Widzew Łódź sportowo znajduje się w czołówce III ligi, ale kibicowsko jest to już prawdziwa Liga Mistrzów. Kibice z Łodzi pobili swój własny rekord w liczbie wykupionych karnetów.

"/>

To możliwe tylko w Polsce! 16 tysięcy karnetów sprzedanych w III lidze

Kibice Widzewa Łódź pokazali klasę / by Anwar2, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Jutrzenka_Warta-Widzew_%C5%81%C3%B3d%C5%BC_05.jpg

  

Widzew Łódź sportowo znajduje się w czołówce III ligi, ale kibicowsko jest to już prawdziwa Liga Mistrzów. Kibice z Łodzi pobili swój własny rekord w liczbie wykupionych karnetów.

Kibice Widzewa Łódź wykupili już 16 224 karnety na rundę wiosenną III ligi. Podopieczni Franciszka Smudy będą występować przed publicznością złożoną niemal w całości z karnetowiczów. Stadion Widzewa pomieści bowiem około 18 tysięcy widzów, ale w tym jest jeszcze sektor kibiców gości i strefa buforowa.

Tym samym fani Widzewa pobili własny rekord - przed rokiem kupili ponad 15 tysięcy karnetów, co było rekordem Polski i to mimo tego, że łódzki klub występuje na czwartym poziomie ligowym, w III lidze.

Ta liczba jest po prostu imponująca. Mam wrażenie, że wśród kibiców Widzewa wytworzyła się tak specyficzna więź, że na przekór wszystkiemu i wszystkim oni zawsze z tym klubem będą. To mnie cieszy najbardziej.

- przyznaje Tomasz Łapiński w rozmowie z oficjalną stroną internetową Widzewa. Legendarny obrońca łódzkiego klubu pamięta czasy, gdy Widzew grał w Lidze Mistrzów. Pod względem kibicowskim już teraz jest to prawdziwa Champions League.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: widzew.com, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ruszył proces ws. wielokrotnego gwałtu na nieletnim

/ pixabay.com/Free-Photos

  

7-leni chłopiec spod Dopiewa (Wielkopolskie) miał być wielokrotnie gwałcony przez swojego ojca i jego dwóch znajomych. W poniedziałek w poznańskim sądzie mężczyźni zasiedli na ławie oskarżonych. Proces ze względu na charter sprawy toczy się z wyłączaniem jawności.

Sprawą małoletniego chłopca z okolic Dopiewa w woj. wielkopolskim zajmowała się poznańska prokuratura. Według ustaleń śledczych, dramat chłopca miał się rozgrywać kiedy chłopiec był w wieku zaledwie 7-8 lat - obecnie ma 11.

50-letni ojciec dziecka Wojciech K. i jego dwóch znajomych: 38-letni Marcin W. i 35-letni Karol K. prokuratorskie zarzuty usłyszeli w marcu ub. roku. Dzisiaj mężczyźni stanęli przed poznańskim sądem. Ze względu na charakter sprawy i dobro dziecka, proces będzie się toczył z wyłączaniem jawności.

Jak tłumaczyła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Magdalena Mazur-Prus, ojcu dziecka i jego znajomemu Marcinowi W. "zarzucono popełnienie przestępstw wielokrotnego zgwałcenia, wymuszenia czynności seksualnej, przy czym oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu, ze szczególnym okrucieństwem, w celu swojego zaspokojenia prezentowali małoletniemu treści pornograficzne".

Ojcu chłopca prokuratura zarzuciła ponadto "prezentowanie dwóm innym małoletnim osobom (nie synowi) wykonywania czynności seksualnej i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji".

Trzeci z oskarżonych – Karol K. - odpowiada przed sądem za wielokrotne zgwałcenie i doprowadzenie do poddania się innym czynnościom seksualnym.

Mazur-Prus poinformowała, że oskarżeni nie przyznają się do popełnienia zarzucanych im przestępstw. Od kilku miesięcy przebywają w areszcie.

Wszystkim trzem oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 5 lat.

Według informacji "Głosu Wielkopolskiego", dramat chłopca miał się rozgrywać na przestrzeni kilku lat. Pierwsze sygnały świadczące o tym, że w domu chłopca dzieje się coś niepokojącego, mieli zauważyć już w 2013 roku pracownicy socjalni. Wtedy jeszcze ojciec dziecka mieszkał wraz z chłopcem. Wojciech K. miał wyprowadzić się z domu dopiero rok później, kiedy pomoc społeczna poinformowała poznański sąd o swoich podejrzeniach. Mężczyzna jednak nadal utrzymywał kontakt z synem i zabierał go do siebie na weekendy.

Cytowana przez "Głos Wielkopolski" rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu sędzia Joanna Ciesielska – Borowiec mówiła w 2015 roku, że "kiedy ojciec zabierał chłopca do siebie, nie byli tam sami".

W mieszkaniu była jego nowa partnerka i jej rodzice. Chłopiec również niczego nie wyznał, a matka określa podejrzenia jako bzdurę. To dziecko było krzywdzone, ale złym wychowaniem, a nie wykorzystywaniem seksualnym

– podkreślała sędzia.

Według informacji mediów, sprawa była umarzana m.in. z powodu braku wystarczających dowodów. Początkowo chłopiec miał także chronić ojca, ale w jednym z przesłuchań stwierdzić, że: mają tajemnicę, której nie może wyjawić, bo inaczej ojciec pójdzie do więzienia. Przełomem miało być kolejne przesłuchanie chłopca w obecności psychologa – wtedy miał wskazać swoich oprawców. Nieoficjalnie, to właśnie zeznania chłopca mają być kluczowym dowodem w sprawie i podstawą skierowania do sądu aktu oskarżenia.

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl