Zabawki i pojazdy najbardziej niebezpiecznymi produktami

/ pixabay.com

  

Zabawki, samochody, motocykle i odzież to wyroby najczęściej zgłaszane do europejskiego systemu wczesnego ostrzegania o produktach niebezpiecznych - poinformowała w Brukseli unijna komisarz ds. konsumenckich Vera Jourova.

Z przedstawionego przez Jourovą dorocznego sprawozdania wynika, że w 2017 roku unijny system wczesnego ostrzegania był wykorzystywany przez organy kontrolne krajów członkowskich UE znacznie częściej niż dotychczas – znalazło się w nim ponad 2 tys. ostrzeżeń o produktach niebezpiecznych. Na ich podstawie podjęto prawie 4 tys. działań, głownie w postaci wycofania produktów z rynku.

Komisarz Jourova zaznaczyła, że sprawnie funkcjonujący system ostrzegania o niebezpiecznych produktach pojawiających się na unijnych rynkach pozwala obecnie lepiej chronić dzieci przed niebezpiecznymi zabawkami, takimi np. jak kilka modeli fidget spinnerów, czy też przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa drogowego przez niedopuszczenie lub wycofanie z rynku niektórych motocykli czy samochodów.

Jeśli chodzi o zagrożenia, to w 2017 roku najczęściej zgłaszanym rodzajem ryzyka (28 proc. wszystkich powiadomień) było ryzyko obrażeń, a na drugim miejscu - ryzyko chemiczne (22 proc.), które dotyczyło przede wszystkim odzieży lub materiałów do jej wyrobu.

Większość produktów niebezpiecznych zgłoszonych w systemie pochodziła spoza UE, głównie z Chin. W 2017 roku liczba powiadomień dotyczących chińskich produktów wyniosła 1155 (53 proc.), tyle samo co w roku poprzednim. Jourova zapowiedziała, że Komisja Europejska będzie w dalszym ciągu ściśle współpracować z władzami ChRL, by zmniejszyć skalę zjawiska. KE zamierza omawiać z przedstawicielami chińskiego przemysłu poszczególne przypadki, a także podejmować działania zapobiegające napływowi niebezpiecznych produktów, jak np. wymiana dobrych praktyk.

Produkty niebezpieczne pochodzące z Europy były przedmiotem 413 zgłoszeń (26 proc.).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Deszcz złotówek na homolobby. Jak lokalni politycy z pieniędzy podatników wspierają środowiska LGBT

/ Fotomag/Gazeta Polska

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

Warszawa, Gdańsk, Poznań, Łódź, Kraków i Katowice – to miasta, których władze w ostatnich latach aktywnie wspierały finansowo środowiska LGBT. Z pozyskanych funduszy organizacje działające na rzecz tzw. równego traktowania osób o odmiennej orientacji organizowały parady, manifestacje, a także inicjatywy edukacyjne w szkołach. Co ciekawe, na te akcje pieniądze szły z kieszeni podatników.

Artykuł 18 Konstytucji RP z 1997 r. stwierdza, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, znajdujący się, podobnie jak rodzina, macierzyństwo oraz rodzicielstwo, pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. W myśl tego przepisu można przypuszczać, że organizacje LGBT, które usilnie walczą o to, aby pary homoseksualne mogły zawierać małżeństwa, łamią ustawę zasadniczą, na którą z drugiej strony bardzo często powołują się sympatycy i politycy opozycji totalnej.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris na specjalnej konferencji zaprezentował wczoraj w swojej warszawskiej siedzibie dane dotyczące finansowania przez samorządy inicjatyw LGBT.

Przeznaczanie środków na cele związane z polityczną aktywnością LGBT budzi poważne wątpliwości w kontekście ustroju naszego państwa, którego elementem jest chociażby art. 18 Konstytucji RP. Zobowiązuje on władze publiczne, w tym samorządowe, do szczególnego wsparcia i ochrony instytucji rodziny oraz małżeństwa, które jasno zostało tam zdefiniowane jako związek kobiety i mężczyzny

– podkreślił dr Tymoteusz Zych z Ordo Iuris.

Z danych wynika, że z szesnastu województw organizacje LGBT aktywnie wspiera pięć. W 2018 r. samorząd Mazowsza wsparł kwotą 25 tys. zł paradę równości w Warszawie, z kolei Śląskie w latach 2013–2018 zawarło sześć umów z organizatorem manifestacji na tym terenie – stowarzyszeniem „Tęczówka”, które znane jest m.in. z działalności proaborcyjnej. Podobne inicjatywy wspierane były również przez zarządy województw: zachodniopomorskiego, dolnośląskiego oraz świętokrzyskiego.

Jeśli natomiast chodzi o polskie metropolie, to prym w finansowaniu homoinicjatyw wiedzie Warszawa, która w latach 2014–2018 przekazała ponad 366 tys. zł na rzecz stowarzyszenia Lambda oraz 147 tys. zł dla Warszawskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl