia dla wspólnoty państwowej.

Wolność była dla Kurtyki kategorią kluczową, dążenie do niej – wartością, którą powinniśmy akcentować w naszej tradycji. Polska historia ostatnich 250 lat jest historią dążenia do wolności, ku której zmierzaliśmy różnymi drogami i przy wykorzystaniu rozmaitych narzędzi. Dwukrotnie wysiłki te zakończyły się sukcesem: w latach 1918 i 1989. Kurtyka zwracał też uwagę na to, że w odniesieniu do lat 1944–1989 powinniśmy odwoływać się do tradycji jednoznacznie niepodległościowej. A więc organizować symbolikę państwową wokół środowisk, które zmierzały do odzyskania suwerennego i niepodległego państwa, a grupy zmierzające do naprawy komunizmu czy budowy „socjalizmu z ludzką twarzą” traktować jako element spuścizny postpeerelowskiej, a więc w istocie sowieckiej.

W najnowszej historii Polski widział trzy symboliczne fenomeny, które – w jego przekonaniu – powinny stać się fundamentem opowieści o naszych dziejach w XX w.: Polskie Państwo Podziemne, powojenne Podziemie Niepodległościowe oraz Solidarność.

Polskie Państwo Podziemne wrosło w polską świadomość historyczną głównie dzięki Armii Krajowej; Solidarność była także powszechnie rozpoznawalna. Mocno tu należy podkreślić, że zdaniem Kurtyki świadomość historyczna i polityka historyczna muszą być budowane na prawdzie. Dlatego, mimo uznawanego przez niego znaczenia Solidarności, nie cofnął się przed rozstrzygnięciem trudnej sprawy Lecha Wałęsy. Mit – w pozytywnym sensie tego słowa – Solidarności jako wehikułu, który przewiózł Polaków do wolności, nie mógł być bowiem oparty na zakłamanej biografii jednego z liderów tego ruchu.

Zjawiskiem najsłabiej obecnym w świadomości społecznej pozostawało powojenne podziemie, którego historia była sukcesywnie zakłamywana w PRL, ale i dzisiaj nie brakuje publicystów i historyków tendencyjnie ją opisujących. Kurtyka zajmował się tym zagadnieniem już od lat osiemdziesiątych XX w.

W czasie pracy w Instytucie Pamięci Narodowej odegrał znaczącą rolę w zdynamizowaniu badań nad zbrojną i polityczną konspiracją powojenną. Był też inicjatorem ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To on wskazał 1 marca – datę zamordowania płk. Łukasza Cieplińskiego „Pługa” i jego podwładnych z IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – jako symboliczny dzień, w którym powinniśmy przypominać dokonania i ofiarę tych, którzy po 1945 r. nie złożyli broni, konsekwentnie walcząc o utraconą w 1939 r. niepodległość. To dzięki zabiegom Kurtyki formalną propozycję ustanowienia tego święta w 2009 r. złożyły środowiska weteranów walk o niepodległość.

W tym czasie Kurtyka, prezes IPN, był także prezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Społeczno-Kombatanckiego Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Zabiegał o wsparcie polityczne dla tej inicjatywy, zdobywając je w parlamencie i poza nim, w klubach Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej, pozyskując silnego sojusznika, jakim był prezydent Lech Kaczyński. To prezydent ostatecznie wystąpił z inicjatywą ustawodawczą, która doprowadziła do ustanowienia święta w 2011 r. Choć więc Kurtyka był sprężyną mechanizmu, za sprawą którego został ustanowiony Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, o jego zasługach dzisiaj coraz częściej się zapomina. (…)

Narodowa tożsamość, państwowa tradycja powinny być budowane – zdaniem Kurtyki – wokół pojęcia wolności i dokonań zmierzających do zapewnienia państwu niepodległości, a społeczeństwu suwerenności. W opisie PRL należy ukazywać drogę od „buntu niewolników” po „przystanek Niepodległość”. To jednak tylko jedna strona zagadnienia. Oczyszczanie się z mentalności niewolniczej i odzyskiwanie tożsamości wolnego narodu musi być bowiem połączone ze skuteczną polityką historyczną – pozwalającą kształtować nasz pozytywny wizerunek i przeciwdziałać historycznym kłamstwom uderzającym w Polskę i Polaków.

Cały artykuł Filip Musiała można przeczytać na stronie www.ipn.gov.pl

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: ipn.gov.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Polska nie poparła paktu o migrantach

Migranci na dworcu w Wiedniu. Zdjęcie ilustracyjne / Par Bwag — Travail personnel, CC BY-SA 4.0

  

Polska nie wyraziła poparcia dla Globalnego Paktu ws. Uchodźców (Global Compact for Refugees) - poinformowało dziś ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. To kolejny dokument ONZ, po porozumieniu z Marrakeszu (Global Compact for Migration), który nie został poparty przez Polskę.

„Pomimo tego, że dokument podkreśla dobrowolny charakter przyjmowania uchodźców, Polska, jako członek Rady Bezpieczeństwa ONZ, uznała, że swoje stanowisko wyrazi przez nieuczestniczenie w głosowaniu. Dokument, pomimo niewiążącego charakteru, może być podstawą do wywierania wpływu na poszczególne kraje np. w zakresie dokonywania przesiedleń”

- czytamy w komunikacie MSWiA.

W rekomendacji przesłanej do szefa polskiego MSZ Jacka Czaputowicza szef MSWiA Joachim Brudziński zaznaczył, że Globalny Pakt ws. Uchodźców „ma charakter politycznej deklaracji i zawiera polityczne zobowiązania do podjęcia konkretnych działań”.

„Mają one na celu utworzenie globalnego podziału odpowiedzialności za uchodźców i obciążeń związanych z ich wsparciem i przyjmowaniem na swoim terytorium”

- czytamy w komunikacie MSWiA.

Zdaniem Polski, konwencja genewska ws. uchodźców powinna być podstawą prawa międzynarodowego w tej dziedzinie. Oceniono, że „dokumenty typu Global Compact on Refugees wprowadzają zbyt wiele dwuznaczności w sprawie zasad międzynarodowego postępowania wobec kryzysów uchodźczych”.

W ocenie polskiego rządu, przyjęcie deklaracji może skutkować naciskami na RP ze strony podmiotów związanych z ONZ oraz organizacji pozarządowych, których celem będzie skłonienie rządu do realizacji zobowiązań szerszych niż zakładano (np. dokonywania przesiedleń). Ponadto, zdaniem Polski, w pakcie nie położono wystarczającego nacisku na trwałe rozwiązanie sytuacji uchodźców poprzez wspieranie ich w regionach pochodzenia, a także realizację dobrowolnych powrotów do ich państw.

Pakt ws. uchodźców jest odrębny od ONZ-owskiego paktu migracyjnego (Global Compact for Safe, Orderly and Regular Migration), przyjętego 10 grudnia na konferencji w Marrakeszu. Z podpisania tamtego niewiążącego dokumentu, mającego w założeniach upowszechnić standardy i normy dotyczące migracji oraz ułatwić współpracę państw w tym zakresie, zrezygnowały niektóre kraje, m.in. Polska, Austria, Bułgaria, Czechy, Łotwa, Słowacja, Węgry, Szwajcaria, Australia, Izrael i USA.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl