Dorobek lokaja

Pojawiają się niekiedy i po prawej stronie głosy, że w sporach z Komisją Europejską najważniejsze jest ułożenie sobie przez Polskę relacji z Berlinem. Że trzeba przekonywać Angelę Merkel, bo reszta państw członkowskich zachowa się tak, jak chce Berlin. Na dowód przytacza się głosowanie nad wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej – wbrew sprzeciwowi polskiego rządu nominat Berlina otrzymał milczące poparcie wszystkich pozostałych. Ten sposób myślenia to spuścizna mentalności lokaja, która cechuje PO.

Rząd Beaty Szydło, a teraz gabinet Mateusza Morawieckiego buduje dla Polski poparcie w Unii w obronie Polski. Od początku mamy wsparcie Węgier. Teraz, po wizycie premiera Morawieckiego w Wilnie, dołączyły do tego grona Łotwa, Litwa i Estonia. To sukces strategii rządu PiS-u. W jej ramach kierownictwu KE i wszystkim państwom członkowskim została przekazana biała księga nt. polskiej reformy sądownictwa. Wyjaśnia ona, że zmiany nie odbiegają od przepisów obowiązujących w innych krajach. Nie będzie zatem – wbrew zabiegom PO – sankcji dla Polski. Upadnie w końcu zamiar karania Polski z art. 7 traktatu o UE. Ale oczerniający kraj politycy opozycji będą, ze swoim dorobkiem, zapamiętani.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kluby ze stali

Z wielu względów lubię zjazdy klubów „Gazety Polskiej”. Przede wszystkim cenię sobie rozmowy z ludźmi z całego kraju. Nie zawsze są to przyjemne pogawędki. Często czeka mnie tam bura, że czegoś nie zrobiłem albo że coś mogłem uczynić lepiej.

Nie inaczej było w tym roku. Przed wyborami samorządowymi pojawiły się jednak nowe elementy. Wielu klubowiczów zwracało uwagę na trwałość układów lokalnych. Niemal każdy z moich rozmówców krytykował brak „miotły” w samorządach, która wykurzyłaby lokalne układy i układziki. Często jest to odbierane jako brak dobrej woli prokuratora, organów ścigania albo determinacji terenowych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Niestety zbyt często jest tak, że samorządowe sitwy mają się bardzo dobrze, a politycy PiS jedynie przebierają nogami do tego, aby ten czy inny lokalny kacyk zaprosił ich na raut albo dał przemawiać podczas dożynek. Teren wskazuje również, że posłowie Dobrej Zmiany zbyt dużo energii tracą na wewnętrzne zwalczanie siebie nawzajem. Przeważnie klubowicze odczuwają to na swojej skórze, gdyż są sekowani i wręcz zwalczani przez prawicowych polityków. Kluby „GP” jednak trwają, bo wiedzą, że nie chodzi o stołek, pokazanie się czy 100 głosów, ale o coś znacznie ważniejszego. O suwerenność i niepodległość Polski.

Ten, kto myśli, że jest w stanie zniechęcić, zaszczuć i zastraszyć, jest naiwny jak dziecko. Tak jak stal hartuje się w ogniu, tak klubowicze przez lata przyzwyczaili się do wszelakich ataków i przykrości, jakie się im funduje. Będą robić swoje. Ku chwale Polski i pożytków swoich zapomniawszy.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl