Smutne życie Kamila Sikory

  

Żal mi się zrobiło Kamila Sikory, kiedy czytałem jego tekst na portalu Wirtualna Polska, opisujący, jak to jechał pociągiem do Budapesztu wraz z uczestnikami Wielkiego Wyjazdu na Węgry. I pewnie mojego współczucia dla niego nie warto opisywać w tak zacnym dzienniku jak „GPC”, ale w tekście posłużył się moim nazwiskiem i tym samym nie zostawił mi wyboru. Żal mi Sikory nie bez powodu, ponieważ już w tytule przyznał, że „Ostatni raz taką imprezę widziałem na studiach”. Trudno nawet sobie wyobrazić, jak smutne życie wiedzie pan Kamil, który przez tyle lat nie spot­kał nikogo, z kim mógłby się napić piwa, pożartować, a i szczerze porozmawiać o świecie, w jakim przyszło mu żyć.

Aż trudno uwierzyć w to, że nie znalazł przyjaznej duszy, czy to w poprzedniej pracy u Tomasza Lisa, czy teraz wśród sobie podobnych. Już widzę miny jego kolegów, to niedowierzanie w ich oczach, kiedy opowiada o ludziach, którzy ze sobą rozmawiają, śmieją się, a nawet wspólnie śpiewają. To świat, jakiego nie znają. Mogą całą noc biegać po pociągu, podsłuchiwać, nagrywać, robić zdjęcia, ale i tak niczego nie zrozumieją. Dociera do nich tylko to, co usłyszą od takich jak oni.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl