Stoch pierwszy również na liście płac. Ile zarobił nasz mistrz?

/ Kamil Stoch / By Marzecky - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=50138099

  

Kamil Stoch, który zapewnił sobie wczoraj triumf w Pucharze Świata w skokach, otwiera też listę płac Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). W tym sezonie z tytułu oficjalnych premii zarobił 158 800 franków szwajcarskich, czyli ponad 570 tys. złotych.

Drugi na liście najlepiej zarabiających skoczków jest Norweg Daniel Andre Tande - 134 500, a trzeci Niemiec Richard Freitag - 122 000 CHF.

W sumie wynagrodzeń Stocha nie uwzględniono m.in. dodatkowej nagrody za zwycięstwo w zakończonym w niedzielę norweskim cyklu Raw Air, która wyniosła 60 tys. euro, czyli ponad 250 tys. złotych. Lista płac FIS nie zawiera też nagrody za triumf w Willingen Five (25 tysięcy euro) oraz premii za zwycięstwo w 66. Turnieju Czterech Skoczni (20 tys. euro).

W czołowej "10" zestawienia zarobków jest jeszcze drugi Polak - Dawid Kubacki. Z sumą 93 800 franków (niespełna 340 tys. złotych) zajmuje siódmą pozycję i jest pierwszym, który nie przekroczył granicy 100 tys. franków.

Premia FIS za pierwsze miejsce w każdym konkursie indywidualnym to 10 tys. franków, za drugie - 8 tys., a za trzecie - 6 tys. Ostatnią, 30. lokatę w serii finałowej federacja wycenia na 100 franków. Triumf w drużynie to 7500 franków, drugie miejsce to 5500.

Oficjalne premie nie są jedynymi dochodami skoczków narciarskich. Zawodnicy ze światowej czołówki mają podpisane prywatne kontrakty sponsorskie i reklamowe, których wysokość jest objęta tajemnicą handlową.

Lista płac PŚ w skokach w sezonie 2017/18 (po 28 z 31 zawodów):

 1. Kamil Stoch                      158 800 CHF (ok. 572 tys. złotych)
2. Daniel Andre Tande (Norwegia)    134 500
3. Richard Freitag (Niemcy)         122 000
4. Johann Andre Forfang (Norwegia)  117 200
5. Robert Johansson (Norwegia)      115 900
6. Andreas Wellinger (Niemcy)       104 000
7. Dawid Kubacki                     93 800
...
12. Stefan Hula                       63 850
13. Piotr Żyła                        55 650
15. Maciej Kot                        53 900
37. Jakub Wolny                        7 100
69. Tomasz Pilch                         100

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold pokazują wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl