Tak działały służby za czasów Tuska. Agenci ABW wiedzę o synu premiera mieli... z gazet

/ twitter.com/KancelariaSejmu

  

Podczas dzisiejszego posiedzenia komisji ds. afery Amber Gold zeznawała była funkcjonariuszka stołecznej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak podała, sprawą Amber Gold zajmowała się od I kwartału 2012 roku, a o współpracy Michała Tuska z OLT Express dowiedziała się… z gazet.

Podczas jawnej części poniedziałkowego przesłuchania, b. funkcjonariuszka Agencji przyznała, że po raz pierwszy ze sprawą Amber Gold zetknęła się w I kwartale 2012 r.

"Czy prawdą jest, że pierwszy kontakt z tą sprawą miała pani w styczniu 2012 r.?" - dopytywała szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS).

Pani przewodnicząca, tak jak powiedziałam, nie jestem w stanie podać konkretnej daty, kiedy po raz pierwszy zajęłam się tą sprawą, to było siedem lat temu

- wskazywała b. funkcjonariuszka.

Świadek tłumaczyła, że wszelkie materiały, jakie zebrała na temat tej sprawy konsultowała ze swoimi przełożonymi.

Sporządzona została odpowiednia dokumentacja, informacje były weryfikowane i również były wnioski zawierane w odpowiedniej dokumentacji - tłumaczyła.

Dopytywana przez szefową komisji, kiedy została wszczęta sprawa operacyjna dot. Amber Gold, świadek przyznała, że nie prowadziła sprawy operacyjnej. Jak dodała, początkowo zajmowała się spółkami lotniczymi należącymi do Amber Gold, czyli m.in. spółką OLT Express.

Natomiast od bodajże maja czy czerwca 2012 r. czynności zarówno operacyjne jak i procesowe w największej mierze prowadzone były przez delegaturę gdańską

- wskazała świadek.

Jak dodała, od momentu wszczęcia sprawy operacyjnej przez gdańską ABW, jej czynności "były jedynie wspomagające dla delegatury gdańskiej".

"Czy pani dostała wyraźną informację, że pani nie prowadzi własnych ustaleń swobodnie, tylko działa pod kierunkiem i pod dyktando innej sprawy operacyjnej?" - pytała Wassermann. "Tak, wówczas wykonywaliśmy czynności, które były potrzebne delegaturze gdańskiej" - odpowiedziała b. funkcjonariuszka, dodając że takiej informacji udzielili jej przełożeni - naczelnicy i dyrekcja delegatury stołecznej.

Odnosząc się do tych zeznań, Wassermann przypomniała, że zeznający wcześniej świadkowie z gdańskiej ABW wskazywali przed komisją, że "Gdańsk twierdził, że nie zajmuje się w ogóle wątkiem lotniczym, bo tym się zajmuje Warszawa".

A właśnie słyszymy od pani, że Warszawa się niczym nie zajmowała, bo zajmowała się wsparciem dla Gdańska - mówiła szefowa komisji.

Wszystkie moje działania były uzgadniane z zastępcą naczelnika, to on wydawał mi polecenia służbowe

- mówiła dalej b. funkcjonariuszka. Jak dodała, pierwsze informacje jakie zdobyła na temat Amber Gold nie były oceniane przez kierownictwo stołecznej delegatury jako wiarygodne.

W toku przesłuchania świadek przyznała też, że mimo zajmowania się wątkiem lotniczym sprawy Amber Gold, nie zajmowała się kwestią współpracy Michała Tuska z OLT Express.

O tym, że syn premiera zatrudniony jest w OLT i w portach lotniczych dowiedziałam się z prasy. Nie pamiętam który to był moment

- zaznaczyła świadek.

To bardzo istotna informacja (...) rzekomo delegatura ABW, która od stycznia (2012 r.) rozpracowywały spółki lotnicze, funkcjonariusz operacyjny twierdzi, że o informacji, że tam pracuje syn premiera dowiedział się w sierpniu z gazet. To zdanie pokazało najlepiej, co zrobiła delegatura stołeczna, co ustaliła i jaki w ogóle był poziom zaangażowania - oceniła Wassermann.

Świadek przyznała też w trakcie przesłuchania, że to ona przygotowywała projekt notatki ABW do najważniejszych osób w państwie na temat Amber Gold. Jak mówiła, przygotowanie tej notatki zlecił jej jeden z przełożonych, ale nie była w stanie powiedzieć o kogo dokładnie chodzi.

Chodzi o notatkę ówczesnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka wysłaną 24 maja 2012 r. m.in. do prezydenta Bronisława Komorowskiego, ówczesnego premier Donalda Tuska, czy ministra finansów Jacka Rostowskiego. Była to informacja z art. 18 ustawy o ABW, czyli mogąca mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji RP. W piśmie poinformowano, że w ocenie ABW, Amber Gold to piramida finansowa, a środki klientów wyprowadzane są do należących do spółki linii lotniczych OLT Express i że w najbliższych dniach ABW złoży zawiadomienie do prokuratury.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polska motoryzacja rośnie w siłę

/ Devolk

  

Wartość polskiej produkcji części i akcesoriów motoryzacyjnych w ubiegłym roku wyniosła 84,3 mld zł, to o 7,1 mld zł więcej niż rok wcześniej - podało Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych i Frost & Sullivan.

Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDPCM) wspólnie z firmą doradczą Frost & Sullivan opracowało raport, z którego wynika, że w 2017 r. wartość produkcji sprzedanej polskiego przemysłu motoryzacyjnego przekroczyła 145 mld zł, z czego ponad 84 mld zł to wartość produkcji sprzedanej samego sektora produkcji części i akcesoriów do pojazdów samochodowych (77,2 mld zł w 2016 r.). Dodano, że szacowana wartość eksportu części i akcesoriów wyniosła 48,9 mld zł (44,8 mld zł w 2016 r.). Polska zajmuje 10. miejsce na liście największych eksporterów części motoryzacyjnych na świecie.

W komunikacie podkreślono, że motoryzacja jest "największą i najbardziej produktywną gałęzią polskiej gospodarki, odpowiadającą za około 8 proc. krajowego PKB". "Ogromny wpływ na ten wynik mają niezależni producenci części i akcesoriów, którzy w 2017 r. zatrudniali 147,4 tys. osób, co stanowi blisko 80 proc. miejsc pracy w całym przemyśle automotive" - czytamy w komunikacie.

"Polska jest zagłębiem produkcji części motoryzacyjnych w Europie. Doskonale rozwinięte zaplecze produkcyjne, dobra infrastruktura, wykwalifikowane kadry, a także atrakcyjna lokalizacja sprawiają, że polski potencjał jest doceniany również przez zagraniczne firmy wchodzące na nasz rynek, ale motoryzacja to nie tylko produkcja, lecz również dystrybucja części motoryzacyjnych"

- podkreślił, cytowany w komunikacie, prezes Stowarzyszenia Alfred Franke.

Jak podają autorzy raportu, w Polsce obecnie działa blisko 1200 punktów hurtowej sprzedaży części do samochodów osobowych i ciężarowych.

Dodano, że przychody największych dystrybutorów części w segmencie osobowym i ciężarowym wyniosły w 2017 r. 14 mld zł. "Polscy dystrybutorzy części motoryzacyjnych tworzą 32 tys. miejsc pracy w kilkudziesięciu centrach dystrybucji oraz lokalnych filiach. Najwięksi dystrybutorzy magazynują nawet po 250 tys. rodzajów części zamiennych" - podano.

Franke zaznaczył, że polscy dystrybutorzy prężnie rozwijają sieci dystrybucyjne, gwarantując tym samym dostępność części we wszystkich zakątkach kraju, jak również budują silne sieci dystrybucyjne w krajach Środkowej Europy. To z kolei przekłada się na sprawniejsze funkcjonowanie warsztatów motoryzacyjnych.

"Szacuje się, że w Polsce blisko 20 tys. warsztatów niezależnych zajmuje się naprawami pojazdów osobowych i ciężarowych, dając zatrudnienie aż 115 tys. osobom"

- podano w komunikacie.

Jak podano w komunikacie, SDCM - Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych to 148 największych graczy przemysłu i rynku części motoryzacyjnych, reprezentujących interesy przemysłu, handlu i usług o wartości ponad 130 mld zł rocznie tworzących blisko 294 tys. miejsc pracy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl