Możliwe zawieszenie broni?

Jean-Claude’a Junckera ucieszyły wieści o tym, że polski rząd zdecydował się zmodyfikować nieco reformę sądownictwa. Daje mu to bowiem pretekst, by zachowując twarz, zrobić krok w tył.

Sankcje i tak zostałyby ostatecznie zablokowane. Spór osłabia zaś tylko wspólnotę wobec kluczowych wyzwań globalnych. By jednak się cofnąć, Juncker musi usłyszeć jeszcze zdanie polskiej opozycji, zwłaszcza Platformy Obywatelskiej, która w Parlamencie Europejskim należy do dominującej frakcji. Oczywiście nikt się nie spodziewa, że PO będzie w pełni usatysfakcjonowana. Wystarczyłoby jednak półgębkiem przyznać, że Janusz Lewandowski przesadza i może Warszawa to jednak nie Aleppo. Dotychczas zorientowani konsensualnie Juncker i Merkel często nie rozumieli bowiem, co się dzieje. Zakładali, że bez naprawdę ważkich przyczyn żaden polityk nie atakowałby na arenie międzynarodowej władz swojego kraju. Polska polityka jest dziś jednak od ugodowości bardzo odległa. Mimo to rząd powinien się starać z opozycją porozumieć i wyznaczyć pewne granice cywilizowanej krytyki. Może coś pragmatycznie zaoferować, ale i idealistycznie przypomnieć, że „Polska to wielka rzecz”.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Pałac jak przyjaźń radziecka

Józef Cyrankiewicz, premier rządu PRL, oraz sowiecki ambasador Ponomarenko oświadczyli, iż „uważają wybudowany przez Związek Radziecki w stolicy Polski – Warszawie – Pałac Kultury i Nauki za symbol wieczystej, niewzruszonej przyjaźni narodów radzieckiego i polskiego”. Placem Defilad, jak dziś placem Czerwonym w Moskwie, paradowały ruskie czołgi.

Huczały tu ruskie armaty. „Największe urodziny w mieście” – pod tym hasłem stołeczny magistrat reklamował cykl (tygodniowych!) imprez na 60-lecie PKiN. Były toasty, lasery, fajerwerki, tańce i koncert Zbigniewa Wodeckiego. Dzień 22 lipca wybrano nieprzypadkowo: to rocznica zniewolenia Polski przez Sowietów (wydania komunistycznego Manifestu PKWN; potem święto Polsku Ludowej). A PKiN „jest znakiem upokorzenia narodu polskiego i wyrazem pogardy dla – de facto – okupowanego w latach PRL »prywislianskogo kraja«” – napisali ludzie kultury, nauki i mediów, protestując przeciwko wpisaniu pałacu (2 lutego 2007 r.) do rejestru zabytków. Wcześniej Stalin proponował Warszawie metro lub osiedle mieszkaniowe, ale tzw. prezydent Polski, a tak naprawdę agent NKWD Bierut wybrał PKiN. Pod jego budowę wyburzono kilkadziesiąt kamienic, które przetrwały Niemca – Sowieta już nie. Pomysł Stalina realizował Mołotow (ten od IV rozbioru Polski razem z Ribbentropem). Wysokość – 230 m.

Na więcej nie zgodzili się sowieccy „bracia” – PKiN nie mógł być wyższy od Moskiewskiego Uniwersytetu im. Łomonosowa. 7 marca 1953 r. PKiN nadano imię darczyńcy – zmarłego Józefa Stalina. „Będzie trwał tak jak miłość do dziecka. (...) Będzie trwał tak jak przyjaźń radziecka” – pisał... Jan Brzechwa. I tak PKiN trwa już dziesięciolecia. Tak jak nieosądzeni zbrodniarze komunistyczni, którym płacimy ogromne resortowe emerytury. Ale nie wszystkim się podoba. Władysławowi Broniewskiemu skojarzył się z „koszmarnym snem pijanego cukiernika”. A słynne określenie „Pekin” wymyślił Leopold Tyrmand – jako nawiązanie do nazwy pewnej przedwojennej kamienicy, w której funkcjonowała agencja towarzyska. Dziś domagamy się rozbiórki tego największego w kraju sowieckiego monumentu.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl