Opieka nad chorymi z rakiem jelita grubego wymaga reorganizacji

/ skeeze

  

- System opieki nad pacjentem z rakiem jelita grubego w Polsce wymaga reorganizacji, polegającej głównie na utworzeniu sieci ośrodków specjalizujących się w leczeniu tego nowotworu – przekonuje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Najlepsze efekty daje badanie przy użyciu kolonoskopii, czyli wziernikowania jelita grubego. Pozwala ona wykryć polipy, uwypuklenie błony śluzowej tego narządu, z którego powstaje guz złośliwy, a jednocześnie je usunąć. Według prof. Reguły w 2017 r. wykonano w naszym kraju ponad 100 tys. takich badań. W 2018 r. może być ich jeszcze więcej, ponieważ zwiększy się finansowanie tych badań z 41 mln w 2017 r. do 81 mln.

W latach 2012-2014 w ramach programu badań przesiewowych u prawie 75,8 proc. osób wykryto raka jelita grubego w I lub II etapie rozwoju, kiedy leczenie jest najbardziej skuteczne. Wśród tych, którzy nie uczestniczyli w tym programie, odsetek ten sięgał 46,5 proc.

W najnowszym raporcie "Możliwości poprawy opieki nad chorymi na raka jelita grubego" eksperci Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie zalecają utworzenie sieci ośrodków specjalizujących się w leczeniu tego nowotworu. Doświadczenia w innych krajach, takich jak Szwecja czy Belgia pokazują, że w tych placówkach uzyskuje się najlepsze wyniki leczenia.

Dyrektor Instytutu dr n.ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka przypomina, że za takim rozwiązaniem opowiada się ministerstwo zdrowia. Prof. Marek Wojtukiewicz podkreśla, że odpowiednimi wycenami procedur medycznych należy premiowane jakość w opiece medycznej. "Na razie jest tak, że lekarz, który leczy najlepiej, przynosi szpitalowi straty, bo korzysta z drogich metod diagnostyki i terapii, takich jak patomorfologia molekularna" – dodał.

Specjalista dodaje, że w większym zakresie powinny być refundowane w naszym kraju nowoczesne terapie farmakologiczne. Od 1 lipca 2017 r. na listę leków refundowanych wprowadzano nowe preparaty stosowane w leczenia raka jelita grubego, takie jak cetuksimab w połączeniu z chemitoerapią w pierwszej linii leczenia, bewacyzumab w pierwszej linii oraz aflibercept w drugiej linii leczenia.

"Brakuje wciąż leków w III i IV linii leczenia przerzutowego raka jelita grubego, takich jak regorafenib i preparat będący połączeniem dwóch substancji czynnych - triflurydyny z tipiracylem"

– podkreśla prof. Wojtukiewicz.

Obydwa preparaty są już zarejestrowane w wielu krajach, w tym również w Unii Europejskiej, jednak w Polsce nie są jeszcze refundowane. Stosowana doustnie triflurydyna/tipiracyl ma nieco inny schemat działania i potwierdzoną skuteczność działania w III linii leczenia. "Terapia tym lekiem jest bezpieczna i dobrze tolerowana przez chorych" – dodaje proc. Wojtukiewicz.

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka zwraca uwagę, że nawet dość drogie terapie poprawiające choćby jakość życia chorych są opłacalne, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie koszty opieki nad pacjentami onkologicznymi.

"Roczne straty dla gospodarki związane z utratą produktywności spowodowanej tym nowotworem szacowane są na ponad 2 mld zł. W tym kontekście wydatki na profilaktykę, efektywną diagnostykę i skuteczne leczenie raka jelita grubego należy traktować jak inwestycję w kapitał produktywności polskiego społeczeństwa oraz ograniczenie kosztów związanych z czasową lub trwałą niezdolnością do pracy"

– przekonuje dr Gałązka-Sobotka.

Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w latach 1980–2010 z powodu raka jelita grubego nastąpił w naszym kraju aż czterokrotny wzrost zachorowań u mężczyzn i trzykrotny u kobiet. W 2014 r. ogółem zachorowało z jego powodu 17,4 tys. Polaków, a 11,4 tys. zmarło.

Liczba zachorowań zwiększa się. Raportu Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia prognozuje, że do 2030 r. rak jelita grubego zostanie wykryty u 15,3 tys. mężczyzn i 11,7 tys. kobiet, czyli u 27 tys. Polaków.

Kwestia opieki nad chorymi z rakiem jelita grubego była jednym z tematów III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Deszcz złotówek na homolobby. Jak lokalni politycy z pieniędzy podatników wspierają środowiska LGBT

/ Fotomag/Gazeta Polska

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

Warszawa, Gdańsk, Poznań, Łódź, Kraków i Katowice – to miasta, których władze w ostatnich latach aktywnie wspierały finansowo środowiska LGBT. Z pozyskanych funduszy organizacje działające na rzecz tzw. równego traktowania osób o odmiennej orientacji organizowały parady, manifestacje, a także inicjatywy edukacyjne w szkołach. Co ciekawe, na te akcje pieniądze szły z kieszeni podatników.

Artykuł 18 Konstytucji RP z 1997 r. stwierdza, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, znajdujący się, podobnie jak rodzina, macierzyństwo oraz rodzicielstwo, pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. W myśl tego przepisu można przypuszczać, że organizacje LGBT, które usilnie walczą o to, aby pary homoseksualne mogły zawierać małżeństwa, łamią ustawę zasadniczą, na którą z drugiej strony bardzo często powołują się sympatycy i politycy opozycji totalnej.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris na specjalnej konferencji zaprezentował wczoraj w swojej warszawskiej siedzibie dane dotyczące finansowania przez samorządy inicjatyw LGBT.

Przeznaczanie środków na cele związane z polityczną aktywnością LGBT budzi poważne wątpliwości w kontekście ustroju naszego państwa, którego elementem jest chociażby art. 18 Konstytucji RP. Zobowiązuje on władze publiczne, w tym samorządowe, do szczególnego wsparcia i ochrony instytucji rodziny oraz małżeństwa, które jasno zostało tam zdefiniowane jako związek kobiety i mężczyzny

– podkreślił dr Tymoteusz Zych z Ordo Iuris.

Z danych wynika, że z szesnastu województw organizacje LGBT aktywnie wspiera pięć. W 2018 r. samorząd Mazowsza wsparł kwotą 25 tys. zł paradę równości w Warszawie, z kolei Śląskie w latach 2013–2018 zawarło sześć umów z organizatorem manifestacji na tym terenie – stowarzyszeniem „Tęczówka”, które znane jest m.in. z działalności proaborcyjnej. Podobne inicjatywy wspierane były również przez zarządy województw: zachodniopomorskiego, dolnośląskiego oraz świętokrzyskiego.

Jeśli natomiast chodzi o polskie metropolie, to prym w finansowaniu homoinicjatyw wiedzie Warszawa, która w latach 2014–2018 przekazała ponad 366 tys. zł na rzecz stowarzyszenia Lambda oraz 147 tys. zł dla Warszawskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl