Żołnierze WOT z ważną misją. ZNAMY SZCZEGÓŁY

DWOT, mon.gov.pl

Wojskowi dyplomaci z niemal 30 krajów odwiedzili Terytorialsów. To nie pierwsze tego typu spotkanie. Od chwili sformowania Wojsk Obrony Terytorialnej zorganizowano je już po raz trzeci. Tym razem jednak poza ogólną wymianą doświadczeń dotyczących obrony terytorialnej , chodziło o coś jeszcze. Żołnierze WOT brali udział w kolejnym etapie przygotowań do strategicznej inicjatywy międzynarodowej, w której to właśnie Terytorialsi z Polski będą odgrywać wiodącą rolę.

Jak się dowiadujemy, przedstawiciele Wojskowego Korpusu Dyplomatycznego pojawili się w WOT już po raz trzeci od czasu powstania piątego rodzaju sił zbrojnych. Pierwsze spotkanie odbyło się w kwietniu 2017 roku w dowództwie WOT, a drugie w listopadzie tego samego roku w 3. Podkarpackiej Brygadzie Obrony Terytorialnej, gdzie attaché mogli obserwować szkolenie żołnierzy WOT. W dzisiejszym spotkaniu udział wzięło blisko trzydziestu attache obrony akredytowanych w Polsce.   
 
Tym razem celem wizyty było zapoznanie gości z aktualnym stanem procesu formowania WOT i szkolenia ochotników oraz budowanie świadomości czym jest WOT wśród przedstawicieli innych rodzajów sił zbrojnych w Europie i na świecie, a nie tylko wśród przedstawicieli formacji obrony terytorialnej.

Okazuje się jednak, że żołnierze WOT przygotowują się także do ważnego międzynarodowego zadania:

- Spotkania takie są platformą wymiany doświadczeń, a to dzisiejsze miało jeszcze jeden istotny cel: było ważnym etapem przygotowań projektu Europejskiej Inicjatywy Współpracy Regionalnej Obrony Terytorialnej (European Territorial Defence Regional Co-operation Initiative). Pomysłodawcą inicjatywy i liderem jest dowództwo WOT, w jej ramach jeszcze w tym roku, we wrześniu na terenie naszego kraju odbędzie się spotkanie dowódców formacji obrony terytorialnej, w którym planowany jest udział przedstawicieli 12 państw – tłumaczy ppłk Marek Pietrzak
Rzecznik Prasowy Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jednocześnie ppłk Pietrzak wyjaśnia, że Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej prowadzi aktywną współpracę międzynarodową, której celem jest wymiana informacji i doświadczeń z formacjami obrony terytorialnej innych państw.

- Zakres tej współpracy obejmuje przede wszystkim taką tematykę jak: rekrutację, szkolenia na odległość, elementy zarządzania kryzysowego. Priorytetowymi kierunkami współpracy zagranicznej dla dowództwa WOT są USA, państwa bałtyckie i skandynawskie oraz nasi sąsiedzi, Wielka Brytania, Węgry i Izrael – wyjaśnia ppłk Pietrzak.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl