Patryk Jaki zabrał głos w sprawie kandydatury na prezydenta Warszawy. "Ja mam jeszcze swój czas"

Patryk Jaki / screen Telewizja Republika

  

- Ja mam jeszcze swój czas, jeszcze się uczę. (...) Natomiast na pewno będę walczył o Warszawę, w której mieszkam i będę chciał, żeby została wyrwana ze szponów mafii reprywatyzacyjnej - powiedział Patryk Jaki, komentując sprawę wyboru kandydata Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin powiedział dziś w Polskim Radiu 24, że wybór kandydata na prezydenta stolicy z nominacji Prawa i Sprawiedliwości zostanie dokonany pomiędzy: szefem kancelarii premiera Michałem Dworczykiem, wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim i marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim.

Karczewski poinformował później podczas konferencji prasowej, że nie będzie kandydował w wyborach na prezydenta Warszawy. Zadeklarował jednocześnie, że będzie wspierał w kampanii wyborczej kandydata wybranego przez PiS.

Wiceszef resortu sprawiedliwości, Patryk Jaki, został zapytany przez dziennikarzy w Senacie, kto ma większe szanse na prezydenturę w stolicy - on czy szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Jaki odpowiedział, że "nie wie jaka będzie decyzja".

- Jestem gotowy również na to, że decyzja będzie taka, że wystartuje Michał Dworczyk. Ja patrzę na to bardzo spokojnie

 - dodał.

- Michał jest ode mnie 10 lat starszy, Rafał Trzaskowski (wspólny kandydat Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej na urząd prezydenta Warszawy) - chyba 15, dlatego ja mam jeszcze swój czas, jeszcze się uczę. Jeżeli będzie to inna decyzja, to się również z tym pogodzę. Natomiast na pewno będę walczył o Warszawę, w której mieszkam i będę chciał, żeby została wyrwana ze szponów mafii reprywatyzacyjnej

 - mówił.

- Jestem przekonany, co do jednego, że trzeba wyrwać Warszawę ze szponów mafii reprywatyzacyjnej i mafii deweloperskiej. Przyszedł na to dobry czas. Trzeba ich wszystkich pogonić i rozliczyć za to, co zrobili w Warszawie tzn. pozwolili na to, żeby rozkradziono podatki warszawiaków warte miliardy. Podatki, za które można by zbudować więcej dróg, żłobków, przedszkoli. Warszawa byłaby dzisiaj w innym miejscu inwestycyjnie i rozwojowo, gdyby nie rządziła nią Platforma Obywatelska

- powiedział Jaki.

Zapytany, czy na korzyść Dworczyka nie przemawia fakt, że jest z Warszawy, odpowiedział, że "Michał Dworczyk jest na pewno bardzo dobrym kandydatem".

- Ja w Warszawie mieszkam co prawda tylko od siedmiu lat, więc niektórzy mogą powiedzieć "słoik", ale uważam, że to może też być zaleta w kampanii

 - ocenił wiceminister. "Jak państwo wiecie, Warszawa składa się też w dużej części z ludzi przyjezdnych, którzy związali swoje życie właśnie z tym miastem i budują dzisiaj jego kapitał" - dodał.

Polityk, jak powiedział, "wierzy w to, że Warszawa da czerwoną kartkę Platformie Obywatelskiej". Według Jakiego decyzja ws. kandydata Zjednoczonej Prawicy na prezydenta stolicy zapadnie "wkrótce".

Jaki ocenił, że jeżeli prezydentem stolicy zostanie Rafał Trzaskowski, "to będzie to czwarta kadencja Hanny Gronkiewicz-Waltz".

- Jest to człowiek, który wręcz rodzinnie jest związany z administracją Hanny Gronkiewicz-Waltz dlatego, jeżeli coś opowiada o jakichś zmianach, to są to kompletne bajki

 - mówił.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Węgrzy też mają swoją Targowicę

Zdjęcie ilustracyjne / Peter Siroki CC BY 2.0

  

Europosłowie Zielonych złożyli wniosek, by „w związku z pogarszającą się sytuacją na Węgrzech” Parlament Europejski przeprowadził na najbliższej sesji w styczniu debatę na temat tego kraju. Decyzja w tej sprawie należy do kierownictwa PE.

- Węgry przechodzą od złego do jeszcze gorszego. Musimy pomóc węgierskim obywatelom bronić swoich praw. Stanie z boku, gdy jeden z krajów UE osuwa się w pełnowymiarowy reżim autorytarny, jest po prostu nie do przyjęcia. Węgry przyjęły europejskie wartości, gdy przystąpiły do UE, a teraz (węgierski premier) Viktor Orban i jego koledzy depczą prawa zwykłych Węgrów - oświadczyła dziś europosłanka Zielonych Judith Sargentini.

To właśnie ona jest autorką raportu, którego przyjęcie uruchomiło procedurę z art. 7 unijnego traktatu przeciw Węgrom. Choć stało się to jeszcze we wrześniu, w Radzie UE, w której zasiadają państwa członkowskie, niewiele wydarzyło się w tej sprawie. W odróżnieniu od Polski Węgry nie były do tej pory poddawane procedurze wysłuchania, a jedynie odnosiły się do zarzutów z raportu Sargentini.

- Rada musi bezzwłocznie przeprowadzić debatę nad sprawozdaniem dotyczącym praworządności Parlamentu Europejskiego i udowodnić Węgrom, że przywódcy UE są gotowi bronić europejskich wartości. Węgrzy nie są sami, będziemy nadal wspierać nasze wspólne wartości: demokrację, rządy prawa i prawa podstawowe – grzmiała eurodeputowana Zielonych.

W poniedziałek nad ranem troje posłów opozycyjnych zostało na Węgrzech wyprowadzonych siłą przez prywatnych ochroniarzy z siedziby publicznego nadawcy MTVA, gdzie weszli w nocy z niedzieli na poniedziałek, domagając się odczytania w eterze 5-punktowej petycji w imieniu uczestników antyrządowej manifestacji.

W petycji zawarto postulaty wycofania nowelizacji kodeksu pracy, nazywanej przez przeciwników „ustawą niewolniczą”, zagwarantowania niezależności sądów, niezależnych mediów publicznych, przystąpienia Węgier do Prokuratury Europejskiej oraz zmniejszenia liczby nadgodzin dla policjantów.

Demonstracje na Węgrzech rozpoczęły się po przyjęciu 12 grudnia przez parlament nowelizacji kodeksu pracy, zwiększającej limit godzin nadliczbowych, a także ustawy powołującej sądy administracyjne podporządkowane ministerstwu sprawiedliwości.

Zgodnie z nowymi przepisami limit nadgodzin został zwiększony z 250 do 400, przy czym ich rozliczanie w formie dodatkowego wynagrodzenia bądź dni wolnych będzie następować w ciągu trzech lat, a nie tak jak obecnie w ciągu jednego roku. Jeśli chodzi o powołanie sądów administracyjnych, które mają rozpatrywać m.in. sprawy związane z wyborami, korupcją i protestami, przeciwnicy wyrażają obawy, że może to zwiększyć polityczną kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości.

Służby prasowe PE poinformowały, że decyzja na temat tego, czy debata się odbędzie, zapadnie na początku stycznia. Podejmie ją konferencja przewodniczących europarlamentu. Najbliższa sesja PE odbędzie się w Strasburgu w dniach 14-17 stycznia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl