Jasne, jednoznaczne tezy! Antoni Macierewicz o nadchodzącym raporcie smoleńskim

/ Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

- Raport techniczny w sprawie tragedii smoleńskiej, który zostanie przedstawiony w najbliższym czasie, postawi jasne, jednoznaczne tezy - powiedział dziś w Toruniu były szef MON Antoni Macierewicz. Dodał, że nie będzie to sprawozdanie częściowe, ale obejmujące wszystkie znane dowody.

Macierewicz uczestniczy w konferencji naukowej "Prawne problemy Tragedii Smoleńskiej", która odbywa się w Kolegium Jagiellońskim - Toruńskiej Szkole Wyższej.

"10 kwietnia 2010 r. doszło do śmierci polskiej elity w samolocie Tu-154M w Smoleńsku na skutek zniszczenia tego samolotu przez eksplozję. To się zdarzyło, jeżeli chodzi o techniczny aspekt tej straszliwej tragedii. Materiał dowodowy, jego analiza i przedstawienie znajdzie swoje miejsce w raporcie technicznym, który zostanie przedstawiony polskiej i międzynarodowej opinii publicznej"

- powiedział Macierewicz.

Wskazał, że prezentacja dorobku prac podkomisji smoleńskiej nie jest w sobotę możliwa w Toruniu, a odbędzie się w najbliższych dniach i nie może wybiegać przed inne wydarzenia związane z obchodami 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Dodał, że woli określenie "raport techniczny", a nie "raport częściowy", gdyż to drugie sugerowałoby, że coś jest niedopowiedziane bądź nie zostało zweryfikowane czy musi zostać uzupełnione.

"Raport techniczny, który będzie w najbliższych dniach przedstawiony, koncentrując się na technicznych aspektach tej tragedii w ramach znanych obecnie okoliczności i znanego materiału dowodowego wyczerpuje zagadnienie, jakim się zajmuje. Ten raport stawia jasne, jednoznaczne, w imieniu instytucji państwa polskiego, tezy w tej sprawie"

- wskazał Macierewicz.

Dodał, że w badaniach naukowych nigdy nie ma ostatniego słowa, gdyż nauka zawsze się rozwija i przynosi możliwości nowych perspektyw. "Tak jest oczywiście również z badaniami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej" - dodał.

Zdaniem byłego szefa MON trzeba nieustannie przypominać, że "w dziejach lotnictwa światowego, a może nawet w dziejach cywilizacji zachodniej, nie było tragedii tej skali, w której zginęło prawie całe kierownictwo wielkiego państwa w jednym momencie".

Macierewicz przywoływał w swoim wystąpieniu szereg zaniedbań i zaniechań, których jego zdaniem dopuściło się państwo polskie po katastrofie, wskazał m.in. na ówczesnego szefa MON Bogdana Klicha oraz premiera Donalda Tuska.

"Ludzie, którzy wówczas odpowiadali za administrację państwową i którzy sięgnęli po władzę, nie byli ludźmi chcącymi sprostać wyzwaniom, przed którymi wówczas stanęliśmy. Wiele spraw z tego zakresu jeszcze jest niewyjaśniona i oczywiście zarówno badania prokuratury, jak i w pewnym zakresie badania podkomisji, którą kieruję, będą musiały wiele aspektów wyjaśnić. Wiele zależy od zeznań, jakie złożą ludzie wówczas decydujący. Myślę, że prędzej czy później dowiemy się, jak wyglądały rozmowy prowadzone tego dnia między premierem Donaldem Tuskiem i ówczesnym premierem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem. Te rozmowy były przynajmniej dwie - jedna telefoniczna przed południem i druga - osobista - wieczorem. Mówię przynajmniej, gdyż nadal nie mamy jasności odnośnie wszystkich kontaktów, które wówczas się odbywały"

- powiedział wiceprezes PiS.

Dodał, że musi być także jasność odnośnie działań w tamtym czasie marszałka Sejmu, który z mocy prawa po śmierci prezydenta objął władzę - Bronisława Komorowskiego.

"W samym początku działania administracji pana Donalda Tuska zawarta była swoista kombinacja operacyjna, która wychodziła naprzeciw potrzebom Federacji Rosyjskiej, chcącej za wszelką cenę ukryć rzeczywisty przebieg wydarzeń i rzeczywistych sprawców. Te sprawy zostały także podjęte w raporcie technicznym, podobnie jak sprawy związane z całą skomplikowaną problematyką remontu samolotu w Rosji"

- zakończył Macierewicz.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób - w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Burza wokół Oezila. Odejście piłkarza wywołało w Niemczech polityczną zawieruchę

/ Twitter

  

Większość z ok. 3 mln osób pochodzenia tureckiego zamieszkujących Niemcy jest dobrze zintegrowana ze społeczeństwem - zapewniła rzecznik rządu w Berlinie Ulrike Demmer po decyzji piłkarza Mesuta Oezila o rezygnacji z gry w niemieckiej kadrze.

"Niemcy są otwartym krajem, a integracja osób o pochodzeniu migracyjnym jest kluczowym zadaniem rządu federalnego" - powiedziała Demmer. Podkreśliła, że kanclerz Angela Merkel szanuje Oezila i jego decyzję o rezygnacji w grze w piłkarskiej kadrze Niemiec. "To świetny piłkarz, który wiele zrobił dla reprezentacji" - przekazała Demmer.

Z kolei minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas oświadczył: "Nie wierzę, że przypadek mieszkającego i pracującego w Anglii multimilionera informuje o zdolności integracyjnej w Niemczech". Od 2013 roku Oezil jest graczem Arsenalu Londyn.

Rzeczniczka ministra spraw wewnętrznych Hoersta Seehofera "zareagowała powściągliwie" na decyzję reprezentacyjnego pomocnika - odnotowuje dpa. Oświadczyła, że "temat nie jest nowy", a "minister kilkukrotnie mówił, że nie chce mieszać się w te wewnętrzne sprawy". Na początku lipca Seehofer osiągnął porozumienie z Merkel w sprawie polityki migracyjnej. Wcześniej strony pozostawały przez kilka tygodni w ostrym sporze w tej sprawie.

Mistrza świata z mundialu w Brazylii w 2014 rok skrytykował prezes Bayernu Monachium Uli Hoeness. "Jestem szczęśliwy, że ta wrzawa jest już za nami. On przez lata grał fatalnie" - stwierdził. Wezwał, by sprawę "zredukować do tego", czym jest, czyli "do sportu".

Przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (DJV) Frank Ueberall zaznaczył z kolei, że jeśli Oezil widzi rasizm w niemieckich redakcjach, to powinien "nazwać rzeczy po imieniu".

Po niedzielnej decyzji pomocnika o tureckim pochodzeniu w Niemczech rozgorzała medialna burza. Politycy są podzieleni w ocenie zachowania piłkarza - wskazuje "Sueddeutsche Zeitung".

"Oezil to jeden z najlepszych piłkarzy swego pokolenia, ale nie chciał być nigdy wzorcowym przykładem na integrację. Jako świecącego przykładem wskazywali go DFB (Niemiecka Federacja Piłkarska), politycy oraz kibice. To, że teraz go porzucają i rasistowsko oskarżają, umacnia frustrację wielu niemieckich Turków"

- pisze w "Der Spiegel" Goekalp Babayigit.

Ulf Poschardt w "Die Welt" wzywa niemieckie władze piłkarskie do "jasnego określenia, co oznacza narodowy trykot". Piłkarz kadry narodowej powinien być wzorem, szczególnie wobec młodych ludzi o pochodzeniu migranckim" - czytamy w "Die Welt".

Włoski dziennik "Corriere della Sera" wyraża opinię, że to "bolesne rozstanie, przepojone urazą i mające niszczący wpływ na już zarysowany mit pluralistycznej reprezentacji, niegdyś symbolu udanej integracji i zwycięskich Niemiec". Ten mit i symbol, dodaje publicysta gazety, "był częścią politycznej narracji (kanclerz) Angeli Merkel".


Oezil przez wiele lat był podstawowym zawodnikiem kadry Niemiec, ale też symbolem integracji i asymilacji ludności pochodzenia tureckiego. To największa imigrancka społeczność w tym kraju, licząca 3,5 mln osób, z czego połowa zachowuje prawo do udziału w wyborach w Turcji.

W niedzielę zawodnik Arsenalu, który rozegrał 92 mecze w drużynie narodowej i zdobył 23 gole, napisał na Twitterze: "Z ciężkim sercem i po długich rozważaniach zdecydowałem, że nie będę więcej grał dla Niemiec na poziomie międzynarodowym z powodu poczucia rasizmu i braku szacunku. (...) Czuję, że jestem niechciany, a to, co osiągnąłem z kadrą od mojego debiutu w 2009 roku poszło w niepamięć. Kiedyś nosiłem reprezentacyjny trykot z dumą i podekscytowaniem, których teraz nie odczuwam".

Zwrócił też uwagę, że publiczna krytyka, jaka na niego spadła, spowodowała, że ataki dotknęły też jego rodzinę. "Jeśli wygrywamy, jestem Niemcem, gdy przegrywamy, uznaje się mnie za imigranta" - opisał swoją sytuację.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl