Smutne życie Kamila Sikory

Żal mi się zrobiło Kamila Sikory, kiedy czytałem jego tekst na portalu Wirtualna Polska, opisujący, jak to jechał pociągiem do Budapesztu wraz z uczestnikami Wielkiego Wyjazdu na Węgry. I pewnie mojego współczucia dla niego nie warto opisywać w tak zacnym dzienniku jak „GPC”, ale w tekście posłużył się moim nazwiskiem i tym samym nie zostawił mi wyboru. Żal mi Sikory nie bez powodu, ponieważ już w tytule przyznał, że „Ostatni raz taką imprezę widziałem na studiach”. Trudno nawet sobie wyobrazić, jak smutne życie wiedzie pan Kamil, który przez tyle lat nie spot­kał nikogo, z kim mógłby się napić piwa, pożartować, a i szczerze porozmawiać o świecie, w jakim przyszło mu żyć.

Aż trudno uwierzyć w to, że nie znalazł przyjaznej duszy, czy to w poprzedniej pracy u Tomasza Lisa, czy teraz wśród sobie podobnych. Już widzę miny jego kolegów, to niedowierzanie w ich oczach, kiedy opowiada o ludziach, którzy ze sobą rozmawiają, śmieją się, a nawet wspólnie śpiewają. To świat, jakiego nie znają. Mogą całą noc biegać po pociągu, podsłuchiwać, nagrywać, robić zdjęcia, ale i tak niczego nie zrozumieją. Dociera do nich tylko to, co usłyszą od takich jak oni.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Psychiatria represyjna

Bez echa na brukselskich salonach przeszła informacja, że francuski sąd skierował na badania psychiatryczne Marine Le Pen, byłą szefową Frontu Narodowego, a obecnie Zjednoczenia Narodowego. Jak wynika z dokumentu sądowego, który Le Pen udostępniła na Twitterze, sędzia chce sprawdzić, czy nie cierpi ona na jakąś chorobę psychiczną, która nie pozwala na właściwą ocenę otaczającej ją rzeczywistości.

Ba, lekarze mają wydać diagnozę, czy Le Pen nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Początek jej kłopotów to rok 2015, kiedy na Twitterze, tuż po zamachach w Paryżu, zamieściła zdjęcia przedstawiające zbrodnie IS, w tym ścięcie głowy amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foleya. Jak mówiła, zrobiła to w odpowiedzi na zarzuty dziennikarza Jeana-Jacques’a
Bourdina, który zrównał działalność polityczną Frontu Narodowego z działalnością Państwa Islamskiego. Warto przypomnieć, że pierwszy więzienny szpital psychiatryczny ze specjalnym oddziałem dla więźniów politycznych powstał w 1939 r. w Kazaniu. A znany wszystkim Władimir Bukowski, rosyjski dysydent, pisarz i obrońca praw człowieka, w sowieckich zakładach psychiatrycznych spędził łącznie dwanaście lat.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl